środa, 7 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 7 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.




Aleja Zjednoczenia 34
Budynek sierocińca "Nasz Dom" z końca lat dwudziestych był podczas okupacji schronieniem nie tylko dla polskich, ale i dla żydowskich dzieci. Ukrywał je dyrektor Maryna Falska, która stworzyła tę placówkę wspólnie z Januszem Korczakiem. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, część pomieszczeń domu dziecka zmieniono na szpital polowy dla Powstańców.
- Starsze dziewczęta pomagały przy rannych, a w wolnych chwilach opiekowały się młodszymi dziećmi. Chłopcy chodzili od domu do domu i prosili o żywność dla chorych, zdobywali lekarstwa, środki opatrunkowe. Przynosili rannych, pomagali przy chowaniu zmarłych. Zabezpieczali dom przed pożarem, gdy budynki na Bielanach podpalali współpracujący z Niemcami "własowcy" - wspominał wychowanek "Naszego Domu" Antoni Chojdyński.
7 września 1944 roku do sierocińca weszli Niemcy. Nakazali personelowi i wychowankom ewakuację do obozu przejściowego w Pruszkowie. Maryna Falska przypłaciła tę wieść śmiertelnym atakiem serca.
- pochowaliśmy ją na terenie "Naszego Domu", w ogrodzie, koło ławeczki, na której tak lubiła odpoczywać. Własnoręcznie zbiliśmy dla niej trumnę z desek i ławek, które jeszcze ocalały - relacjonował Antoni Chojdyński.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz