czwartek, 18 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 18 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Miodowa 23
Pod tym adresem podczas walk o Stare Miasto mieścił się jeden z powstańczych szpitali polowych. Był przez Niemców dwukrotnie bombardowany.
- Podczas nalotu 18 sierpnia zginął tutaj mój amunicyjny - Janek Zastawny "Pręguj", chłopak z Miłosny, wchodzącej dzisiaj w skład Sulejówka. Odwiedziłem go w szpitalu trzy - cztery dni przed śmiercią. Cieszył się, że wróci do oddziału. Został zasypany przez walącą się ścianę. Drugie bombardowanie nastąpiło 2 września. Znowu zginęła masa chłopaków - opowiadał Stanisław Sieradzki, sierżant podchorąży "Świst" z Batalionu "Zośka".
Sam "Świst", ciężko kontuzjowany 22 sierpnia, również przez pewien czas przebywał w szpitalu przy Miodowej 23. Tuż przed upadkiem Starówki - 31 sierpnia - wyprowadził stąd na plac Krasińskich, a potem kanałami do Śródmieścia sześćdziesięciu rannych Powstańców, którzy byli w stanie iść o własnych siłach.
Gdy oddziały wroga zajmowały Starówkę, w szpitalu wciąż byli ciężko ranni, których nie udało się ewakuować.
- Dostali się w ręce atakujących Niemców. Pierwszymi bandziorami, którzy wpadli do budynku, byli "własowcy". Zabili wielu rannych - mówił "Świst". - Ale też wielu naszych chłopców z tego szpitala zostało uratowanych przez niemieckich żołnierzy, którym wcześniej nasi lekarze w tym miejscu opatrywali rany. Pamiętam tych Niemców. Odwiedzałem ich, gdy tu leżeli, nawet nosiłem im czekoladki. Ponieważ znam niemiecki, rozmawiałem jak żołnierz z żołnierzem.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz