piątek, 30 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 30 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Dygasińskiego 13
Pod tym adresem znajdowała się ostatnia kwatera komendanta Żoliborza, podpułkownika Mieczysława Niedzielskiego "Żywiciela". 29 września został ciężko ranny w nogi i ręce. 30 września przed południem przeniesiono go na nową kwaterę. Jak pisze Lesław M. Bartelski, pomimo ran "Żywiciel" nadal dowodził swymi oddziałami za pośrednictwem szefa sztabu, majora "Romana" - Andrzeja Janczaka.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

czwartek, 29 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 29 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Krasińskiego (Wiślana/Weichselstrasse) 31
W zachowanym do dziś budynku klasztoru Sióstr Zmartwychwstanek działał szpital. Zakonnice urządziły go w dwóch salach na parterze. Naczelnym lekarzem placówki był doktor Zbigniew Papieski. Gdy Niemcy zaczęli silnie ostrzeliwać budynek od strony Instytutu Chemicznego, Dworca Gdańskiego i CIF-u na Bielanach, szpital przeniesiono do suteren. Tak było do 18 sierpnia. Tego dnia Niemcy weszli na teren ogrodu klasztornego i dostali się do środka przez dziury wybite w murze budynku. Podłożyli ogień w klasztorze. Na szczęście udało się go ugasić. Nocą z 18 na 19 sierpnia ranni ze szpitala przeniesieni zostali do domów prywatnych, m.in. w rejonie ulicy Tucholskiej, a potem do budynku przy Krechowieckiej. Zabudowania klasztoru zamieniły się wówczas w powstańczy bastion, znany pod nazwą Twierdza Zmartwychwstanek. Żołnierze Zgrupowania "Żyrafa" zajmowali go przez prawie półtora miesiąca - do 29 września 1944 roku. Wycofali się dopiero podczas zmasowanego natarcia Niemców na Żoliborz. Na budynek uderzyła wówczas 19. Dolnosaksońska Dywizja Pancerna. W murach klasztoru zginęło ok. dwustu Powstańców. Szpital na Krechowieckiej przetrwał do kapitulacji Żoliborza.
Po upadku dzielnicy zakonnice pomogły przewieźć rannych z Krechowieckiej do Pruszkowa i umieściły ich w szpitalu w Tworkach.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

środa, 28 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 28 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Mickiewicza (Invalidenstrasse) 37
Zachowany do dziś blok Związku Nauczycielstwa Polskiego "Znicz" przy Mickiewicza stanowić miał twierdzę planowanego Zgrupowania "Żbik". Po drugiej stronie ulicy wznosił się słynny Szklany Dom - najnowocześniejszy gmach przedwojennego Żoliborza. Jednym z walczących tu żołnierzy "Żbika" był Janusz Tyman "Dżigan" z 233. plutonu.
- Linia frontu przebiegała w pobliżu. Trzymaliśmy Żoliborz, z kolei Niemcy - pobliski Marymont i północno-wschodni skraj ulicy Mickiewicza. Od Wisły podjeżdżały w naszą stronę pojazdy pancerne. Trwała wymiana ognia - opowiada "Dżigan".
Budynek "Znicza" miał trzy klatki schodowe. Każda z nich obsadzona była przez chłopców z 233. plutonu.
- W kuchniach były drewniane szafki na prowiant. Miały wyprowadzoną na zewnątrz budynku kratkę wentylacyjną. Wpadłem na pomysł, by wyrwać kratkę i tym sposobem miałem znakomite stanowisko strzeleckie - zdradza "Dżigan". - Inni koledzy osłaniali się meblami lub grubymi materacami. Nie wiedzieli, że pocisk wbijał się w materac jak w masło - mówi.
Janusz Tyman miał początkowo stanowisko przy trzeciej klatce schodowej, wysuniętej najdalej w stronę niemieckich pozycji. Potem został przeniesiony na klatkę pierwszą. Był tu aż do 28 września. Tego dnia został trafiony pociskiem ekrazytowym. 
- Strzał padł od strony placu Wilsona, gdzie były nasze pozycje. Myślę, że mógł to być "gołębiarz", czyli zamaskowany strzelec wyborowy. Pocisk trafił mnie pod pachę. Dwa centymetry w bok i miałbym postrzał w serce - relacjonuje.
Potwornie krwawił, ale prawie nie odczuwał bólu. Zszedł do punktu sanitarnego w piwnicy, gdzie założono mu opatrunek. Dopiero po jakimś czasie zaczęło go boleć.
- Pierwszą noc przeleżałem w piwnicy. Później przeniosłem się do willi na Żoliborzu Dziennikarskim. Nocą z 29 na 30 września mieliśmy przedostać się na drugą stronę Wisły. Szliśmy w kierunku wału, gdy koledzy uznali, że nie będę w stanie biec. Ukryli mnie w jakimś domku - dodaje.
Po kapitulacji Powstania trafił do kolumny rannych. Szli ulicą Krasińskiego w kierunku Powązek. Na Okopowej czekały na rannych niemieckie samochody.
- Nie miałem siły wdrapać się do ciężarówki. Poczułem, że ktoś z tyłu mi pomaga. Odwróciłem się i zamarłem. Było to dwóch żołnierzy niemieckich - równie młodych, jak ja - zdumiewa się "Dżigan".
Janusz Tyman z obozu w Pruszkowie został przewieziony do szpitala w Tworkach, gdzie umieszczano rannych Powstańców. Leżał tam aż rok.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

wtorek, 27 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 27 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Bałuckiego
W jednym z domów przy Bałuckiego mieściła się komenda Batalionu "Bałtyk". 27 września o dziesiątej odbyła się narada dowódców jednostek walczących jeszcze na Mokotowie, na której podjęto decyzję o kapitulacji dzielnicy. Pisał o tych wydarzeniach Antoni Nocen w pamiętniku, udostępnionym nam przez Stanisława Markowskiego. Po zakończeniu narady z budynku przy Bałuckiego wyszło trzech parlamentariuszy z białymi chorągwiami. Wśród nich znajdowali się major Eugeniusz Ledenberger "Burza", dowódca Batalionu "Bałtyk", i porucznik Stanisław Potoręcki "Nergus", dowódca Kompanii B-3.
- Idą Racławicką ku Fortowi Mokotów. Artyleria bije nieustannie i ze wszystkich stron słychać warkot zbliżających się czołgów. Przy Bałuckiego w tym czasie zebrały się niedobitki oddziałów. Czujki pozostawione są w ogrodzie koło Misyjnej i Racławickiej. Panuje pewien rozgardiasz i niepewność sytuacji, zupełna dezorientacja. Jedni chcą strzelać. Inni krzyczą, by wstrzymać ogień "bo zabiją naszych parlamentariuszy". Nie wiadomo, czego się trzymać. Grupka żołnierzy, wśród nich strzelec z naszej kompani -  Żyd, próbują jeszcze zejść do kanału. Bezskutecznie. Niektórzy z nich weszli, by po kilkunastu godzinach powrócić. Podchorąży Włodzimierz Gołaszewski "Szary" siedzi w piwnicy. Poszedłem do niego. Łzy jak dziecku spływają mu po policzkach.
Wysyłamy jednego ze strzelców, dobrze mówiącego po niemiecku. Idzie ze szczotką do zamiatania, z zawieszonym białym prześcieradłem. Idzie do esesmanów stojących niedaleko przy czołgach. Po paru minutach wraca. - "Mówią, że mamy zaraz wyjść i rzucić broń na stertę". (...) Przy czołgach uśmiechnięte mordy SS. Każą nam wskakiwać do dołu powstałego przy zakładaniu fundamentów. Wskakujemy po kolei. Część broni uprzednio połamaliśmy i pochowaliśmy. Resztę zrzucamy na stertę. Niemcy pytają, gdzie schowaliśmy karabiny naszych strzelców wyborowych z wmontowanymi lunetkami, które tak dały się im we znaki. Nie wierzą, że takich w ogóle nie mieliśmy. Dwóch z SS ogląda rzucony na stertę Gammon ze zrzutów. Nie wiedzą, co to za broń. Inny podaje mi pistolet i mówi po niemiecku: "Na, zastrzal się". Nie reaguję. Szwab zaśmiewa się z doskonałego kawału. Teraz oddzielają oficerów, podoficerów i strzelców. Artyleria przestała bić i w górę wylatują tylko barwne rakiety. Po raz pierwszy od dwóch miesięcy zapada absolutna, bolesna cisza. Przez tłumacza Niemcy zapewniają, że nie będziemy rozstrzelani, po czym rewidują dokładnie każdego z nas. Widzimy wychudzonych i brudnych Niemców, którzy byli u nas w niewoli. Szukają tych, którzy ich bili. Odnajdują paru i SS odprowadza ich na bok. Nie zobaczyliśmy ich już więcej. Niemiecki oficer ogłasza, że w ciągu pięciu minut musimy mu złożyć pięćdziesiąt zegarków, bo będzie z nami źle. Rzucamy do czapki zegarki i ustawiamy się czwórkami w pobliżu dołu, z którego powoli wyłazimy. Pod eskortą SS i Wehrmachtu maszerujemy w stronę Fortu Mokotów - czytamy w pamiętniku Antoniego Nocena. 

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

poniedziałek, 26 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 26 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Woronicza 8
W nowoczesnym, funkcjonalistycznym budynku dawnej szkoły powszechnej nr 36, koszarowali niemieccy lotnicy i żołnierze SS. 2 sierpnia 1944 roku budynek zdobyty został przez kompanie B-2 i B-3 z Batalionu "Bałtyk" Pułku "Baszta". Gmach, sąsiadujący z rozległym kartofliskiem, stanowił jedno z najsilniej umocnionych stanowisk obronnych Powstańców na południowym skraju Mokotowa.
- Niemcy nie wytrzymali nerwowo i ewakuowali się samochodami w popłochu. Euforia tego natarcia była tak ogromna, że niektóre oddziały pogoniły w kierunku Dworca Południowego. My wpadliśmy do szkoły na Woronicza. Esesmani, uciekając w panice, zostawili bardzo dużo rowerów, a w magazynku broni: amunicję, kilkanaście karabinów, Panzerschreckm granatnik, dwa moździerze piechoty z amunicją, materiały wybuchowe i inny sprzęt wojskowy. Na dziedzińcu szkoły zostawili ponadto dwa samochody ciężarowe i jeden osobowy - czytamy we wspomnieniach Mieczysława Chackiewicza "Martyny" z 1. plutonu kompanii B-3.
"Martyna" wylicza dalej:
- W ręce Powstańców dostał się dobrze zaopatrzony magazyn z żywnością, zaś kuchnia wyposażona była w nowoczesne, ciśnieniowe kotły do przygotowywania posiłków. Przeszukując pomieszczenia szkoły w nadziei zdobycia broni, znalazłem kompletny plecak esesmana z płaszczem, spodniami, koszulą i kurtką mundurową. Były też skarpety, bielizna osobista, getry do spodni (wyposażenie cyklisty) oraz mnóstwo drobiazgów, takich jak przybornik do szycia, karabinowy wycior przeznaczony do czyszczenia lufy, szczotka do butów itp. - czytamy w książce "Powrót do wspomnień".
Ten skarb z wyposażenia niemieckiego cyklisty stał się szybko przedmiotem pożądania wielu Powstańców.
Polacy utrzymali gmach do schyłku września. 24 września, po zajęciu Królikarni, Niemcy z impetem natarli na szkołę. 25 września budynek kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk. Zacięte walki trwały do 26 września. W obawie przed okrążeniem, 26 września Powstańcy przedarli się do parku Dreszera.
Od 1950  roku w odbudowanym gmachu mieści się Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

niedziela, 25 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 25 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Aleje Jerozolimskie (Bahnhofstrasse) przy Brackiej (Ordenstrasse)
We wrześniu 1944  roku, tam, gdzie oś ulicy Brackiej przecina Aleje Jerozolimskie, leżały zwłoki niemieckich żołnierzy, a tuż obok spory wór - zasobnik, niecelnie zrzucony przez Rosjan z kukuruźnika. Jezdnia Alej była terenem niczyim.
- Około 25 września nadarzyła się okazja do przejęcia tajemniczego wora. Otóż codziennie rano, z ukrycia w ruinach Cristalu, przez całą szerokość [ulicy] odzywał się do nas głos. Żołnierz niemiecki znający gwarową polszczyznę witał nas: - "Dziń dobry, chłopoki. Jak wom idzie?" - Z naszej strony padały podobne odpowiedzi i czasami rozmowa zamieniała się w małą dyskusję, bardziej humorystyczną niż napastliwą. Trzeba było przy tym uważać, by nie wychylać się z ukrycia. Rzuciłem dwie propozycje - "Weźta tych swoich, co leżą na ulicy, bo przecież powinniście dbać o kamratów". - "My zaczniemy brać, a wy zaczniecie rąbać" - padła odpowiedź. Na nasze zapewnienie, że wstrzymamy się od strzelania, usłyszeliśmy, że jak przyjdzie Leutnant, to będziemy mogli z nim pogadać. Po pewnym czasie głos z gruzów Cristalu odezwał się ponownie i zapowiedział, że Leutnant jest. Dalszą rozmowę prowadziliśmy przez naszego "tłumacza". Już nie pamiętam, która strona zaproponowała, aby cała akcja sprzątania trupów - a dla nas przeciągnięcia wora - rozpoczęła się od jednoczesnego wyjścia dwóch stron - wspominał Alojzy Pluciński "Dębina" w książce Jana Lissowskiego "Batalion "Sokół"".
Do realizacji zobowiązań doszło następnego dnia o czwartej po południu. Z polskiej strony na środek ulicy wyszedł podporucznik Jan Sobor-Kulągowski "Miki I" z Batalionu "Sokół", z niemieckiej zaś Leutnant w mundurze Waffen-SS. Po oddaniu honorów rozpoczęli rozmowę. Na sygnał, z jednej strony wyszli z ruin Niemcy - po swoich poległych, z drugiej zaś Polacy - po zasobnik. Niemcom zabrakło noszy, więc Powstańcy użyczyli im swoich. Cała akcja trwała kwadrans. W tym czasie "Miki I" spokojnie konwersował z Niemcem.
- Gdy już wszyscy zniknęli w gruzach, na nowo rozpoczęła się strzelanina. Przejęty przez nas zrzutowy worek zawierał w połowie tytoń, a w połowie suchary - wspomina pan Pluciński. 

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

sobota, 24 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 24 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Sobieskiego (Południowa/Südenstrasse) 101
Rankiem 24 września 1944 roku, obok pałacyku zwanego Sielanką przy ulicy Sobieskiego 101, Niemcy rozstrzelali grupę mężczyzn. Wcześniej kazali im wykopać dół. Wśród ofiar egzekucji był trzydziestojednoletni Czesław Gmitrzak. O tej zbrodni opowiada dziś jego córka Barbara Gmitrzak-Susabowska:
- Ojciec działał w podziemiu, niestety nie wiem, w jakiej formacji. Mieszkaliśmy przy Stępińskiej. Po upadku Czerniakowa zabrał mnie z mamą i garstką innych ludzi. Chciał nas wyprowadzić z oblężonej ulicy na górę. Szliśmy Dolną. W pewnym momencie ojciec zawrócił i ruszyliśmy w dół. Zatrzymaliśmy się w pustym wtedy pałacyku Sielanka. Przenocowaliśmy w piwnicy. Następnego dnia rano wpadli Niemcy. Rozstrzelali dziewięciu mężczyzn, resztę naszej grupy popędzili do obozu w Pruszkowie.
Siedem miesięcy później rodzina ekshumowała ciało Czesława Gmitrzaka i przeniosła na Cmentarz Czerniakowski. Pałacyk jest dziś własnością Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

piątek, 23 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 23 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.




Solec (Salzstrasse) 61
Okolice kościoła Świętej Trójcy przy ulicy Solec 61 były sceną ostatniego dramatu Powstania Warszawskiego w tej części miasta. Po upadku Czerniakowa Niemcy z zimną krwią mordowali tu wziętych do niewoli Powstańców, wśród nich kapelana V Zgrupowania "Kryska", księdza Józefa Stanka "Rudego". Ten dwudziestoośmioletni pallotyn przez blisko miesiąc dzielnie towarzyszył żołnierzom, walczącym w rejonie ulic Solec, Zagórnej, Czerniakowskiej, Wilanowskiej i Okrąg. Odprawiał msze, spowiadał, pocieszał rannych w szpitalach polowych. 23 września Niemcy powiesili go na terenie magazynów "Społem" przy ulicy Solec. 
Podczas mszy świętej, odprawionej 13 czerwca 1999 roku na placu Piłsudskiego, papież Jan Paweł II ogłosił księdza Józefa Stanka błogosławionym. Imię kapelana z Czerniakowa nosi kaplica w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

czwartek, 22 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 22 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Belwederska (Słoneczna/Sonnenstrasse) róg Promenady
Splot ulic Belwederskiej, Chełmskiej, Tureckiej, Stopowej i Nabielaka od początku Powstania przechodził z rąk do rąk. Ten strategiczny punkt na Dolnym Mokotowie raz zajmowali Polacy, innym razem Niemcy. W połowie sierpnia opanowała go powstańcza kompania 0-2 "Withala" z Pułku "Baszta". Zajęła budynek wytwórni akumulatorów "Magnet" u zbiegu Belwederskiej i Promenady. Z pomocą okolicznych mieszkańców żołnierze zbudowali obok barykadę w poprzek Belwederskiej i przekopali tunel pod jezdnią.
- Miałem świetnych chłopaków. Nocami w pięcio-, sześcioosobowych grupach penetrowali niemieckie stanowiska. Docierali do Łazienek - wspominał dawny plutonowy podchorąży Eugeniusz Ajewski "Kotwa", zastępca dowódcy kompanii 0-2 "Withala". Barykada z tunelem była wówczas jedynym połączeniem między Górnym i Dolnym Mokotowem. Broniła się do 22 września. Do historii przeszła jako "Reduta Magnet".

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

środa, 21 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 21 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Wybrzeże Gdyńskie (Gotenhafener Ufer)
Na skraju parku w północnej fosie Cytadeli, tuz nad sadzawką w pobliżu Wisłostrady, natkniemy się na kamienną płytę ku czci żołnierzy 2. Dywizji Piechoty 1. Armii WP, którzy od 17 do 23 września 1944 roku sforsowali w tym miejscu Wisłę.
Desant z Pragi na Żoliborz był z góry skazany na niepowodzenie. Niczym nieosłonięci żołnierze byli łatwym celem dla Niemców, ukrytych za wałami i murem Carnota Cytadeli Warszawskiej i strzelających do piechurów jak do kaczek.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

wtorek, 20 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 20 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Zagórna
Gdy obrońcy Czerniakowa znaleźli się w kotle, jedyną drogą ewakuacji, jaka im pozostała, były kanały. Właz był na Zagórnej. Wśród żołnierzy, którzy 20 września 1944 roku opuszczali Czerniaków kanałami, był plutonowy Stanisław Wicherkiewicz "Zawieja". Wraz z kolegami z "Parasola" przez siedem godzin szedł z Czerniakowa na Mokotów.
- Około dwudziestej nasza sytuacja była krytyczna. Desant "berlingowców" załam się, niemiecka przewaga była miażdżąca. Pozycje Powstańców bombardowano, ostrzeliwano z broni pancernej. "Radosław" podjął decyzję o wycofaniu się kanałami.
Weszli do kanału na Zagórnej. Było ich trzydziestu czterech, pod dowództwem podporucznika Jerzego Zapadko "Jerzego Mirskiego".
- Nasz batalion stopniał do rozmiarów plutonu. Szli z nami między innymi Jerzy Pytkowski "Jur", Stanisław Szatkowski "Mały" i kilka dziewcząt: "Zojda", "Kama", "Kalina" - wspomina "Zawieja".
Mieli tylko jedną latarkę, której światło coraz bardziej słabło. Z kolei zapałki, przy ogromnej wilgotności w kanale, nie chciały się nawet zapalać. Powstańcy natykali się na zapory, utworzone przez Niemców z worków z piaskiem, które piętrzyły ścieki.
- W niektórych miejscach ciecz sięgała po szyję. Zdarzało się, że koledzy słabli. Nikt jednak nie wpadł w panikę. W naszym batalionie było takie koleżeństwo, że wszyscy sobie pomagali. Nie pozostawiliby rannego - opowiada "Zawieja".
Chwilami wędrujący kanałami natykali się na zmarłych.
- Człowiek czuje pod nogami coś miękkiego. Okazuje się, że to ktoś, kto przed nami szedł kanałami i nie doszedł do celu - mówi Stanisław Wicherkiewicz. Po siedmiu godzinach marszu Powstańcy dotarli wreszcie na Mokotów. Wyszli z kanału włazem na Bałuckiego przy Wiktorskiej.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

poniedziałek, 19 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 19 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Wybrzeże Gdyńskie (Gotenhafener Ufer)
Zajęta przez Niemców w latach okupacji Cytadela pełna była wojska i broni. Od 1 sierpnia atakowali ją bezskutecznie żołnierze AK ze Zgrupowania "Żaglowiec". O godzinie siedemnastej plutony 203. i 205. szturmowały drugą bramę twierdzy. Potem próbował ich wspierać pluton podporucznika Tadeusza Magiery "Żytomirskiego". Powstańcy nie mieli jednak żadnych szans, już w pierwszej niemal chwili dostającej się w krzyżowy ogień Niemców, prowadzony z kaponiery i spoza muru Carnota. Następnego dnia Niemcy jeszcze bardziej umocnili obronę, instalując na przedpolu Cytadeli, za fosą, dodatkowe stanowiska karabinów maszynowych i drewniane strzelnice. 21 sierpnia uzyskali ponadto nie byle jakie wsparcie w postaci pociągu pancernego, który zatrzymał się na nasypie kolejowym w pobliżu południowych bastionów Cytadeli.
Dopiero pomiędzy 17 a 19 września samoloty sowieckie zaczęły bombardować Cytadelę, ostrzeliwaną też od strony Pragi przez artylerię. Mimo to 29 września Niemcy przypuścili z murów twierdzy zmasowany atak na okoliczne ulice.
Dziś ślady walk można wypatrzyć na ceglanych murach obronnych. Jaśniejsza cegła wypełnia wyrwy od strony Wisłostrady - ślady ostrzału artyleryjskiego, prowadzonego z drugiej strony rzeki. W kaponierach, na bramie i murze Carnota widnieją natomiast uszkodzenia po kulach. Są to "pamiątki" po ataku z pierwszych dni sierpnia.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

niedziela, 18 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 18 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Ludna 9
Z dawnej świetności domu PKO przy Ludnej pozostały tylko ślady. Zbudowany w 1924 roku, w czasie Powstania Warszawskiego, zwłaszcza 18 września, doznał poważnych zniszczeń na skutek eksplozji dwóch "goliatów". Mimo to przetrwał, choć runęła znaczna część jego murów i do dziś sprawia wrażenie rozciętego. Ocalałe elewacje utraciły oczywiście większość dekoracji. Można się jednak domyślać, że gdy budynek ten powstał, w robotniczej dzielnicy musiał imponować skalą. Posesję pod jego budowę dla oddziału PKO zakupiono ponoć z inicjatywy ówczesnego sekretarza generalnego banku - Kazimierza Lalewicza.
W czasie Powstania Niemcy atakowali gmach dwukrotnie, 15 i 18 września 1944 roku. Bronili go żołnierze "Radosława" i "Kryski" oraz "berlingowcy". Po eksplozji materiałów wybuchowych Niemcy nie zwlekając ruszyli w kierunku ruiny i po kilku godzinach walki zajęli pozostałości gmachu. Nocą wyparli ich Powstańcy, którzy jednak wycofali się ranem.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

sobota, 17 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 17 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Aleja Na Skarpie (Höhen Weg) 27
Oryginalna willa własna architekta Bohdana Pniewskiego powstała tuż przed wojną, na murach osiemnastowiecznej loży masońskiej. Dziś mieści się tu Muzeum Ziemi. Budynek przetrwał wojnę niemal bez zniszczeń, acz nie bez śladów Powstania. Na marmurowej płycie klatki schodowej wciąż widoczna est plama krwi, z pietyzmem osłonięta szklaną szybą; dwa podobne ślady znajdują się w pobliżu okna. Napis na tablicy głosi, że krew tę przelał nieznany Powstaniec.
Wokół willi toczono we wrześniu zaciekłe walki. Dom Pniewskiego obsadzili żołnierze różnych jednostek AK, m.in. z plutonu "Torpedy" utrzymując placówkę do 17 września.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

piątek, 16 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 16 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Bieniewicka 2b
Fragment ściany nieistniejącego już budynku w podwórzu upamiętnia zbrodnię, jakiej dopuścili się tu Niemcy 16 września 1944 roku, rozstrzeliwując trzydziestu trzech Polaków. Jednak już trzy dni wcześniej zamordowano tu osiemnaście osób. Jak czytamy w tomie "Warszawskie Termopile 1944. Żoliborz-Bielany", pośród zabitych były kobiety i dzieci. Zwłoki ofiar mordu zostały spalone, a szczątki pogrzebane w miejscu kaźni.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

czwartek, 15 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 15 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.




Przyczółek Czerniakowski
W tym miejscu podczas kolejnych nocy - z 15 na 16, 16 na 17 i 17 na 18 września - lądował desant pododdziałów 9. Pułku Piechoty 3. Dywizji Piechoty 1. Armii WP.
Oddziały nawiązały łączność ze zgrupowaniem "Radosław" i rozszerzyły przyczółek. Nie udało się go jednak utrzymać. Dziś miejsce desantu z Saskiej Kępy upamiętnia pomalowana srebrną farbą płyta z lat pięćdziesiątych, o nieco dziwnym, socrealistycznym ornamencie, oraz tablica z płaskorzeźbą, umieszczona w 1975 roku w przejściu podziemnym pod Wisłostradą, stanowiąca jeden z trzech elementów odsłoniętego wówczas Pomnika Sapera.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

środa, 14 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 14 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Targowa róg Wileńskiej
Kule zza Wisły bez przeszkód sięgały ulicy Targowej. Do dziś od strony Targowej widać ich ślady na elewacji narożnego domu przy Wileńskiej. W budynku tym już 14 września, zaraz po zajęciu Pragi, ulokowało się NKWD.
Dla tysięcy warszawiaków zdobycie Pragi nie było wyzwoleniem. NKWD, idąc trop w trop za Armią Czerwoną, na zajętych przez nie terenach rozwijało ożywioną działalność. Rosjanie dokonywali aresztowań osób związanych z AK metodycznie, według przygotowanych spisów. Wielu mordowano na miejscu, innych wywożono za Ural, jeszcze innych wcielano do Wojska Polskiego, idącego na Berlin.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

wtorek, 13 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 13 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Most Poniatowskiego (Neue Brücke)
Niemcy do ostatniej chwili utrzymywali strategiczny most, choć  zaminowali go już 22 lipca, w dniach panicznej ucieczki przed Armią Czerwoną. Przeprawa stanowiła kluczową trasę komunikacyjną dla niemieckiej 9. Armii, walczącej na wschód od Wisły. Powstańcy mostu nie zdobyli, ale skutecznie uprzykrzali poruszanie się po nim Niemcom.
- Most był pod naszym ogniem od 3 sierpnia rano. Tego dnia od strony Pragi przeszły go oddziały niemieckie. Zdobyły ogromny dom w alei 3 Maja i ruszyły w kierunku Nowego Światu. Część przebiła się aż do placu Zawiszy i połączyła z Niemcami nacierającymi od Woli.
- Pierwszego żołnierza niemieckiego zastrzeliłem w pierwszych godzinach Powstania na moście Poniatowskiego. Ale miałem broń - szmajsera. Inni jej nie mieli - mówi Jerzy Sienkiewicz.
Ostatecznie niemieccy saperzy wysadzili most dopiero 13 września około południa. Zniszczone zostały wówczas cztery środkowe przęsła. Jedno z nich spoczywa nadal tuż przy prawym brzegu Wisły i można je wypatrzyć przy niskich stanach wody.
Tego dnia Niemcy zniszczyli wszystkie przeprawy przez Wisłę, wysadzając trzy pozostałe mosty.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!