poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 1 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Mokotowska 49
Od 1 sierpnia działał tu punkt opatrunkowy, a potem szpital polowy. Jego organizacją, jeszcze przed wybuchem Powstania, zajęły się dziewczęta z grupy sanitarnej szkoły Cecylii Plater-Zyberkówny, mieszczącej się przy ulicy Piusa XI, dzisiejszej Pięknej.
- W siedmiu mieszkaniach pracowało co najmniej sześciu lekarzy. 1 sierpnia - równo z godziną siedemnastą, chłopcy czynią znak krzyża, ustawiają  się gęsiego i z okrzykiem "hurra!' wybiegają na ulicę. Pokazujemy im przez okno flagę Czerwonego Krzyża. Głuchy łoskot karabinów. Akcja rozpoczęta. Nagle silny wybuch. To na rogu Mokotowskiej i Piusa XI nasi chłopcy butelką z benzyną wysadzili w powietrze przejeżdżającą cysternę niemiecką. Niemcom udało się zbiec, a jeden z chłopców z okropnie poparzoną twarzą przyszedł dzielić losy rannych - wspomina Helena Sawko, Platerka.
- Lekarzem w tym szpitalu była  moja mama, Anna z Moczarskich Rothenburg-Rościszewska. Po wojnie opowiadała nam o strasznych warunkach, braku lekarstw i środków opatrunkowych. Ale jakoś najbardziej utkwił jej w pamięci ciężko ranny Rosjanin. To był prawdopodobnie sowiecki spadochroniarz. Mamie nie udało się go uratować. Umarł - opowiada Anna Rościszewska-Boremska, siostrzenica Kazimierza Moczarskiego, autora "Rozmów z katem".

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz