niedziela, 28 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 28 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Plac Powstańców Warszawy (plac Napoleona/Postplatz)
Drapacz chmur Prudential stał się bohaterem najsłynniejszego zdjęcia z czasów Powstania. Fotografia ta jest dziś  rodzajem ikony, bezbłędnie kojarzonej ze zrywem warszawian w 1944 roku. Szesnastopiętrowy gmach już 1 sierpnia zajęli żołnierz z Batalionu "Kiliński". Nie było tu zbyt silnej załogi niemieckiej i walki trwały zaledwie kilka godzin. Na dachu budynku zawisła, widoczna z oddali, biało-czerwona flaga.
28 sierpnia Niemcy ostrzeliwali budynek z ciężkich moździerzy. Wtedy to powstała seria zdjęć Sylwestra Brauna "Krisa", ukazująca eksplozje pocisków i ogarniający wieżowiec pożar.
- Niemcy walili w okolice placu Napoleona. Byłem przekonany, ze celem ataku stanie się gmach Prudential, górujący nad miastem niczym wieża. Na jego górnych piętrach usadowił się punkt obserwacyjny AK - opowiadał fotograf podczas wystawy swych prac w 1979 roku.
Pisał później o tym wydarzeniu w książce:
- Usadowiłem się na dachu kamienicy przy Kopernika 28. Pogoda piękna, czyste poranne słońce, czas biegnie. Godzina minęła na oczekiwaniu, gdy oko uchwyciło żółtą smugę pocisku na tle błękitnego nieba. W celowniku aparatu zobaczyłem trafienie Prudentialu i rozkwitanie eksplozji. W ciągu trzech sekund zrobiłem sześć zdjęć. Mocno oparłem się o komin, gdyż podmuch silnie mną kołysał.
Pocisk mocno poharatał wieżowiec. Zaraz po wykonaniu serii zdjęć Braun przypuszczał, że budynek runie. Solidna, metalowa konstrukcja tylko się zatrzęsła, przetrwała wojnę i pozwoliła na odbudowę gmachu.

Polską flagę, zawieszoną przez Powstańców na dachu Prudentialu, wspomina harcerka z Powstania - Maria Zürn "Ryska". Uszyła ją, wraz z koleżanką, Hanną Pohaską, z białego prześcieradła i czerwonej poszewki na poduszkę.
- Mieszkałam w kamienicy przy Świętokrzyskiej 18, niedaleko Prudentialu. W moim mieszkaniu był wówczas punk zborny dla łączniczek. Podawałyśmy naszym żołnierzom kawę i peleryny - opowiada. Nie wie, kto wpadł na pomysł uszycia flagi i zawieszenia jej na opanowanym przez Batalion "Kiliński" wieżowcu Prudential. Pamięta za to, że z gotową już flagą pobiegła jej koleżanka i razem z żołnierzami wnosiła ją na dach drapacza chmur. Tam zatknął ją podchorąży Jerzy Frymus "Garbaty". Obie harcerki przeżyły wojnę. Podchorąży "Garbaty" zmarł w obozie jenieckim. 

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz