środa, 31 grudnia 2014

Patrząc w 2014 rok

Znów zaczynamy nietypowo, chyba weszło nam to w krew. Choć tym razem będzie to coś czego w sumie w tym okresie spodziewać się należy. Wszak z końcem rok, przychodzi u każdego z Nas taki odruch by spróbować podsumować ten czas co już za nami. My także chcielibyśmy się tego podjąć, choć może przyznać należy, że naszym zwyczajem uczynimy to w trochę przewrotny sposób. 

W tym poście chcielibyśmy się trochę pochwalić, a trochę podziękować Wam, naszym stałym czytelnikom, za to, że z Nami jesteście. Bardzo dziękujemy za wszystkie komentarze jakie zostawiacie pod postami. Każdy z nich jest dla nas niezwykle cenny i z należytą uwagą przez nas czytany, nawet jeśli nie zawsze udaje nam się na każdy z Nich od razu odpisać, co staramy się zresztą w miarę naszych możliwości czynić. Dziękujemy także, za liczne wyrazy sympatii na profilu bloga jaki możecie znaleźć na Facebooku czy Twitterze, a wkrótce również na Instagramie. Bardzo dziękujemy też za pomysły na posty i różnego rodzaju podpowiedzi, rady czy inspiracje z których bardzo chętnie korzystamy. Bardzo cenimy sobie Wasze zdanie. Dlatego też dziś chcielibyśmy choć w kilku słowach przybliżyć Wam 10 postów, które na dzień dzisiejszy cieszą się największą wśród Was popularnością. 


Tego postu specjalnie chyba przedstawiać nie trzeba. tytuł mówi sam za siebie. Niewątpliwie film Jana Komasy o Powstaniu Warszawskim jest czymś wyjątkowym i odcisnął swoje mocne piętno, na tegorocznych obchodach rocznicy stołecznej insurekcji z sierpnia 1944 roku. Cieszy Nas to, że to akurat ta notka znalazła się na pierwszym miejscu pod względem liczby wyświetleń. Zarówno sam film jak i wydarzenie któremu jest on poświęcony mają dla nas znaczenie szczególne. Jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego tak jest zachęcamy do lektury powyższego postu.


Musimy przyznać, że drugą wielką miłością naszą prócz Warszawy i Mazowsza, są książki. Lubimy je czytać, kupować, rozmawiać o nich. Z każdym miesiącem przybywa ich w naszej blogowej biblioteczce. Jak to się dzieje, że ciągle się mieszczą jeszcze kolejne na półkach, nie wiemy. Jednak zawsze wyprawa do księgarni napawa nas lękiem, że miejsce to po tych zakupach ostatecznie ulegnie wyczerpaniu. Jakie książki lubimy najbardziej ? Oczywiście te poświęcone Warszawie, ale też i wszystkie inne historyczne, a przede wszystkim mądre i ciekawe. Takie zazwyczaj znajdujemy własnie na dorocznych Targach Książki Historycznej odbywających się co roku w Arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim. Ten akurat post dotyczy ubiegłorocznej edycji, ale jeśli chcielibyście porównać co przez rok uległo zmianie, to z pewnością z łatwością odnajdziecie także post z relacją z przed miesiąca, gdy byliśmy na XXIII odsłonie tego wydarzenia.


Niewątpliwie wiersze księdza Jana są równie wyjątkowe, jak i ich autor. Miejsce Jego upamiętnienia wydaje się niepozorne, choć przecież umieszczone w jednym z najbardziej ruchliwych i tętniących od pokoleń życiem punktów na mapie Warszawy. Bardzo je lubimy, tym bardziej, że w pobliżu często odbywają się ciekawe wystawy plenerowe dotyczące stolicy i jej historii. W czasie częstych odwiedzin, przekonaliśmy się, że cytat z ławeczki, jak najbardziej trafnie oddaje ducha tego miejsca. Jesteśmy przekonani, że ks. Jan choć przecież tak daleko to jednak nadal jest bardzo blisko.


Warszawa jest miastem o historii naznaczonej piętnem tragedii. I choć zazwyczaj wolimy opowiadać o jej pięknie i urodzie, to jednak czasem po prostu nie sposób nie wspomnieć o tych miejscach, które krwią są uświęcone. Do takich punktów na mapie stolicy, co więcej w niemalże samym centrum leżącym z pewnością zaliczają się pozostałości słynnego więzienia zwanego Pawiakiem, choć wcale nie biorącego wprost swej nazwy od jakże pięknego ptaka. Co więcej w stolicy zwierz ów kojarzyć się powinien z miejscem wprost zgoła przeciwnym. Zaś jeśli komuś słowo Serbia z kolei z Warszawą nie łączy się wcale, to jak najbardziej do postu z nią w tytule zajrzeć powinien.


Pozostając w klimacie skojarzeń, ciekawi jesteśmy jak naszym czytelnikom kojarzy się cyfra 56 z tytułu tego posta. Bo nie dziwi nas, że słowo Reduta może wywoływać skojarzenia z Wolą i z pewnym generałem, oraz z dwoma narodowymi wieszczami i poezją rzecz jasna. Jednak na tym związki miejsca tego z istotnymi dla stolicy wydarzeniami się nie kończą, a i lektura na jednym poście się zapewne nie skończy, bowiem część historii tego miejsca została także opisana w notce poświęconej Cmentarzowi Prawosławnemu.


Ten post darzymy szczególnym sentymentem. Jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze jest to jeden z naszych najstarszych wpisów - dokładni rzecz mówiąc drugi z opublikowanych na blogu. Inną kwestią jest, że mówi on o miejscu bardzo charakterystycznym dla Bielan, z którymi od tak wielu lat jesteśmy związani. To właśnie tu często kierujemy nasze kroki na spacerach, by odwiedzić Franciszka, który ani obecnym papieżem, ani nawet kamedułą nie jest, choć ma coś z nimi wspólnego. Pokorny i prosty, a zarazem życzliwy i całkiem przyjazny, jeśli zajrzycie do tego postu, będzie na Was czekał w nagrodę uśmiech przez niego przesłany.


Choć to na Bielanach była przez lata całe szkoła średnia lotnikom dedykowana i w jej obrębie stał uwielbiany przez wielu chłopców w różnym wieku, prawdziwy wojskowy odrzutowiec, to pomnik Pamięci Lotników Polskich znajduje się zupełnie gdzie indziej. Możliwe, że w jego pobliżu nie raz przejeżdżaliście bardzo ruchliwą trasą. Możliwe, że nieopodal umawialiście się ze znajomymi na spotkania w plenerze lub uczęszczaliście na studia, a może po prostu przesiadaliście się z metra. Tak czy inaczej to jedno z takich naszym zadaniem znanych-nieznanych miejsc w stolicy. Jeśli jeszcze nie wiesz gdzie to jest to po lekturze tej notki z pewnością już będziecie to wiedzieć.


W czasie licznych spacerów a także lektur związanych z przygotowywaniem kolejnych postów na bloga, nie raz mieliśmy okazję się przekonać, że Warszawa była miastem wielu kultur i wielu wyznań. Jej historię pisali nie tylko Polacy z urodzenia i nie tylko ochrzczeni jako katolicy. Staramy się o tym dawać świadectwo w naszych notkach i zarazem przybliżać w nich to co się może wydawać obce lub tajemnicze. Za takich może uchodzić wyznanie określane jako Mariawityzm i własnie jemu poświęcony jest jeden z postów znajdujących się w stawce 10 najpopularniejszych, co również nas cieszy. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś o innych wyznaniach w historii Warszawy, to polecamy także inne nasze posty dotyczące Warszawskich Nekropolii.


O tym jak ważne są dla nas Bielany, już pisaliśmy wcześniej. Zapewne dlatego z łatwością zrozumiecie jak cieszymy się, że aż dwa posty poświęcone temu fragmentowi stolicy, znalazły się wśród grupy najbardziej poczytnych na blogu. Jeśli szukacie miejsca na noworoczny spacer, to jak najbardziej zachęcamy do odwiedzin tego uroczego zakątka. Tym bardziej, że wychodzi się na niego prosto ze stacji metra Wawrzyszew. I choć co prawda nie powita Was ta pyszność zieleni ze zdjęć zamieszczonych w notce, ale zapewniamy, że w zimowej aranżacji zarówno samo Uroczysko jak i jego przedłużenie w postaci Lasku Bielańskiego nic ze swego uroku nie tracą.


Na koniec tej wyliczanki skłamalibyśmy, gdybyśmy napisali, że się nie spodziewaliśmy, że post o Warszawskim Gettcie nie trafi do niej. Tak jak też już to wcześniej wspomnieliśmy, nie sposób opowiadać o Warszawie, bez mówienia o tym co bolesne. A nie ma z pewnością nic boleśniejszego niż świadectwo wprowadzonej w czyn zagłady niemalże całego narodu. 

Naszym zdaniem trzeba ciągle przypominać, że żyjemy dziś w mieście zupełnie innym, niż to z przed 1939 roku. I to nie dlatego, że miasto się zmienia w naturalnym procesie dziejów, ale że dokonano na nim w bardzo krótkim czasie, II wojny i tuż po niej, aż 4 bardzo brutalnych operacji, gdzie konsekwentnie niszczono zarówno mieszkańców jak i samą tkankę stolicy.

Dlatego tak bliskie są nam słowa z piosenki Muńka Staszczyka Warszawa:

"Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje 
To kocham to miasto, zmęczone jak ja 
Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje 
Gdzie wiosna spaliną oddycha "


Cieszy nas także to, że ta krótka lista spina się jakby klamrą łączącą i wskazującą na dwa najbardziej znane wydarzenia z historii Warszawy. Choć jak też już to wspominaliśmy tu, chcemy i wolimy opowiadać o pięknie stolicy i także o tym co jest mniej znane z jej dziejów lub z czego ona sama znaną nie jest. Raz jeszcze bardzo dziękujemy za czas Nam poświęcony przy lekturze poszczególnych notek. Jednak nie bylibyśmy sobą gdybyśmy na koniec jak to mamy w zwyczaju nie zachęcili do spędzenia czasu w aktywny sposób podczas spaceru. Idźcie i oglądajcie miasto, a wierzymy, że jak Prezydent Starzyński i my także, zobaczycie Warszawę Wielką.


sobota, 27 grudnia 2014

Cadillac Marszałka


Tym razem będzie dość nietypowo, bo chcemy Wam opowiedzieć nie o jakimś miejscu czy pomniku, a o pewnym samochodzie. Ma on bardzo bogatą historię, a od niedawna stoi wystawiony na widok publiczny w szklanej gablocie, nieopodal Belwederu, w Łazienkach Królewskich. 

Samochód ten został wykonany w USA w 1934 roku na specjalne zamówienie. Został wykonany dla  Marszałka Józefa Piłsudskiego, który zarówno lubił szybką jazdę, jak i markę Cadillac. Egzemplarz ten opierał się na modelu Cadillac Fleetwood Special Seven Passenger Sedan/Limousine z serii 355D. Wprowadzone zostały w nim jednak pewne modyfikacje. Nadwozie zostało fabrycznie podwyższone tak, by Marszałek mógł wsiadać do auta bez schylania głowy. Samochód został również opancerzony poprzez umieszczenie w drzwiach i tylnej części karoserii stalowych płyt, a także w zestaw kuloodpornych szyb warstwowych. Grubość tych ostatnich sięgała 25 mm, a opancerzenia 1 cm.  W środku zainstalowano telefon, który umożliwiał komunikację z oddzielonym pancerną szybą kierowcą, a także zainstalowano ogrzewanie, rączki ułatwiające siadanie oraz popielniczki. Bezpieczeństwo pasażera zwiększał także zamontowany powiększony zbiornik paliwa oraz dodatkowo oleju silnikowego. Samochód posiadał także podwójne akumulatory i wzmocnione zawieszenie. Auto mogło rozwijać prędkość do 100 km/h, spalając przy tym 30 litrów benzyny na 100 km. Kosztowało 70 tys. zł., dla lepszego wyobrażenia jego wartości dość powiedzieć, że za tę sumę można było wówczas kupić prawie dwie w pełni wyposażone tankietki TKS lub ponad 12 osobowych polskich fiatów 508. 



Marszałek był miłośnikiem amerykańskiej motoryzacji. Pierwszy raz zetknął się z nią w 1919 roku gdy do Wojska Polskiego kilkaset kupionych z amerykańskiego demobilu cadillaców 57. Piłsudski jako pierwszy w Europie formował i wykorzystywał do walki zmotoryzowane oddziały piechoty. Po wojnie w motoryzacji upatrywał on możliwości zwiększenia wojskowego potencjału kraju. Sam najchętniej poruszał się cadillacami. Początkowo były to te pozostałe po wojnie, kolejne pochodziły już ze specjalnych zakupów. 

Auto o którym dziś opowiadamy przypłynęło do Europy statkiem pod koniec listopada 1934 roku i znalazło się w Polsce na dwa miesiące przed śmiercią Piłsudskiego. Podobno na jego widok Marszałek miał powiedzieć No, trumnę mi tu kupiliście! Niestety nie wiadomo jednak czy kiedykolwiek nim jechał. Pewne natomiast, jest to że w nim usiadł, miał wówczas powiedzieć Mój fotel lepszy. Po śmierci Marszałka, autem tym poruszała się wdowa po nim. Było tak, aż do zaoferowania jej nowego buicka, wtedy cadillac przeszedł na powrót w posiadanie Samodzielnej Kolumny Samochodowej Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych. Stąd wypożyczany był jednak przez Kolumnę Zamkową Prezydenta RP i obsługiwał uroczystości państwowe. Spośród wożonych nim gości i dygnitarzy warto wymienić m.in. króla Rumunii Karola II, marszałka Trzeciej Rzeczy Niemieckiej Hermana Goeringa, czy prezydenta RP Ignacego Mościckiego. 


We wrześniu 1939 roku służył on marszałkowi Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu i z nim został internowany w Rumunii gdzie przetrwał wojnę. W końcu 1946 roku znalazł się w grupie "samochodów reprezentacyjnych", których rewindykację zorganizował inż. Stefan Wengierow, który od kwietnia 1946 roku był charge d'affaires Polski w Bukareszcie. Przypuszcza się, że to właśnie tym Cadillaciem poruszał się inż. Wengierow w czasie swego pobytu w Rumunii. 

W drugiej połowie lat 40. przez pewien czas samochód użytkowało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Został on wówczas kompletnie zniszczony, wymontowano silnik, osprzęt i wyposażenie kabiny, nożem wycięto skórę z tapicerki i zniszczono kanapy, próbowano również przestrzelić szyby. W drugiej połowie lat 50. auto trafiło do składnicy muzealnej we Wrocławiu, a następnie do Muzeum Techniki Organizacji Technicznej w Warszawie. Tu odpowiednio zabezpieczony przez wiele lat czekał na drugie życie.


13 marca 2013 roku rozpoczął działalność Społeczny Zespół ds. Opracowania Inwentaryzacji i Wstępnej Dokumentacji Konserwatorskiej Samochodu Cadillac Fleetwood Special Józefa Piłsudskiego. Inicjatorem działań mających na celu przywrócenie mu dawnej świetności był Prezydent Rzeczpospolitej Bronisław Komorowski. 20 lutego 2014 roku auto wyruszyło z Muzeum Techniki do Poznania, gdzie w firmie Classic Cars przeszło kompleksową restaurację. W USA udało się znaleźć niemal identyczny samochód, z którego udało się pozyskać wiele brakujących części. 

7 listopada 2014 r. Cadillac został zaprezentowany w Belwederze, a 11 listopada jechał na czele prezydenckiego marszu "Razem dla Niepodległej". Prezentując odrestaurowany samochód Prezydent nie wykluczył, że przy okazji przyszłorocznego Święta Niepodległości odrestaurowany zostanie samochód prezydenta Ignacego Mościckiego. Nie wiemy jak Wy, ale My już się nie możemy tego doczekać. 



Na koniec nie pozostaje nam nic innego tylko zaprosić wszystkich na spacer. Świąteczno-noworoczny czas to idealny moment by wybrać się w Al. Ujazdowskie i obejrzeć tego pięknego Cadillaca. 

Wszystkich, który chcą poznać dokładniej historię tego samochodu zachęcamy do lektury :
  • Tarczyński Jan, Sokół-Potocki Maksymilian Cadillac 355D : ostatni samochód Józefa Piłsudskiego