poniedziałek, 26 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 26 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Woronicza 8
W nowoczesnym, funkcjonalistycznym budynku dawnej szkoły powszechnej nr 36, koszarowali niemieccy lotnicy i żołnierze SS. 2 sierpnia 1944 roku budynek zdobyty został przez kompanie B-2 i B-3 z Batalionu "Bałtyk" Pułku "Baszta". Gmach, sąsiadujący z rozległym kartofliskiem, stanowił jedno z najsilniej umocnionych stanowisk obronnych Powstańców na południowym skraju Mokotowa.
- Niemcy nie wytrzymali nerwowo i ewakuowali się samochodami w popłochu. Euforia tego natarcia była tak ogromna, że niektóre oddziały pogoniły w kierunku Dworca Południowego. My wpadliśmy do szkoły na Woronicza. Esesmani, uciekając w panice, zostawili bardzo dużo rowerów, a w magazynku broni: amunicję, kilkanaście karabinów, Panzerschreckm granatnik, dwa moździerze piechoty z amunicją, materiały wybuchowe i inny sprzęt wojskowy. Na dziedzińcu szkoły zostawili ponadto dwa samochody ciężarowe i jeden osobowy - czytamy we wspomnieniach Mieczysława Chackiewicza "Martyny" z 1. plutonu kompanii B-3.
"Martyna" wylicza dalej:
- W ręce Powstańców dostał się dobrze zaopatrzony magazyn z żywnością, zaś kuchnia wyposażona była w nowoczesne, ciśnieniowe kotły do przygotowywania posiłków. Przeszukując pomieszczenia szkoły w nadziei zdobycia broni, znalazłem kompletny plecak esesmana z płaszczem, spodniami, koszulą i kurtką mundurową. Były też skarpety, bielizna osobista, getry do spodni (wyposażenie cyklisty) oraz mnóstwo drobiazgów, takich jak przybornik do szycia, karabinowy wycior przeznaczony do czyszczenia lufy, szczotka do butów itp. - czytamy w książce "Powrót do wspomnień".
Ten skarb z wyposażenia niemieckiego cyklisty stał się szybko przedmiotem pożądania wielu Powstańców.
Polacy utrzymali gmach do schyłku września. 24 września, po zajęciu Królikarni, Niemcy z impetem natarli na szkołę. 25 września budynek kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk. Zacięte walki trwały do 26 września. W obawie przed okrążeniem, 26 września Powstańcy przedarli się do parku Dreszera.
Od 1950  roku w odbudowanym gmachu mieści się Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz