sobota, 6 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 6 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Długa 13/15
6 sierpnia 1944 roku spod kościoła popijarskiego przeszła w stronę ulicy Freta jedyna w walczącej Warszawie defilada - Powstańców z Batalionu "Gozdawa". Poprzedziła ją podniosła uroczystość zaprzysiężenia nowych ochotników batalionu.
Kościół zniszczyło niemieckie bombardowanie w drugiej połowie sierpnia. Odbudowano go zgodnie z projektem Leona Suzina. Dziś mieści się tu Katedra Polowa Wojska Polskiego pw. NMP Królowej Korony Polskiej, a wnętrze wypełniają dziesiątki tablic, poświęconych żołnierzom polskim poległym na wszystkich frontach drugiej wojny światowej. Wśród nich są też tablice żołnierzy Powstania Warszawskiego.
Niezwykłym zabytkiem jest niebywale dekoracyjna mozaika w prezbiterium. Jej historia jest tyleż przedziwna, co nieznana. Pierwotnym przeznaczeniem tego ceramicznego dzieła było zdobienie nie wnętrza sakralnego, a Pomnika Zwycięstwa i Wolności, z inspiracji komunistycznych władz planowanego na Osi Saskiej. Rozstrzygnięto konkurs, wylano fundamenty pod monument - i zrezygnowano z niego, zadowalając się wmurowaniem odpowiedniej tablicy. Tymczasem jednak artystyczna rodzina Grześkowiczów zdążyła już wykonać potężną mozaikę, mającą zdobić pomnik, zaprojektowany jako stylizowany łuk tryumfalny. Konsekwencją rezygnacji z pomnika było zamknięcie mozaiki w skrzyniach. Zapomniana przeleżała w nich kilkadziesiąt lat. W 1990 roku z inicjatywy twórców odnaleziono ją w wojskowych magazynach, a gdy ordynariuszem polowym Wojska Polskiego został ksiądz biskup Sławoj Leszek Głódź, postanowiono wydobyć znalezisko na światło dzienne. I tak dzieło, stworzone dla dekoracji najzupełniej świeckiego, inspirowanego przez komunistyczne władze monumentu z minionej epoki, stało się ozdobą prezbiterium katolickiej świątyni, co najlepiej ilustruje paradoksy historii. Wystarczyła niewielka korekta "piastowskich" orłów i całość udatnie wpasowała się w architekturę kościoła. Pozłacana, połyskująca metalicznym detalem mozaika czyni migotliwą całą powierzchnią ściany, stanowiąc przykład od wieków znanego sztuce horror vacui - obawy próżni, czyli swoistego lęku przed pustą przestrzenią. 

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz