czwartek, 1 września 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 1 września 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Bielańska (Börsenstrasse) 10/12
Miało tu być Muzeum Powstania Warszawskiego. Nic w tym dziwnego - do 1 września 1944 roku powstańcza załoga broniła tego gmachu, powstrzymując atak Niemców na Stare Miasto od południowego zachodu. Budynek dawnego Banku Polskiego przetrwał do naszych dni w postaci ruiny. W latach sześćdziesiątych rozebrano znaczną część jego kamiennych murów od strony obecnego rogu Bielańskiej i Trasy W-Z. Pozostałe, po wielu perturbacjach, dopiero w ostatnich latach uzupełniono, starając się zachować styl budowli. Na ocalałych fragmentach ścian wiać ślady po eksplozjach i pociskach. Większość z nich powstała w 1944 roku, choć nie brak tu i pamiątek z oblężenia Warszawy we wrześniu 1939.
Bank był redutą powstańczą, opuszczoną przez Niemców z 3 na 4 sierpnia. Do końca sierpnia trwały tu zaciekłe walki o każdą kondygnację. Zmagania te, w rozmowie z Włodzimierzem Nowakiem (opublikowanej w "Dużym Formacie", dodatku do "Gazety Wyborczej" z 1 sierpnia 2004 roku), wspominał Mathi Schenk, Belg, który był żołnierzem Wehrmachtu. Jako saper szturmowy (Sturmpionier) torował drogę niemieckim żołnierzom, atakującym budynek:
- Kazali nam zrobić podkop. Kopaliśmy we dwóch, tylko w slipach. Zmienialiśmy się na przodku. Kiedy byłem na przedzie, poczułem dziwny zapach, potem kolega przestał odbierać ziemię. Podczołgałem się - leżał martwy. Podkop wychodził na piwnicę. Usłyszałem Polaków. Pewnie odbili piwnicę. W nocy się wyczołgałem i piwnicami doszedłem do swoich. Nie mogłem rozpoznać wartownika. Kazał mi położyć się na ziemi. Wykrzyczałem swoje nazwisko i hasło: "Heidekrug" (dzban wrzosu). Pytał dlaczego jestem w majtkach. W końcu uwierzył. Następnego dnia przywieźli "goliata". Cywile musieli torować mu drogę, bo Polacy nauczyli się wysadzać "goliaty" jeszcze przy naszej linii i wielu żołnierzy ginęło. "Goliat" wywalił dziurę w murze. Całą noc goniliśmy się z Polakami po piwnicach i piętrach. Rano przyjechał czołg i budynek został zdobyty. W piwnicach leżało pełno złotych monet. Upychaliśmy je sobie po kieszeniach, aż portki spadały. Potem złoto znikło. Nasi szeptali, że Dirlewanger je gdzieś wywiózł - czytamy.
Żołnierskie wspomnienia Mathi Schenka płyną teraz nieprzerwanie z ekranu monitora w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz