sobota, 28 lutego 2015

Zimowy Wieczór Światła


Sobotni wieczór jak i bardzo wielu innych warszawiaków postanowiliśmy spędzić na plenerowej imprezie zwanej "Zimowym Wieczorem Światła" a organizowanej w Łazienkach Królewskich. I o tym właśnie chcemy jeszcze dziś "na gorąco" Wam opowiedzieć.





Początek imprezy zaplanowano na godzinę 19, wiele osób, podobnie jak my postanowiło jednak przyjść wcześniej i pospacerować po parku nim zjawią się w nim tłumy. W tym czasie można było również zaopatrzyć się w lampiony i co szczególnie nas zainteresowało publikacje o Łazienkach w promocyjnych cenach. Punktualnie o ustalonej porze, z trzech punktów startowych: spod bramy przy Pomniku Chopina w Alejach Ujazdowskich, bramy od strony ul. Gagarina i bramy przy ul. Agrykoli, ruszyły odmiennymi szlakami trzy grupy spacerowiczów. Trasa Chopinowska prowadziła przez Ogród Oranżeryjny, obok Białego Domku, aż na Promenadę Królewską. Na Trasie Zegarowej uczestnicy mogli po raz ostatni przed wiosennym sezonem podziwiać iluminacje świąteczne Alei Chińskiej, Zegar z rzeźbą A. Myjaka, Świątynię Sybilli i Biały Domek. Z kolei Trasa Królewska poprowadziła spacerowiczów przez Ogród Chiński, Mostek Kaskadowy i Amfiteatr. Każda grupa prowadzona była przez przewodnika, który opowiadał historie związane z mijanymi miejscami. Finał wszystkich trzech tras zlokalizowany był przed Pałacem na Wyspie. Można było tu wysłuchać koncertu zespołu Sonofrenia, który wykonał improwizowany utwór „Horyzont cząstek”.


Wieczór ten był częścią międzynarodowego projektu Ogrody Światła. Oprócz Łazienek Królewskich Zimowy Wieczór Światła obchodzony był w tym samym czasie w Zamku w Lunéville we Francji, Parku Księcia Bad Muskau w Niemczech i Muzeum Carskie Sioło w Sankt Petersburgu w Rosji.







Niesamowita nocna iluminacja parku i znajdujących się tu obiektów zrobiła na nas duże wrażenie. Dlatego na koniec chcemy Was zaprosić na kolejny Wieczór Światła, który niewątpliwie już wkrótce odbędzie się w tym samym miejscu. 

piątek, 27 lutego 2015

Złoto-Czerwone


Tym razem post będzie nietypowy, bo w zasadzie tylko informacyjny. Każdy bowiem z naszych czytelników chyba wie, a przynajmniej taką mamy nadzieję, jakie są oficjalne barwy i flaga Warszawy. Można je zobaczyć nie tylko na środkach komunikacji miejskiej, ale również w herbie. Flaga składa się z dwóch poziomych pasów o równej szerokości. Zgodnie ze Statutem miasta "Barwami Miasta są kolory żółty i czerwony ułożone w dwóch poziomych, równoległych pasach tej samej szerokości, z których górny jest koloru żółtego a dolny koloru czerwonego". W wielu źródłach zaś kolor żółty jest zwany kolorem złotym. Decyzja ta wprowadzona została w życie jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Bezpośrednio po wojnie jednak nie powrócono do niej. Stało się to dopiero na mocy Uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy nr 18 z dnia 15 sierpnia 1990 r. w sprawie "przywrócenia tradycji przedwojennej w zakresie herbu, barw miejskich, pieczęci...". 

Wielu z naszych czytelników chciałoby pewnie w tym miejscu zadać pytanie: skąd pomysł na takie właśnie barwy i kiedy one powstały? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednak tak prosta jak mogłoby się to wydawać. Jedyne co możemy Wam zaproponować to poniższe zestawienie kilku w sumie dość skąpych informacji, które udało się nam na ten temat znaleźć.

Jedno z podstawowych źródeł "Encyklopedia Warszawy" podaje, że : Flaga Warszawy składa się z 2 pasów poziomych, równej szerokości, z których górny jest żółty (złoty), a dolny czerwony; wprowadzona zwyczajowo (bez zarządzenia) przed 1939; pasy na fladze odpowiadają barwom herbu Warszawy; kolor f.W. stanowią barwy miasta.

W książce Juliana Kulskiego "Stefan Starzyński w mojej pamięci" znajdujemy taki o to fragment: Na zakończenie tego niepełnego wyliczenia pragnę zaznaczyć, że aktualny wzór herbu miejskiego i ustalenie barw miejskich również należą do okresu działalności Prezydenta Starzyńskiego.

Stefan Krzysztof Kuczyński w książce "Herb Warszawy" wspomina : Przyjęty przez Radę Miejską projekt herbu m.st. Warszawy 31 stycznia 1938 roku uzyskał zatwierdzenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. [...] Jednocześnie z nowym wzorem herbu Warszawy wprowadzone zostały - chociaż bez osobnego zarządzenia - barwy i flaga miasta. [...] Tadeusz Przypkowski nieco dowolnie i chyba żartobliwie wyprowadził je z barw swych "braci herbowych" Radwanitów, w posiadaniu których znajdował się w średniowieczu południowy obszar obecnej Warszawy, Antoni Wieczorkiewicz zaś, kustosz Działu Dawnej Warszawy Muzeum Narodowego, i Antoni Rybarski słuszniej wyprowadzali je od barw herbu miejskiego. Żółto-czerwona flaga stolicy szybko znalazła zastosowanie w różnych uroczystościach o charakterze lokalnym. Powiewała na przykład przed nowych gmachem Muzeum Narodowego podczas wystawy "Warszawa wczoraj - dziś - jutro.

Ten sam autor w książeczce "Syrena warszawska" notuje : Ustanowione wówczas barwy Warszawy : złota (żółta) i czerwona nawiązują do barw korony, miecza i tarczy Syreny oraz pola tarczy herbowej.

Na koniec jeszcze jeden cytat. Dla nas jest on najbardziej interesujący i skłania nas do dalszych poszukiwań informacji w tym temacie. W albumie "Syrenka - odwieczny symbol Warszawy" znaleźliśmy taki o to fragment : Syrena herbowa występowała też na sztandarze Zarządu m. st. Warszawy, który był wystawiony w sali im. Dekerta w Ratuszu przy placu Teatralnym. Po raz pierwszy ten żółto-czerwony sztandar zaprezentowano w dniu 3 maja 1916 r. w czasie obchodów 125 rocznicy ogłoszenia Konstytucji 3 Maja. Sztandar zaginął w czasie II wojny światowej.

Tradycyjnie już na koniec zapraszamy Was na spacer. Tym razem będzie to spacer nietypowy. Zapraszamy Was bowiem do odwiedzenia bibliotek i archiwów, może Wam uda się znaleźć inne ciekawe wiadomości dotyczące warszawskich barw.

środa, 11 lutego 2015

Błyszczące Łazienki


Po raz kolejny chcemy Was dziś zaprosić na spacer po świecącej, i wciąż jeszcze w niektórych miejscach, udekorowanej świątecznie Warszawie. Tym razem wybierzemy się do ozdobionych mnóstwem kolorowych światełek Łazienek Królewskich. 



Do ogrodu warto wejść od strony ulicy Agrykola, mamy wówczas nad głowami wspaniały podwieszony welon, zawierający tysiące kolorowych lampek. Ta instalacja wprawia nas w odpowiedni nastrój wraz ze zbliżającym się powoli zmierzchem. Zdecydowanie polecamy własnie tę porę na odwiedziny w tym królewskim parku, po to by móc w pełni doświadczyć wrażeń estetycznych płynących z podziwiania nietypowego oświetlenia łazienkowkich alejek. 



Przechodząc przez świetlistą bramę znajdujemy się w Alei Chińskiej. Ciągnie się ona przez cały ogród, aż do bramy przy ulicy Gagarina. Wzdłuż niej ustawione zostały kilkumetrowe, świetliste postacie dworzan w strojach z epoki króla Stanisława Augusta. Idąc aleją można poczuć historię tego miejsca. Musimy przyznać, iż pomimo przecież nie pierwszych już odwiedzin tego miejsca, zarówno sam park jak i stojące w nim zabudowania, dzięki tej aranżacji świetlnej znów wydały nam się tajemnicze i nieznajome, zachęcając tym samym do spaceru.




Z kronikarskiego obowiązku pozwolimy sobie jeszcze odnotować, iż wykonawcą zarówno tej, jak i pozostałych miejskich dekoracji jest firma Multidecor, zaś mecenasem tego projektu jest PGE. Cały zaś koncept polega na wykorzystaniu światełek, podobnych do znanych nam dobrze z domów tradycyjnych lampek choinkowych.


Na koniec nie pozostaje nam nic innego, jak właśnie zaproponować Wam taki trochę nietypowy, bo nocny spacer. Łazienki Królewskie podają na swojej stronie, że iluminację można podziwiać do końca lutego. Tak więc życzymy Wam wielu miłych wrażeń z ponownego odkrywania tego uroczego zakątka Stolicy.

wtorek, 3 lutego 2015

Najlepszy przyjaciel spacerowicza, czyli o mapkach słów kilka

Jak pewnie wszyscy nasi stali czytelnicy dobrze wiedzą, zawsze zachęcamy w naszych postach do spacerów. Tak by piękno stolicy poznawać nie tylko w słowie drukowanym i zdjęciach, ale także by móc się o nim samodzielnie przekonać. 



Część z Was pewnie pamięta, że jakiś czas już temu byliśmy na premierze jednej z cyklu warszawskich Archimap. Dziś trochę w nawiązaniu do tego wydarzenia, a trochę wychodząc na przeciw oczekiwaniom niektórych czytelników, chcemy pokusić się o rozpoczęcie na blogu czegoś nowego. Wiadomo - Nowy Rok niesie nowe wyzwania, a kto stoi w miejscu ten się cofa. Naszą propozycją będzie seria wpisów, recenzji różnych warszawskich mapek, które pełnią często również funkcję miniprzewodników po Warszawie. Chcemy Wam opowiedzieć o naszej subiektywnej ocenie tego zjawiska, na ile jest pomocne, na ile warto z nich korzystać i wreszcie w miarę możliwości czasowych, postaramy się przetestować je w praktyce.



Na pierwszy ogień pójdą wspomniane już Archimapy, które wydają wspólnie Instytut Stefana Starzyńskiego i Muzeum Powstania Warszawskiego. Drugą serią, którą na pewno Wam przybliżymy będą mapki wydane przez Wydawnictwo Alc Publishing. Zachęcamy również naszych czytelników do szerokiego komentowania i podpowiadania jakie nowe i ciekawe wydawnictwa tego typu pojawiły się na rynku. Bardzo cenimy sobie Waszą pomoc i uwagi i liczymy na nią również i tym razem. Mamy nadzieję, ze nowy cykl się Wam spodoba i będziecie spacerować śladem opisanych przez nas mapek.

niedziela, 1 lutego 2015

Ruchoma szopka na Miodowej

 

Tym razem chcemy Was zabrać w podróż do krainy naszego dzieciństwa. Jedną z rzeczy, którą oboje wspominamy z sentymentem z tego okresu, są wizyty w kościele ojców kapucynów. Tam bowiem, co roku zimą, można zobaczyć ruchomą szopkę.





Szopka znajduje się w podziemiach pięknego Kościoła Przemienienia Pańskiego przy ulicy Miodowej. Jej historia zaczyna się w 1948 roku. W trakcie powojennej odbudowy kościoła po raz pierwszy ojcowie kapucyni ustawili ruchomą szopkę w świątyni. Ważną rolę w budowie odegrała siostra Rafaela Gąsiorowska - niepokalanka, która opracowała dekorację. Wykonaniem instalacji, a także uruchomieniem zajęli się dwaj kapucyni: Pius Jankowski i Konrad Wyczawski. Warto tu zaznaczyć, iż początkowo oni także napędzali ręcznie drewniane figurki,  gdyż silnik elektryczny został zamontowany w szopce dopiero na początku lat pięćdziesiątych, czyli właśnie po zakończeniu odbudowy kościoła. W tym także czasie szopka musiała się cieszyć bardzo dużą popularnością, gdyż ze względu na liczbę zwiedzających, a także na prośbę prymasa Stefana Wyszyńskiego, dokonane zostało przeniesienie tej niebywałej atrakcji do podziemi świątyni, zwanych dzisiaj kościołem dolnym. Jej twórcy chcieli by szopka nawiązywała nie tylko do Pisma Świętego, ale również do historii Polski.



Najważniejszym elementem szopki jest oczywiście żłóbek, przed którym pokłon składają liczne ruchome postacie. Związane są one zarówno z historią Kościoła, Polski, jak i Warszawy. Po lewej stronie znajduje się Bazylika Świętego Piotra w Watykanie, po prawej zaś Warszawa z m.in. Kolumną Zygmunta III Wazy i Zamkiem Królewskim. Są tu równie figurki zwierząt, rośliny, płynące strumyki, a także ciesząca się dużym zainteresowaniem kolejka. Co roku szopka jest nieco inna, pojawiają się bowiem nowe postacie. Ciekawi jesteśmy kogo Wam uda się wypatrzeć wśród bohaterów.



O samym kościele jeszcze Wam opowiemy, ale jeśli ktoś już dziś chce poznać jego historię to zapraszamy do lektury :
  • Bartczakowa Aldona Kościół Kapucynów. Warszawa : Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1982
Tradycyjnie już na koniec chcemy zaprosić Was na spacer. Tym razem jednak, dość nietypowo, chcemy zaproponować go dopiero za kilka miesięcy. Ruchomą szopkę można bowiem oglądać jedynie od Bożego Narodzenia do 2 lutego. Dlatego zachęcamy wszystkich do wpisania tej wycieczki do kalendarza na grudzień tego roku lub styczeń przyszłego.