wtorek, 31 marca 2015

Biografia Warszawy


Dziś po raz kolejny chcemy przedstawić Wam relacje z wydarzenia, w którym braliśmy udział. Tym razem jednak będzie to wspomnienie o wydarzeniu, które odbyło się już dość dawno,bo w dniach 5-7 grudnia 2013 roku. 







Wówczas to miała miejsce konferencja zatytułowana Biografia Warszawy. Plac Teatralny. Jej głównym organizatorem było Muzeum Historyczne m. st. Warszawy, a centralnym miejscem Teatr Wielki. Tego rodzaju konferencja to rzecz nowa sama w sobie. I jak się potem dało gdzieniegdzie usłyszeć całkiem oczekiwana i potrzebna. Być może będzie to teza śmiała, ale też możliwe, że znajdzie się sporo jej gorących zwolenników, iż Miasto Nasze cierpi na brak takich dyskusji. Gdzie było by nie tylko rozpatrywane Jego tu i teraz w kontekście: inwestycji, remontów, rozwoju infrastruktury lub w cieniu bieżącej mniejszej lub większej polityki. To przynajmniej Nam w redakcji wydaje się, że potrzeba takiego momentu by móc zobaczyć Warszawy wielkość, która wywodzi się z Jej wspaniałej historii. Wierzymy głęboko że to umiłowanie Stolicy rodzi się właśnie ze znajomości jej dziejów. I tu przede wszystkim upatrywalibyśmy głównej zalety tego wydarzenia. Była to bowiem bardzo dobra okazja do znacznego poszerzenia lub w najgorszym razie pewnego uporządkowania sobie wiedzy o historii Warszawy, szczególnie z okresu zaborów. 







Do takowych należy zaliczyć wykład prof. UW, dr hab. Jerzego Miziołka Kilka uwag o architekturze i dekoracji rzeźbiarskiej Teatru Narodowego. Prelegent w naszej opinii zaserwował prawdziwą ucztę dla spragnionych wiedzy słuchaczy, dając przykład świetnego warsztatu dydaktyka, głębokiej wiedzy specjalistycznej a także co już coraz rzadsze chyba iście interdyscyplinarnej erudycji. Słowem sprawił, że określeniu wykład uniwersytecki wrócił w naszych oczach w pełni zasłużony po tym wystąpieniu dawny blask. Przyznać też trzeba, że naprawdę dobrym wprowadzeniem w całą konferencję była inaugurująca obrady pierwszego dnia, prelekcja prof. dr hab. Małgorzaty Omilanowskiej Od Marywilu do galerii Luxenburga. Przemiany architektury handlowej w Warszawie. Można też śmiało powiedzieć, iż kolejny wykład był niejako naturalnym rozwinięciem tego pierwszego, mamy tu na myśli wystąpienie dr inż. arch. Justyny Zdunek -Wielgołaskiej Forma i logistyka. Plac Teatralny na tle rozwoju ulicznej sieci Warszawy. Dalej zapowiadało się jeszcze ciekawiej, albowiem choć prelekcja prof. UKSW dr hab. Jakuba Lewickiego swym tytułem, Współczesny czy dawny - zabudowa placu Teatralnego na tle europejskich i polskich doświadczeń odbudowy ostatnich lat, nie zapowiadała jakiś szczególnych kontrowersji to była ciekawym kontrapunktem na tle innych wystąpień, albowiem prelegent nie szczędził słuchaczom śmiałego wyrażania własnych opinii na temat konkretnych przykładów rekonstrukcji czy odbudowy poszczególnych obiektów w kraju i zagranicą. Za najmocniejsze wystąpienie drugiego dnia konferencji, wypada nam uznać prelekcję jaką zaprezentował dr Marcin Zgliński W kręgu wielkich pieniędzy. Przemiany funkcjonalne dawnej mennicy królewskiej przy ul. Bielańskiej. Opuszczając gmach Teatru Wielkiego po tym wykładzie, pomimo naprawdę dającego się odczuć uczestnikom, długiego dnia konferencyjnego, można było mieć w sobie pewną nutkę żalu, że dnia następnego będą już ostatnie wystąpienia. Tym wytrwałym i spragnionym wiedzy słuchaczom, którym udało się w sobotnie przedpołudnie dotrzeć do siedziby Archiwum Głównego Akt Dawnych, wszelkie wysiłki mogło wynagrodzić piękno sali w jakiej przyszło nam obradować. Być może, część uczestników przestraszyła się szturmu jaki zapowiadał się na końcowe wykłady, ale wbrew tym obawom dało się spokojnie zająć całkiem wygodne miejsce siedzące. Tu za najciekawsze wystąpienie należy chyba uznać niepozorną z tytułu prelekcję Krzysztofa Mordyńskiego Dokończyć dzieło Corazziego, Socrealistyczne projekty zespołu traktów "osi corazziańskiej" W wystąpieniu inż. arch. Grzegorza Buczka Miejsce placu Teatralnego na urbanistycznej mapie współczesnej stolicy pojawiło się ciekawe zagadnienie jakim jest kontrpropozycja umieszczenia parkingów zamiast pod placem Teatralnym, to na wzór jednego z włoskich miasteczek w oparciu o przestrzeń miejskiej skarpy. Dobrą klamrą spinającą całość konferencji okazało się być ostatnie wystąpienie referat prof. zw. dr hab. inż. arch. Sławomira Gzella Plac Teatralny: dramat przeszłości, niepewność przyszłości. 







W tym miejscu wypada nam powiedzieć, iż konferencja jako całość wypadła bardzo dobrze zarówno od strony logistycznej, jak i merytorycznej i oczywiście dużym plusem były też wnętrza w jakich się ona toczyła. Jest to dobra praktyka by dyskusje o Warszawie, toczyły się w miejscach dla Niej znaczących, a nie w trochę dziś już pozbawionych akademickiego ducha, do bólu nowoczesnych aulach wyższych uczelni. Z perspektywy czasu śmiało możemy rzec, że warto było się na te trzydniowe obrady wybrać. Bardzo żałujemy również, że jak na razie nie odbyły się kolejne z zapowiadanych przez organizatorów edycji Biografii Warszawy.

Na koniec niepozostaje nam nic innego jak tradycyjnie juz zaprosić wszystkich naszych czytelników. Tym razem zapraszamy Was do odwiedzenia bohatera opisanej konferencji - Placu Teatralnego.

poniedziałek, 16 marca 2015

Kim jest Hajota?


Spacerując ulicami często patrzymy na ich nazwy. Gdy noszą one czyjeś nazwisko to w większości wypadków wiemy, lub przynajmniej coś nam się kojarzy, kim ta osoba była, czym sobie na taki zaszczyt zasłużyłam. Zdarza się jednak inaczej, część patronów jest bardzo tajemnicza. O takim właśnie tajemniczym patronie chcemy Wam dziś opowiedzieć.



Wśród wielu cichych uliczek na Starych Bielanach znajduje się jedna, która szczególnie nas dziś interesuje - Ulica Hajoty. Jak podaje Jarosław Zieliński w swojej książce Bielany : przewodnik historyczno-sentymentalny ulica ta istniej e od 1928 roku. Informacja ta znajduje swoje potwierdzenie w książce Jana Kasprzyckiego Korzenie miasta. T. 5, w którym możemy przeczytać bardzo interesujący fragment. 

Właścicielami krasnoludkowych domków byli przeważnie ludzie niezamożni, ale prości i życzliwi, którzy w swych ogródkach chętnie widzieli małych miłośników przyrody. Pozwalali patrzeć z bliska na grządki kwietne i warzywne, na harcujące na swobodzie króliki. Na tym odcinku od alei Zjednoczenia do ulicy Przybyszewskiego nie zetknęliśmy się jeszcze z drutami kolczastymi, masywnym murem, kłódkami i ostrymi psami. Pojawiały się dopiero bardziej na południe, bliżej ulicy Swarzewskiej, Hajoty, Podczaszyńskiego, gdzie stawiali swoje "zamki obronne" posesjonaci bogaci i niezbyt chętni wizytom dzieci (cudzych).

Przyznaję, jako "cudze dziecko", że byliśmy nieznośni, przemądrzali i do szpiku kości nasyceni pogardą wobec wszelkich płotów i zatrzasków. Zdemoralizowały nas opowieści, jaka to była wolność i jak wszystko należało do wszystkich, gdy nie było tych uliczek i domków, zaś tereny dzisiejszych Bielan nazywano "wojskowymi polami ćwiczebnymi". Ba, jeszcze za naszej pamięci, przed samą wojną, starsi posyłali nas do sklepiku spożywczego pani Piotrowskiej nie pod jakiś konkretny adres, tylko po prostu "na pole za Kasprowiczem".

Chodziło zapewne o ulicę Hajoty, której nazwa była dla nas wielce tajemnicza - aż znalazłem w bibliotece ojca książkę, zatytułowaną "Hajota - Jak cień". Była to dość nudna nowelka o jakichś życiowych nieudacznikach, ale nic o Bielanach! Dopiero znacznie później dowiedziałem się, że pseudonimu "Hajota" używała poczytna w latach dwudziestych pisarka, Helena Rogozińska, wdowa po sławnym polskim podróżniku i afrykaniście, Stefanie Szolc-Rogozińskim. Podobno lubiła Bielany i zamierzała się tam pobudować, gdy więc zmarła w 1927 roku, nazwano jej literackim pseudonimem jedną z powstających ulic w nowej dzielnicy.

"Hajota" jest dziś ze szczętem zapomniana. Choć nadal trwa ulica jej imienia, niczego nie potrafią o niej powiedzieć współczesnym mieszkańcom Bielan utytułowani "znawcy" historii Warszawy. 




W tym miejscu warto byłoby powiedzieć kilka słów więcej o tym kim dokładnie była Hajota. Helena Janina Boguska, bo tak brzmi jej prawdziwe nazwisko, urodziła się 16 maja 1862 roku w Sandomierzu. Jej rodzicami byli asesor sądu Jan Bogucki i Emilia z Marczewskich. Po śmierci ojca wraz z matką przeniosła się do Warszawy. Z nauki na pensji Laury Guerin wyniosła wyniosła dobrą znajomość języków obcych. Wiedzę z zakresu literatury, historii i geografii Polski uzupełniła zaś na tajnych kursach prowadzonych przy prywatnej pensji żeńskiej Natalii Porazińskiej. W 1875 roku, pod pseudonimem H.J.B. opublikowała w "Kronice Rodzinnej" fragment debiutanckiej powieści Narcyzy Ewuni. Szybko stała się znana i popularna na salonach, w czym pomagało kontakty m.in. z Doetymą, w domu jej matki bywało również wielu pisarzy. Jej utwory ukazywały się nie tylko w czasopismach, ale również jako wydania książkowe, można pod nimi znaleźć różne jej pseudonimy m.in. Hajota i Lascaro. Kryty zarzucali jej nadmierną melodramatyczność fabuły, sztuczność i konwencjonalność motywów. Poza licznymi własnymi utworami zajmowała się ona również tłumaczeniami pisarzy francuskich i angielskich. 

W 1888 roku poślubiła słynnego podróżnika Stefana Szolc-Rogozińskiego. Po ślubie wyruszyli razem w podróż do Afryki. Mieszkała w tym czasie na wyspie Fernando Po w Zatoce Gwinejskiej, brała udział w wyprawach do Afryki Środkowej, jako jedyna kobieta wzięła udział w wyprawie na szczyt Clarence Peak na Fernando Po. W drodze powrotnej do Warszawy, wróciła w 1891 roku, wygłosiła odczyty na temat wyprawy w Madrycie, Rzymie, Neapolu i Paryżu. Dzięki temu została członkiem Towarzystwa Geograficznego w Madrycie i Towarzystwa Afrykańskiego w Neapolu. W 1892 roku uzyskała separację z mężem. Rok później ukazał się tom nowel Z dalekich lądów, który w odróżnieniu od pozostałych utworów należących do tego cyklu zyskał pochlebne recenzje krytyków. Wszystkie za to cieszyły się dużą popularnością wśród czytelników. W 1896 roku w katastrofie ulicznej w Paryżu zginął jej mąż.

W latach 1894-1998 wypowiadała się przeciwko ówczesnym demonstracjom patriotycznym. Sama jednak w okresie obchodów Mickiewiczowskich wzięła udział w organizowaniu i wygłaszaniu nielegalnych odczytów. W 1900 roku włączyła się do ruchu emancypacji kobiet. W 1904 roku wyszła za architekta Tomasza Pajzderskiego, który zmarł cztery lata później. W 1907 roku podczas pierwszego zjazdu kobiet polskich, który odbył się z okazji jubileuszu Elizy Orzeszkowej, pracowała w sekcji prawno-politycznej i literacko-artystycznej. W czasie I wojny światowej działała w Towarzystwie Pomocy Ofiarom Wojny. Po jej zakończeniu powróciła do działalności literackiej. Zmarła w Warszawie 4 grudnia 1927 roku i pochowana została na Cmentarzu Powązkowskim w kwaterze 73.



Na koniec nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić Wan na spacer, a w zasadzie nawet dwa. Pierwszy na pewną cichą uliczkę na Starych Bielanach. Drugi zaś na Powązki, gdzie w skromnej mogile spoczywa nieco zapomniana Hajota.

sobota, 7 marca 2015

Sprawiedliwi 2015


Piątkowy wieczór 6 marca, czyli Europejski Dzień Pamięci o Sprawiedliwych, postanowiliśmy spędzić na Gali "Sprawiedliwi 2015". Właśnie o tym wydarzeniu, jak i o samej idei chcemy Wam teraz opowiedzieć.


Zacznijmy może od początku. Inicjatorem ustanowienia Europejskiego Dnia Pamięci o Sprawiedliwych jest działający we Włoszech i współpracujący od lat z Domem Spotkań z Historią Komitet Ogrodu Sprawiedliwych (GARIWO), który ma swą siedzibę w Mediolanie. We współpracy z wieloma organizacjami międzynarodowymi zbierał podpisy pod apelem o ustanowienie Europejskiego Dnia Sprawiedliwych w dniu 6 marca. Tego dnia zmarł bowiem, urodzony w Działoszycach niedaleko Krakowa, Mosze Bejski. Był on inicjatorem Ogrodów Sprawiedliwych w Jerozolimie oraz współtwórcą definicji „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Apel ten wsparli m.in. Umberto Eco, Dario Fo, Władysław Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki. W celu spopularyzowania tej idei, 30 marca 2012 roku Dom Spotkań z Historią zorganizował uroczysty koncert na Zamku Królewskim w Warszawie. Wzięli w nim udział przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, eurodeputowani, politycy i ludzie świata kultury. 10 maja 2012 r. Parlament Europejski przyjął większością głosów rezolucję ustanawiającą dzień 6 marca Europejskim Dniem Pamięci o Sprawiedliwych.




Twórcy idei za Sprawiedliwych uważają osoby, które ryzykowały własnym życiem, aby ocalić innych oraz tych, którzy występowali w obronie ludzkiej godności w okresie totalitaryzmu nazistowskiego i komunistycznego, w czasie ludobójstw i masowych mordów oraz wszystkich zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w XX i XXI wieku. Dzień ten świętowany jest na wiele różnych sposobów, każdy kraj wypracowuje swoją własną formułę. Organizuje się wówczas takie imprezy jak warsztaty dla młodzieży, dyskusje, projekcje filmowe, czy koncerty. W zeszłym roku wybrano 6 Sprawiedliwych, którzy upamiętnieni zostali w warszawskim Ogrodzie Sprawiedliwych. W tym roku spośród 17 kandydatur Komitet Ogrodu Sprawiedliwych w Warszawie wybrał 3 kolejne osoby.


Teraz pora na kilka słów o Gali, która stała się przyczynkiem dla tego postu. Rozpoczęła się ona kilka minut po godz. 19 w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.  Na początku zaprezentowany został krótki film opowiadających historię idei. Później gości powitał dyrektor Muzeum prof. Dariusz Stola. Po nim głos zabrał przewodniczący Komitetu Ogrody Sprawiedliwych Zbigniew Gluza, który przedstawił nowo wybranych sprawiedliwych. Jako ostatnia z organizatorów głos zabrała Annallia Guglielmi z komitetu Światowego Ogrodu Pamięci. Po niej fragmenty tekstów Sprawiedliwych przeczytała aktorka Maja Komorowska. Na koniec odbył się koncert włoskiego duetu Laura Bortolotto (skrzypce) i Matteo Andri (fortepian), którzy wykonali utwory Schuberta, Ravela i Beethovena. Prowadzącym galę był w tym dniu Jerzy Kisielewski i to on wprowadzał zebranych w kolejne elementy wieczoru. Zaś w przerwie koncertu wspólnie z Ewą Junczyk-Ziomecką przybliżył zebranym bardzo ciekawą historię skrzypiec Bronisława Hubermana.


Nie możemy zapomnieć o bohaterach wieczoru. Nowo wybranymi sprawiedliwymi zostali w tym roku Petro Hryhorenko, Nelson Mandela oraz Hasan Mazhar. 27 kwietnia w warszawskim Ogrodzie Sprawiedliwych zostaną posadzone drzewka im właśnie dedykowane, a także odsłonięte będą pamiątkowe kamienie z ich nazwiskami. Wtedy też opowiemy Wam więcej właśnie o tym miejscu. 

Na koniec trochę nietypowo  zapraszamy wszystkich zainteresowanych do wirtualnego spaceru i odwiedzenia strony poświęconej Sprawiedliwym, na której znajdziecie na pewno wiele ciekawych informacji zarówno o samej idei, jak i o dotychczas  uhonorowanych tym mianem.

wtorek, 3 marca 2015

"Niech polska ziemia utuli ich do spokojnego snu"


Dziś, z okazji obchodzonego 1 marca Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, chcielibyśmy zaprosić Was do odwiedzenia Krakowskiego Przedmieścia. Tam bowiem prezentowana jest wystawa Niech polska ziemia utuli ich do spokojnego snu. Ekshumacje i identyfikacje ofiar terroru komunistycznego.



Wystawę przygotowały wspólnie Instytut Pamięci Narodowej i Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów. Prezentowane są na niej wyniki prac ekshumacyjnych i identyfikacyjnych prowadzonych przez IPN oraz Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie w ramach ogólnopolskiego projektu badawczego „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944–1956” oraz Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów (PBGOT). 



Uroczystego otwarcia, 1 marca punktualnie o godzinie 11, dokonali wspólnie: prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Łukasz Kamiński, Rektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Andrzej Ciechanowicz oraz Dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie dr Marcin Stefaniak. 




Celem wystawy jest ocalenie od zapomnienia pomordowanych przez UB i pochowanych w wielu nieznanych miejscach, Żołnierzy Wyklętych, zwanych Żołnierzami Niezłomnymi. Tu wypada doprecyzować, że mianem tym określa się członków wielu różnych organizacji polskiego podziemia niepodległościowego po 1945 roku znanego także jako tzw. druga konspiracja, m.in.  Zrzeszenia WiN i Narodowych Sił Zbrojnych.

Na pierwszych planszach widz ma możliwość zapoznania się z przebiegiem prac ekshumacyjnych oraz identyfikacyjnych. Są one zarówno w języku polskim, jak i angielskim co może przybliżyć tę tematykę większej ilości osób. Na kolejnych prezentowane są sylwetki Żołnierzy Wyklętych.



Na koniec zanim jak zwykle zaprosimy Was wszystkich na spacer, wypada przypomnieć skąd wzięła się data 1 marca ustanowiona jako Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". 

Stało się tak na mocy ustawy z dnia 3 lutego 2011 roku nadającej wcześniej już inicjowanym oddolnie obchodom rangę święta państwowego. Natomiast wybór samej daty związany był z wydarzeniem historycznym. Tego bowiem dnia w 1951 roku w Warszawie, w więzieniu mokotowskim, rozstrzelano Łukasza Cieplińskiego wraz z innymi członkami IV Zarządu Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".

Wystawa będzie czynna do 13 kwietnia, każdy zainteresowany tematem zdąży ją zobaczyć. Zachęcamy by w czasie weekendowego wiosennego spaceru, wybrać jako trasę malowniczy Trakt Królewski i przy okazji zatrzymać się przy czarnych planszach ze zdjęciami tych co za Wolną Polskę oddali życie.