poniedziałek, 3 października 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 3 października 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Pruszków - 3 Maja
Przez potężne hale obozu przejściowego w Pruszkowie przeszła w 1944 roku wypędzona ludność stolicy. Dulag 121 powstał na ogromnym, pięćdziesięciohektarowym obszarze dawnych warsztatów kolejowych w Pruszkowie.
- Już 5 sierpnia 1944 roku żołnierze niemieccy przy pomocy polskich kolejarzy malowali ogromne numery na ścianach opuszczonych hal i rozciągali wokół nich zasieki z drutu kolczastego - pisał Zdzisław Zaborski w książce "Tędy przeszła Warszawa".
Pierwsza kolumna kilku tysięcy starców, kobiet i dzieci przybyła tu pieszo z Woli 6 sierpnia. Nie było wśród nich mężczyzn, których Niemcy masowo wówczas rozstrzeliwali. Puste hale pozbawione były wody i urządzeń sanitarnych. 
Kolejne transporty docierały do Pruszkowa m.in. koleją, przez bramę nr 14. O organizacji obozu Niemcy poinformowali przedstawicieli pruszkowskiej delegatury Rady Głównej Opiekuńczej. Początkowo kierownictwo obozu leżało w gestii pruszkowskich władz okupacyjnych oraz żandarmerii. Od 12 sierpnia władzę nad obozem przejął Wehrmacht pod dowództwem pułkownika Kurta Siebera. Jak pisze Zaborski - faktyczna władza znajdował się jednak w rękach Policji Bezpieczeństwa i komendanta, SS-Obersturmführera Gustawa Diehla i jego zastępcy, SS-Untersturmführera Wetke. Obaj byli bezwzględni i okrutni. Urzędowali w zielonym wagonie, usytuowanym pośrodku obozu, a tuż obok znajdowało się obozowe więzienie, które Niemcy stworzyli z dwóch wagonów towarowych.
Obóz składał się z ośmiu wielkich hal. Całość otoczona była betonowym murem z wieżami strażniczymi. Część hal przetrwała do dziś, a na terenie byłego obozu ustawiono wiele pamiątkowych głazów i tablic. Szacuje się, że przez obóz przeszło sześćset pięćdziesiąt tysięcy ludzi - w tym sto tysięcy mieszkańców podwarszawskich osiedli. Trzysta pięćdziesiąt tysięcy osób przewieziono do różnych miejscowości w granicach Generalnego Gubernatorstwa, sto pięćdziesiąt tysięcy na roboty do Niemiec, a pięćdziesiąt tysięcy - do obozów koncentracyjnych. Spośród wywiezionych do obozów większość już nie wróciła. 
Pobyt w Pruszkowie trwał od kilku dni do tygodnia. Liczbę osób, którym udało się uciec bądź wydostać jakąś nielegalną drogą, szacuje się na ok. sto tysięcy. Obóz istniał do 10 października, ale i później Niemcy wykorzystywali jego teren, zwożąc tu z podwarszawskich miejscowości ludzi zagarniętych w łapankach.
1 października 2010 roku na terenie dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Pruszkowie otwarto Muzeum Dulag 121, poświęcone obozowi i tym, którzy przezeń przeszli. Dzięki współpracy z zespołem historyków MPW ekspozycja ta stanowi stylistyczną i merytoryczną kontynuację ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego, ukazując exodus ludności, funkcjonowanie Dulagu 121, pomoc dla przetrzymywanych.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz