wtorek, 28 lipca 2015

Tak się bawi (tak się bawi) sto-li-ca


Po raz kolejny chcemy Was dziś zaprosić do obejrzenia jednej z plenerowych wystaw, które eksponowane są w Warszawie. Tym razem swe kroki skierować należy na Podzamcze, tuż obok Multimedialnego Parku Fontann.




To tu właśnie , z okazji swych 60. urodzin, Stołeczna estrada całkiem niedawno otworzyła wystawę zatytułowaną Tak się bawi (tak się bawi) sto-li-ca. Warszawskie rozrywki na fotografiach ze zbiorów Ośrodka Karta.




Czarno-białe fotografie autorstwa Romualda Broniarka, Ireny Jarosińskiej i Jarosława Tarania przedstawiają Warszawę lat 50. i 60. Widzimy na nich bawiących się i odpoczywających mieszkańców. 




Uważny obserwator znajdzie statek do Młocin, nadwiślańskie plaże, ale też wizytę zespołu The Rolling Stones. W naszym odczuciu jest to bardzo ciekawy pomysł aby przedstawić obraz stolicy i jej mieszkańców przez pryzmat zabaw właśnie z tego okresu.  




Mamy silne przekonanie, że zdjęcia te będą interesujące zarówno dla tych którzy sami pamiętają Warszawę z tego czasu, ale również i dla przedstawicieli dużo młodszych pokoleń.



Właśnie ów przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX stulecie, jest okresem do którego nadal współczesna muzyka czy moda się odwołuje. Któż bowiem nie bawił się przy szalonych rytmach klasycznych rock'n' roli, albo kto choć raz nie mierzył okularów "Lenonek" ?




A kto miał szczęście i na miejsce wystawy dotarł w którekolwiek lipcowe sobotnie popołudnie, ten miał również okazję uczestniczyć w "Dancingu 60-lecia", czyli potańcówce na świeżym powietrzu. W samym środku wystawy umiejscowiony został bowiem podest do tańczenia, a nieopodal przygotowano scenę dla muzyków. 





Na koniec nie pozostaje nam nic innego niż jak zwykle zaprosić wszystkich na spacer. Wystawa będzie czynna do 23 sierpnia, wobec czego jesteśmy przekonani, że wszyscy chętni zdążą ją jeszcze zobaczyć, a kto wie czy jeszcze z podestu nie popłynie muzyka, a scena wypełni się tańczącymi parami ?


środa, 22 lipca 2015

Szkot w Warszawie


Dziś chcielibyśmy opowiedzieć Wam o pewnym Szkocie, który pomimo kiedyś pełnionych funkcji, dziś jest niemal zupełnie zapomniany. My przypomnieliśmy sobie o nim spacerując po Starym Mieście. To tu na jednej z kamieniczek przy ul. Wąski Dunaj umieszczona jest dotycząca go pamiątkowa tabliczka. 


Ciekawa jest już nawet sama kamienica, na której umieszczone zostało upamiętnienie. Jej adres to Wąski Dunaj 10, choć wejście znajduje się od strony ul. Szeroki Dunaj. Jest to Kamienica Szewców, w której mieści się obecnie Muzeum Cechu Rzemiosł Skórzanych im. Jana Kilińskiego, o którym Wam zresztą opowiemy  w osobnym  poście.

Wróćmy jednak do naszego Szkota. Aleksander Czamer, a właściwie Alexander Chalmers, urodził się ok. 1645 r. w Szkocji. Obywatelstwo Starej Warszawy uzyskał blisko 27 lat później. Wtedy to także stał na czele kolonii szkockiej w mieście. W  rok później odkupił od Tomasza Straga kram na Rynku Starego Miasta i uzyskał tytuł kupca królewskiego. Był on właścicielem Kamienicy Falkiewiczowskiej na rogu Rynku Starego Miasta i Krzywego Koła, oraz wspomnianej już Kamienicy Szewców.

W latach 1697-98 sprawował Czamer urząd burmistrza miasta Stara Warszawa. Był również burmistrzem powietrznym w latach 1691, 1694, 1696 i 1702-03. W 1701 r. był wójtem, a w 1703 r. ławnikiem. Był także prowizorem Szpitala Św. Ducha. W czasie sprawowania urzędu burmistrza wdał się w zatarg z klasztorem oo. Dominikanów o grunty przed ich kościołem. Znajdowały się tam kramy wynajmowane przez zakonników. Czamer uznał je jednak za miejskie. Sąd polubowny zawiesił go za to na 3 lata w urzędowaniu, ponadto jak podają źródła rzucona została na niego klątwa. 

Aleksander Czamer zmarł 9 marca 1703 r. i pochowany został w obecnym kościele katedralnym św. Jana. W czasie ostatniej wojny zniszczona została znajdująca się tam upamiętniająca go tabliczka. W tej chwili jedynym istniejącym uhonorowaniem jest tabliczka na Kamienicy Szewców, która odsłonięta została w listopadzie 2008 r.

Na kartach historii Warszawy zapisał się również syn Aleksandra, Wilhelm - który podobnie jak ojciec aktywnie angażował się w działalność władz miejskich. W 1694 r. i w latach 1703-06 był on ławnikiem, w 1710 r. rajcą, a w latach 1710-12 burmistrzem miasta Stara Warszawa. W 1711 r. został przez Augusta II mianowany komendantem miasta do walki z zarazą morową. W zbiorach Muzeum Historycznego m.st. Warszawy znajduje się srebrna szkatuła z przyborami do pisana z wyrytym na pokrywie herbem Warszawy, którą w 1710 r. Czamer podarował radzie miejskiej.


Na koniec nie pozostaje nam nic innego, niż tradycyjnie zaprosić wszystkich na spacer. Przy najbliższej bytności na Starym Mieście zajrzyjcie na ulicę Szeroki Dunaj i zwróćcie uwagę na tabliczkę wspominającą ważnego dla Warszawy Szkota. Przy okazji zachęcamy też, do bacznego rozglądania się po murach mijanych domów i kamienic, sporo z nich posiada na elewacjach tablice upamiętniające nie tylko tych co o miasto i kraj walczyli, ale także i tych co w ciszy codziennych zwykłych obowiązków je budowali dla sobie współczesnych i przyszłych pokoleń. Szkoda, że o wielu z nich ciągle wiemy zbyt mało i pamiętamy za rzadko.

piątek, 3 lipca 2015

A jednak jest Warszawa


Po raz kolejny chcemy Was dziś zaprosić na Stare Miasto. To tu bowiem, na murach Barbakanu, prezentowana jest plenerowa wystawa fotografii. W naszej opinii - pod bardzo ciekawym tytułem "A jednak jest Warszawa". Co skłoniło nas do przyjrzenia się jej z bliska.


Fotografie pochodzą z zasobów Archiwum Państwowego w Warszawie, Archiwum Akt Nowych, Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Instytutu Pamięci Narodowej. Wystawa nawiązuje do 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej, skupia się jednak konkretnie na Warszawie. 

Ekspozycja ta przypomina najważniejsze dla stolicy wydarzenia. Zarówno te z czasu okupacji, jak i późniejsze, z pierwszych lat odbudowy miasta ze zniszczeń wojennych. Wystawa składa się z dwóch wyraźnie zaznaczonych części, do podkreślenia czego zresztą w idealny sposób wykorzystano istniejącą zabudowę tej części Starego Miasta.











Początkowe plansze z fotografiami to, jak już wspomnieliśmy wcześniej, opowieść o czasie wojny. Historia tu opowiadana zaczyna się 5 maja 1939 r. Dlatego na pierwszej tablicy widzimy słynne i dobrze skądinąd znane zdjęcie. Przedstawia ono ministra spraw zagranicznych RP Józefa Becka, wygłaszającego w sejmie exposé po zerwaniu przez Niemcy paktu o nieagresji. Dalej pokazano słuchających go na ulicach warszawiaków. 

Następnie widzimy całą grozę wojny m.in. : płonące budynki przy Krakowskim Przedmieściu we wrześniu 1939 r., żołnierzy niemieckich, dzieci przyglądających się niemieckiemu wartownikowi, dramatyczną sytuację żydów, a na koniec warszawskich powstańców. Centralną postacią tej części jest niezłomny prezydent Warszawy Stefan Starzyński i jego najbardziej znana wypowiedź : Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie…. I Warszawa jest wielka. Prędzej to nastąpiło, niż przypuszczałem. 

Później możemy zobaczyć ludność opuszczającą zburzone miasto, moment wyzwolenia, to co z miasta pozostało i ludzi do niego powracających. 








Druga część wystawy to opowieść o podnoszącej się z gruzów stolicy. 

Prezentowane tu fotografie w naszej opinii, doskonale oddają atmosferę pierwszych dni, miesięcy i lat po wojnie, jaką było dane nam poznać z przekazów ustnych lub książkowych. Widzimy tu odradzające się do życia miasto i powracających do niego jego mieszkańców, którzy poszukują noclegów, odgruzowują i odbudowują Warszawę. 

Historię kończy fotografia ukazująca chłopców przyglądających się warszawskiej syrence. Przyglądając się temu zdjęciu warto również zwrócić uwagę na wiersz, który na nim umieszczono.



Na koniec nie pozostaje nam nic innego niż zaprosić Was na spacer. Rozpoczynający się weekend wydaje się być idealnym czasem, by właśnie swe kroki skierować ku warszawskiej Starówce. A obejrzenie opisywanej przez Nas ekspozycji z pewnością będzie dobrym punktem na krótką przerwę. 

Jeśli zaś będą towarzyszyli Wam zagraniczni goście, tym bardziej warto im tę wystawę pokazać. Nie tylko ze względu na to, że dobór zdjęć jest bardzo ciekawy, ale także na fakt iż każda plansza poza komentarzem w języku polskim, posiada również stosowną adnotację w języku angielskim. 

Ekspozycja ta będzie czynna do końca lipca, macie więc jeszcze sporo czasu nie tylko by ją zobaczyć samemu, ale także by zachęcić do jej obejrzenia znajomych.