poniedziałek, 12 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 12 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.




Boduena 4
Przed wojną krótka uliczka należała do najbardziej wielkomiejskich zakątków Warszawy. Wzdłuż ulicy stały wysokie, luksusowe kamienice sprzed pierwszej wojny światowej, a równolegle do wypielęgnowanych trawników parkowały sznury samochodów. Do naszych dni z dawnej zabudowy przetrwały tylko dwie kamienice - pod czwórką i pod numerem szóstym, u zbiegu uliczki z Jasną. Odbudowany około 1949 roku dom Maksymiliana Seydenbeuthela pod numerem czwartym, wzniesiony w roku 1912, nie ma już efektownej dekoracji w duchu zmodernizowanego empire'u, jaką nadał jego elewacjom architekt Leon Wolski. Zewnętrzne ściany budynku są gładkie, choć nadal widać na nich ślady dawnej świetności. W sierpniu 1944 roku było tu spokojnie. Gdy płonęło Stare Miasto, w domach przy Boduena okna nadal miały szyby, a ulica sprawiała wrażenie najbardziej bezpiecznej w mieście, mimo położenia w centrum. To właśnie w kamienicy przy Boduena 4 podczas Powstania Warszawskiego działał szpital polowy Korpusu Bezpieczeństwa AK. Niemcy zbombardowali go w pierwszych dniach września 1944 roku. Zginęło wówczas ok. stu rannych, a sam budynek spłonął. Przetrwały jedynie, niezwykle solidnie zbudowane, ściany zewnętrzne. W połowie września tuż obok kamienicy Seydenbeuthela toczyły się walki. Pozostał po nich ślad na fotografiach, uwieczniających prowizoryczną barykadę z płyt chodnikowych, ziemi i beczek, wzniesioną przez Powstańców w poprzek ulicy Boduena u zbiegu ze Szpitalną.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz