czwartek, 11 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 11 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.




Górczewska 32
O tragedii, która się tu wydarzyła w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, przypominają dwie tablice i krzyż. Stoją między wiaduktem kolejowym a aleją Prymasa Tysiąclecia, na tle obwieszonego reklamami salonu samochodowego. Mijając je na co dzień, mało kto zdaje sobie sprawę, że w tym miejscu, od 5 do 12 sierpnia 1944 roku, Niemcy rozstrzelali, a następnie spalili ok. dwunastu tysięcy mieszkańców Woli. Mordowali całe rodziny. Wśród zabitych byli też przygnani tu pracownicy i pacjenci Szpitala Wolskiego przy ulicy Płockiej (obecnego Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc). Egzekucje odbywały się na sporym terenie, po obu stronach ulicy Górczewskiej.
Już w 1945 roku w miejscu kaźni stanął pierwszy krzyż. Potem przez wiele lat o tragedii przypominała typowa tablica projektu rzeźbiarza Karola Tchorka, z wykutym krzyżem maltańskim i napisem: "Miejsce uświęcone krwią Polaków poległych za wolność Ojczyzny". Istnieje zresztą do dziś. W 2004 roku pojawił się wysoki dębowy krzyż, ufundowany przez Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, a a pięć lat później - wysoka kamienna tablica z dokładną informacją, co się tu wydarzyło. Inicjatorem jaj powstania był syn jednej z zamordowanych - Maciej Grączewski. W międzyczasie na tyłach miejsca pamięci wzniesiono salon samochodowy. Gdy w trakcie prac ziemnych natrafiono na ślady spalenizny, inwestycji sprzeciwili się kombatanci i krewni ofiar rzezi Woli. Mimo to budowę salonu ukończono, a z tyłu i z boku miejsca pamięci dealer samochodowy urządził swój parking, bezprawnie zresztą zajmując miejski teren. To znów wywołało sprzeciw i sprawa trafiła do Rzecznika Praw Obywatelskich. Władze miasta i dzielnicy obiecały kombatantom usunięcie parkingu z najbliższego otoczenia miejsca pamięci oraz nowe zagospodarowanie placyku z tablicami i krzyżem, by wizualnie odgrodzić je od krzykliwych reklam, a Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zaproponowała uczczenie zamordowanych mieszkańców Woli pomnikiem.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz