wtorek, 30 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 30 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Bonifraterska 12
W pobliżu niewielkiego kościoła św. Jana Bożego w kwietniu 1943 roku oddział dywersyjno-saperski Armii Krajowej próbował pomóc powstańcom walczącym w getcie. Miał temu służyć wyłom w ciągnącym się wzdłuż Bonifraterskiej murze, okalającym dzielnicę żydowską. Akcja, którą dowodził kapitan Józef Pszenny "Chwacki", zakończyła się niepowodzeniem. Zginęło dwóch żołnierzy AK. Rok później skromna świątynia znów stała się świadkiem walk. W kościele i przylegającym do niego budynku szpitala psychiatrycznego broniły się oddziały Zgrupowania "Radosław", głównie słynny harcerski Batalion "Zośka". Pacjenci szpitala nie zostali ewakuowani.
- Widzimy przed sobą jakieś upiorne postacie w białych koszulach, które wymachują chudymi rękami, wyją wniebogłosy. To chorzy psychicznie ze szpitala Jana Bożego, przerażeni strzelaniną i ogniem płonących wokół budynków - opisywała te chwile Danuta Hübner "Nina", sanitariuszka Batalionu "Pięść".
Powstańcza reduta w kościele i szpitalu upadła w końcu sierpnia. Przy jej zdobywaniu Niemcy użyli samobieżnych min - "goliatów". Po zajęciu budynków 30 sierpnia rozstrzelali blisko trzystu chorych, lekarzy i pielęgniarki.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz