piątek, 30 października 2015

Głusi żołnierze w Powstaniu Warszawskim


Może nie każdy z naszych czytelników już wie, że od niedawna w Warszawie znajduje się nowy pomnik. Został on ustawiony na terenie Instytutu Głuchoniemych. Dlaczego właśnie tam ? Zaraz Wam o tym opowiemy.


Ustawiony 22 października na dziedzińcu monument upamiętnia jego wychowanków, żołnierzy AK, którzy brali udział w Powstaniu Warszawskim. Odsłonięcia dokonał ostatni żyjący głuchy uczestnik walk Karol Stefaniak, towarzyszył mu uczeń Instytutu, a zarazem prawnuk jednego z jego kolegów. W uroczystościach udział wzięli również przedstawiciele władz miasta i Instytutu. Odczytano także list od prezesa Związku Powstańców Warszawskich gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego. 

Na jednej ze stron pomnika, tej widocznej z ulicy, umieszczono symbol kotwicy oraz znak osób niesłyszących. Gdy wejdziemy na dziedziniec i obejrzymy drugą stronę naszym oczom ukarze się lista ponad 30 nazwisk głuchych żołnierzy Powstania Warszawskiego. 


W tym miejscu niewątpliwie warto powiedzieć choć kilka słów na temat bohaterów, którym pomnik jest poświęcony. Już w czasie okupacji, na terenie Instytutu, konspirację organizował nauczyciel wychowania fizycznego Wiesław Jabłoński "Łuszczyc". Dzięki niemu grupa podopiecznych weszła w skład 4 kompanii "Zygmunt" ppor. Zygmunta Sapuły, V Zgrupowania "Siekiera" por. Romana Rożałowskiego. Członkowie grupy, podobnie jak wszyscy głusi, nosili opaski z napisem "Głuchoniemy", dzięki czemu nie byli kontrolowani przez Niemców. Pozwalało im to m.in. swobodnie przewozić broń i meldunki. W samym zaś Instytucie ukrywani byli głusi Żydzi. 

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, głusi żołnierze pod dowództwem kpr. Kazimierza Włostowskiego "Igo" otrzymali zadanie utrzymania budynku Instytutu. Wkrótce oddział stał się częścią plutonu sierż. Edmunda Malinowskiego "Mundka", tym samym zostali włączeni do kompanii "Redy" batalionu "Miłosz". W dużej mierze brali oni udział w pracach pomocniczych, jak donoszenie broni, budowa barykad, pełnienie służby wartowniczej. Brali jednak również udział w walkach o gimnazjum im. Królowej Jadwigi i gmach YMCA. Kobiety zaś były sanitariuszkami. Pomimo swych ograniczeń, a może dzięki nim oddział nie poniósł niemal żadnych strat w czasie walk. Po upadku Powstania większość oddziału wyszła z Warszawy wraz z ludnością cywilną, reszta na czele z dowódcą znalazła się w obozie jenieckim Sandbostel. W wielu wspomnieniach przewija się relacja, iż niemiecki oficer w tym obozie nie mógł uwierzyć, że głusi walczyli w Powstaniu. 

Na koniec nie pozostaje nam nic innego, niż zaprosić Was na spacer. Chodząc po Warszawie warto uważnie przyglądać się tablicom i pomnikom. Dzięki nim można poznać wiele niezwykłych historii, chociażby jak tę poświęconą głuchym żołnierzom Powstania Warszawskiego.



środa, 28 października 2015

44' na Freta, czyli nie tylko spacery


Dziś chcemy Was zaprosić na taki trochę spacer wirtualny. Mianowicie, coraz mocniej dająca o sobie znać jesienna aura, niestety nie zawsze będzie sprzyjała wychodzeniu z domu, do czego nieodmiennie zachęcamy - bo miasto najlepiej "wchodzi przez nogi" - czyli najłatwiej poznawać je spacerując. Jednak jeśli się nie da, to jest na to rada by nadal Warszawę poznawać. 

Chcemy zachęcić Was do oglądania filmów o stolicy. Nie tylko jednak tych starych, choć jakże pięknych ujęć utrwalonych na czarno - białych kliszach, a całkiem obficie dostępnych na różnych portalach internetowych. Poza urokliwymi kadrami z panoramami ulic i placów, można też trafić na coś w naszej opinii dużo cenniejszego. A mianowicie spotkać się z "żywym" świadkiem historii, który własnym słowem, mimiką i gestykulacją odda klimat dni o których snuć będzie opowieść o czasach minionych. Oczywiście najlepiej gdy ma się możliwość bezpośredniego obcowania, jak chociażby nam było dane rozmawiać z p. Eugeniuszem Tyrajskim - o czym Wam zresztą już opowiadaliśmy. Jednak proza życia jest taka, że nie zawsze da się przecież pogodzić liczne obowiązki dnia codziennego z najprzemożniejszą choćby chęcią uczestniczenia w najciekawszym nawet spotkaniu.

I tu z pomocą przychodzą nam media i serwisy społecznościowe, gdzie często aż roi się, niczym w ulu, od licznych zalinkowań do ciekawych spotkań, a po jakimś czasie pojawiają się nagrania z tychże. Warto śledzić takie wydarzenia, czy profile, bo faktycznie może być nam dane spotkać kogoś wyjątkowego. Jednak jak sami dobrze wiemy, a także i wy zapewne słusznie przypuszczacie, że nic się nie dzieje samo. A wszystko jest przykryte z pozoru nie widoczną, jednak potężną dozą poświęconego czasu i wysiłku. Jest to niezbędne by czy to spotkanie zorganizować. Czy choćby nawet nagranie z niego obrobić, by się do oglądania przez rzesze internautów nadawało. Chwalebne to i warte poparcia. Nie tylko słowem dobrym, czy przysłowiowym "lajkiem", ale czasem także może i jakimś działaniem bardziej bezpośrednim. A w niektórych wypadkach może nawet i groszem wdowim. W gruncie rzeczy chodzi Nam o to, by wskazać, że można pójść jeszcze dalej. 


Są bowiem ludzie często całkiem młodzi, którzy mają ambicje i chcą czegoś więcej. I na miarę dostępnych im sił i środków ważą się na amatorskie może trochę jeszcze, może i nie najdłuższe ale jednak produkcje dokumentalne. I dokładnie takim przypadkiem jest 44' na Freta. Trójka nastolatków korzystając ze wsparcia Domu Kultury Dorożkarnia, czyli ośrodka działań artystycznych dla dzieci i młodzieży z Mokotowa, w ramach projektu pracowni Filmowa Dorożka, w 2014 r. nakręciło świetny film. Przed kamery zaprosiło świadka wydarzeń, czyli pana Zbigniewa Galperyna - wiceprzewodniczącego Związku Powstańców Warszawy, varsavianistę i przewodnika miejskiego - Konrada Tarnopolskiego, a także historyka dziejów klasztoru o.o. Dominikanów na ul. Freta - Macieja Kośca OP.

Po tym zestawieniu głównych postaci występujących w filmie, jak i zapewne po samym tytule dosyć łatwo domyślić się, że poświęcony jest on dziejom Szpitala Powstańczego na ul. Freta. Tym co nie znają głębiej zagadnienia pozwolimy sobie nie psuć przyjemności skorzystania z tego co w warstwie merytorycznej produkcja ta ma do zaoferowania. W naszym przekonaniu bardzo zresztą sprawnie zaserwowana została ta wiedza. Zapewne nie mała w tym zasługa opieki artystycznej Mateusza Ciągło i sprawności wykonania pod okiem kierownika produkcji w osobie Anny Michalak. Wsparli oni Filipa Stanisławskiego, Kubę Michalaka i Helenę Zawilińską, którzy w chwili kręcenia dokumentu byli niemalże rówieśnikami sporej większości, tych o których w swym filmie opowiadają.


Nawiązując jeszcze do miejsca, czyli dominikańskiego klasztoru, to pozwolimy sobie powiedzieć, że jest ono na tyle ważne, że zostało wytypowane, do czego mamy nadzieję rychło dojdzie, stworzenia filii Muzeum Powstania Warszawskiego. Zresztą losom szpitala została właśnie poświęcona również wystawa czasowa nawiązująca swą aranżacją do wspomnianej zabudowy, o której zresztą mowa jest w filmie, a którą przed remontem część z Was może widziała przed kościołem. 

Warto także podkreślić symbolikę miejsca powstania filmu. Dorożkarnia mieści się bowiem na Siekierkach, w miejscu gdzie zwieziono gruzy ze Starego Miasta tworząc Kopiec Powstania Warszawskiego. O tym szczególnym dla stolicy miejscu zresztą wkrótce Wam opowiemy. 

Na koniec nie pozostaje nam nic innego, jak nie odmiennie zaprosić Was na spacer. Może aura będzie łaskawa, a jesienne przeziębienie ominie, gdy swe kroki skierujecie na jedną z warszawskich nekropolii lub do jednej ze stołecznych świątyń - zachęcamy by przy tej okazji zapalić znicz Powstańcom, o których heroicznej postawie, warto naszym zdaniem pamiętać zawsze. Gloria Victis !!

Zachęcamy również byście zajrzeli na profil Dorożkarni na YouTube. Znajdziecie tam wspomniany przez nas film. Jesteśmy bardzo ciekawi Waszej opinii na jego temat. 

czwartek, 8 października 2015

O upadku Powstania słów kilka i co z tego wynikło


Jak pewnie już wiecie z poprzedniego postu, nawiązaliśmy współpracę z Międzypokoleniową Klubokawiarnią. Dzięki temu można już nie tylko czytać nas na blogu, ale także przynajmniej raz w miesiącu spotkać w uroczej klubokawiarni na warszawskim Muranowie.


Tak właśnie było zaledwie wczoraj, gdy mieliśmy zaszczy powiedzieć kilka słów o upadku Powstania Warszawskiego i pokazać krótką prezentację. Jednak tym co w naszym odczuciu było najważniejsze, to możliwość spotkania z żywym świadkiem historii i wysłuchania jego opowieści. Bardzo nas ucieszyło, gdy dowiedzieliśmy się, że owym gościem będzie nie kto inny jak pan Eugeniusz Tyrajski - Powstaniec Warszawski, walczący na Mokotowie w pułku "Baszta"  -batalionie "Karpaty".


Trzeba przyznać, że rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania, albowiem pomimo przygotowania szeregu pytań do pana Eugeniusza, nie mieliśmy szans zadać zbyt wielu z nich. Stało się tak dlatego, że Nasz wspaniały rozmówca w swej opowieści uprzedzał wszystkie możliwe pytania z naszej strony. Ze swadą i poczuciem humoru, opisując swoje powstańcze perypetie jako młodego 18-letniego warszawiaka. A trzeba przyznać, że nawet tą skondensowaną w formie opowieścią, dobry scenarzysta mógłby zapełnić scenariusze co najmniej kilku filmów sensacyjnych. Swoje historie, Nasz bohater przeplatał pięknymi i mądrymi w swej treści wierszykami, których również można by uzbierać na wydanie całkiem przyzwoitego tomiku poezji lub aforyzmów. Dane nam było dowiedzieć się nie tylko jak przebiegał pierwszy dzień Powstania, ale także jak wyglądał jego przebieg i zakończenie, i to zarówno oczami żołnierzy, jak i cywilów. 


Pomimo obfitości poruszonych wątków, niewątpliwie największe emocje i oczekiwanie wzbudziło w słuchaczach jedno z nielicznych planowanych pytań jakie udało się zadać. Mianowicie chodziło o wątek ślubów zawieranych w Powstaniu. Jednak i tym razem spotkało nas zaskoczenie, bo opowieść o tym jak i kiedy udało się panu Eugeniuszowi stanąć na ślubnym kobiercu, była wielowątkowa i pełna zwrotów akcji. Dość powiedzieć, że ślub odbył się - choć nie było to, ani w Warszawie, ani podczas Powstania. Historia ta jest na tyle wyjątkowa, że pozwolimy sobie jej nie zdradzać, by zachęcić Was do spotkania Naszego bohatera na żywo. Mimo swojego wieku, wciąż jest On człowiekiem bardzo aktywnym społecznie i chętnie daje się zapraszać na różne spotkania, w tym także te z młodzieżą.


Niewątpliwie dar opowiadania pana Eugeniusza sprawił, że wieczór wydawał się trwać za krótko, a czas biegł zdecydowanie za szybko. Dlatego mamy nadzieję, że jeszcze będzie nam dane się z Nim spotkać i Was na to spotkanie zaprosić. Tymczasem z kronikarskiego obowiązku musimy zaznaczyć, że przed opowieścią gościa i naszą prelekcją, odbyła się projekcja filmu zrealizowanego w Domu Kultury Dorożkarnia przez rówieśników Powstańców z dnia jego wybuchu. Młodzi ludzie nakręcili bardzo dobry i ciekawy materiał pod znamiennym tytułem 44' na Freta. Będziecie mogli o nim przeczytać u nas w kolejnym poście, na który już teraz serdecznie zapraszamy. 

Na koniec w nawiązaniu do tego o czym pisaliśmy poprzednio, zachęcamy raz jeszcze by w czasie spacerów po warszawskich brukach, zwracać baczną uwagę na ludzi starszych, bo kto wie czy właśnie nie mija Nas prawdziwy bohater z lata roku 1944.

poniedziałek, 5 października 2015

Międzynarodowy Dzień Osób Starszych



Jak być może niektórzy z Was już się zorientowali, od jakiegoś czasu współpracujemy z Międzypokoleniową Klubokawiarnią. W ramach tej współpracy w ostatnią niedzielę mieliśmy okazję gościć na pikniku zorganizowanym w Ogrodzie Saskim z okazji Międzynarodowego Dnia Osób Starszych. 



Musimy przyznać, że gdyby nie owo zaproszenie, pewnie jak w latach poprzednich, impreza ta uszłaby naszej uwadze. W sumie jeśli ktoś nie zajmuje się na co dzień pracą z seniorami zapewne nie ma zbyt wielkiego pojęcia o tym czym żyją ludzie starsi i jakie są ich potrzeby jako grupy społecznej. Nam dane było tego doświadczyć i bardzo jesteśmy za to wdzięczni. 

Okazuje się, że wśród osób starszych nie brak osób obdarzonych dobrym zdrowiem i poczuciem humoru, pasją, chęcią do działania i aktywnego sposobu spędzania czasu, ale o tym za chwilę. Tymczasem kilka słów chcemy poświęcić opisaniu samej atmosfery, jaka towarzyszyła temu wydarzeniu.

Pomimo, iż jedna z głównych alejek Ogrodu Saskiego wypełniona została szczelnie namiotami o prawdziwym ścisku można się było przekonać dopiero gdy tłumnie pojawili się goście. Nie tylko Ci do których przede wszystkim skierowana była impreza, ale także liczni spacerowicze. Seniorzy przyjęli różne strategie zwiedzania stoisk, niektórzy chodzili w grupkach, inni parami ale nie brakowało też tych co w pojedynkę, z podziwu godną sumiennością odwiedzali kolejne namioty.



Choć w naszej opinii, zważywszy liczbę i różnorodność wystawiających się podmiotów - było bardzo sympatycznie i ciekawie, a wiele prezentowanych inicjatyw z pewnością dotyczyło znacznie szerszego kręgu odbiorców nie brakowało opinii, że i tak za mało jest ciekawych propozycji dla osób starszych jeśli chodzi o możliwości spędzania wolnego czasu.

Nie sposób nie wspomnieć, iż impreza była sprawnie prowadzona przez profesjonalistów, którzy potrafili bezbłędnie odczytać gusta publiczności. Każdy znalazł coś dla siebie. Były zarówno darmowe badania profilaktyczne, warsztaty rękodzieła, gry, zajęcia ruchowe i wiele innych ciekawych wydarzeń i spotkań. Nie zabrakło oczywiście znanych wszystkich dawnych szlagierów oraz potańcówki na zakończenie imprezy.


Nas w szczególny sposób ujęła bardzo dobra znajomość naszej Stolicy. Żadna z przygotowanych przez Nas fotozagadek nie stanowiła bowiem większego problemu. Były one rozwiązywana już w pierwszej odsłonie zaledwie niewielkiego fragmentu elewacji budynku lub obiektu prezentowanego na zdjęciu.


Na koniec, chcemy zachęcić Wszystkich Czytelników, by podczas spacerów po Naszym pięknym mieście zwrócili uwagę także na osoby starsze, które chętnie dzielą się swą wiedzą dotycząca stolicy i jej dawnych dni.

piątek, 2 października 2015

Warszawa Walczy - 2 października 1944 r.

Warszawa jest miastem niezwykłym, nie z powodu jej wielkości, nie ze względu na jej położenie, ale ze względu na jej historię. Tak się składa, że nie znany jest chyba drugi taki przypadek, by miasto przeżyło własną śmierć i dosłownie jak feniks powstało z popiołów. Gdyby się uprzeć można by powiedzieć, że była to śmierć potrójna, a nawet poczwórna wliczając w to: wojnę obroną roku 1939, Powstanie w Getcie w 1943 r., w końcu Powstanie Warszawskie 1944 r. i odbudowę poprzedzoną całą falą wyburzeń w celu całkowitej zmiany charakteru tkanki miejskiej. Dziś Warszawa jest zupełnie inna, zmienił się układ ulic, zmienił się skład narodowościowy i wyznaniowy mieszkańców, wreszcie i terytorialnie, mamy też do czynienia z dużo większą metropolią niż przed wojną. Jednak bardzo bliskie nam jest spojrzenie Stefana Starzyńskiego na heroizm walczącej stolicy, a szczególnie tego trwającego aż 63 dni zrywu powstańczego sprzed 71 lat. Stąd chcąc go na swój sposób upamiętnić każdego dnia na blogu będziemy publikować wybrane fragmenty kalendarium w oparciu o bardzo ciekawą i godną uwagi w naszym przekonaniu pozycję : Banach Konrad Powstanie Warszawskie : fakty, daty, fotografie. Warszawa : Demart, 2014.


Śródmieście
O godz. 21.00 weszło w życie porozumienie o zaprzestaniu działań wojennych. Porozumienie podpisali: ze strony niemieckiej - gen. Erich von dem Bach, za strony polskiej - płk dypl. Kazimierz Iranek-Osmecki ps. "Heller" i ppłk dypl. Zygmunt Dobrowolski ps. "Zyndram".

Ochota
Do kolumny uchodźców przyłączyli się powstańcy ukrywający się na Ochocie.

Na zakończenie jak zwykle i zgodnie z naszą małą tradycją, pragniemy zachęcić Was Drodzy Czytelnicy do popołudniowego czy weekendowego spaceru śladami Powstania w jednej z dzielnic, a może szlakiem jakiejś Powstańczej jednostki. Jednak tym razem proponujemy aby także wśród codziennego zgiełku nie tylko dziś, ale do końca owych 63 dni poświęcić choć chwilę na to by przystanąć i wspomnieć o Tych co być może właśnie na codziennie mijanych: ulicach, placach, skwerach, w piwnicach i kanałach, życie i krew oddawali. Jesteśmy przekonani, że danina przez Nich złożona, jest długiem zaciągniętym przez kolejne pokolenia. Jego spłata w pełni, jest możliwa nie inaczej niż przez podtrzymywanie pamięci i okazywanie troski zarówno jeszcze żyjącym, jak i tym co spoczywają już w pokoju.

czwartek, 1 października 2015

Warszawa Walczy - 1 października 1944 r.

Warszawa jest miastem niezwykłym, nie z powodu jej wielkości, nie ze względu na jej położenie, ale ze względu na jej historię. Tak się składa, że nie znany jest chyba drugi taki przypadek, by miasto przeżyło własną śmierć i dosłownie jak feniks powstało z popiołów. Gdyby się uprzeć można by powiedzieć, że była to śmierć potrójna, a nawet poczwórna wliczając w to: wojnę obroną roku 1939, Powstanie w Getcie w 1943 r., w końcu Powstanie Warszawskie 1944 r. i odbudowę poprzedzoną całą falą wyburzeń w celu całkowitej zmiany charakteru tkanki miejskiej. Dziś Warszawa jest zupełnie inna, zmienił się układ ulic, zmienił się skład narodowościowy i wyznaniowy mieszkańców, wreszcie i terytorialnie, mamy też do czynienia z dużo większą metropolią niż przed wojną. Jednak bardzo bliskie nam jest spojrzenie Stefana Starzyńskiego na heroizm walczącej stolicy, a szczególnie tego trwającego aż 63 dni zrywu powstańczego sprzed 71 lat. Stąd chcąc go na swój sposób upamiętnić każdego dnia na blogu będziemy publikować wybrane fragmenty kalendarium w oparciu o bardzo ciekawą i godną uwagi w naszym przekonaniu pozycję : Banach Konrad Powstanie Warszawskie : fakty, daty, fotografie. Warszawa : Demart, 2014.


Śródmieście
Wskazanymi przez Niemców ulicami miasto opuściło ok. 8 tys. ludności cywilnej. Gen. "Bór" wyznaczył komisję do rozmów z Niemcami w składzie: płk Kazimierz Iranek-Osmecki ps. "Heller", ppłk Zygmunt Dobrowolski ps. "Zyndram", ppłk Franciszek Herman ps. "Bogusławski" i kpt. Alfred Korczyński ps. "Sas" jako tłumacz.

Na zakończenie jak zwykle i zgodnie z naszą małą tradycją, pragniemy zachęcić Was Drodzy Czytelnicy do popołudniowego czy weekendowego spaceru śladami Powstania w jednej z dzielnic, a może szlakiem jakiejś Powstańczej jednostki. Jednak tym razem proponujemy aby także wśród codziennego zgiełku nie tylko dziś, ale do końca owych 63 dni poświęcić choć chwilę na to by przystanąć i wspomnieć o Tych co być może właśnie na codziennie mijanych: ulicach, placach, skwerach, w piwnicach i kanałach, życie i krew oddawali. Jesteśmy przekonani, że danina przez Nich złożona, jest długiem zaciągniętym przez kolejne pokolenia. Jego spłata w pełni, jest możliwa nie inaczej niż przez podtrzymywanie pamięci i okazywanie troski zarówno jeszcze żyjącym, jak i tym co spoczywają już w pokoju.