wtorek, 20 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 20 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Zagórna
Gdy obrońcy Czerniakowa znaleźli się w kotle, jedyną drogą ewakuacji, jaka im pozostała, były kanały. Właz był na Zagórnej. Wśród żołnierzy, którzy 20 września 1944 roku opuszczali Czerniaków kanałami, był plutonowy Stanisław Wicherkiewicz "Zawieja". Wraz z kolegami z "Parasola" przez siedem godzin szedł z Czerniakowa na Mokotów.
- Około dwudziestej nasza sytuacja była krytyczna. Desant "berlingowców" załam się, niemiecka przewaga była miażdżąca. Pozycje Powstańców bombardowano, ostrzeliwano z broni pancernej. "Radosław" podjął decyzję o wycofaniu się kanałami.
Weszli do kanału na Zagórnej. Było ich trzydziestu czterech, pod dowództwem podporucznika Jerzego Zapadko "Jerzego Mirskiego".
- Nasz batalion stopniał do rozmiarów plutonu. Szli z nami między innymi Jerzy Pytkowski "Jur", Stanisław Szatkowski "Mały" i kilka dziewcząt: "Zojda", "Kama", "Kalina" - wspomina "Zawieja".
Mieli tylko jedną latarkę, której światło coraz bardziej słabło. Z kolei zapałki, przy ogromnej wilgotności w kanale, nie chciały się nawet zapalać. Powstańcy natykali się na zapory, utworzone przez Niemców z worków z piaskiem, które piętrzyły ścieki.
- W niektórych miejscach ciecz sięgała po szyję. Zdarzało się, że koledzy słabli. Nikt jednak nie wpadł w panikę. W naszym batalionie było takie koleżeństwo, że wszyscy sobie pomagali. Nie pozostawiliby rannego - opowiada "Zawieja".
Chwilami wędrujący kanałami natykali się na zmarłych.
- Człowiek czuje pod nogami coś miękkiego. Okazuje się, że to ktoś, kto przed nami szedł kanałami i nie doszedł do celu - mówi Stanisław Wicherkiewicz. Po siedmiu godzinach marszu Powstańcy dotarli wreszcie na Mokotów. Wyszli z kanału włazem na Bałuckiego przy Wiktorskiej.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz