środa, 31 grudnia 2014

Patrząc w 2014 rok

Znów zaczynamy nietypowo, chyba weszło nam to w krew. Choć tym razem będzie to coś czego w sumie w tym okresie spodziewać się należy. Wszak z końcem rok, przychodzi u każdego z Nas taki odruch by spróbować podsumować ten czas co już za nami. My także chcielibyśmy się tego podjąć, choć może przyznać należy, że naszym zwyczajem uczynimy to w trochę przewrotny sposób. 

W tym poście chcielibyśmy się trochę pochwalić, a trochę podziękować Wam, naszym stałym czytelnikom, za to, że z Nami jesteście. Bardzo dziękujemy za wszystkie komentarze jakie zostawiacie pod postami. Każdy z nich jest dla nas niezwykle cenny i z należytą uwagą przez nas czytany, nawet jeśli nie zawsze udaje nam się na każdy z Nich od razu odpisać, co staramy się zresztą w miarę naszych możliwości czynić. Dziękujemy także, za liczne wyrazy sympatii na profilu bloga jaki możecie znaleźć na Facebooku czy Twitterze, a wkrótce również na Instagramie. Bardzo dziękujemy też za pomysły na posty i różnego rodzaju podpowiedzi, rady czy inspiracje z których bardzo chętnie korzystamy. Bardzo cenimy sobie Wasze zdanie. Dlatego też dziś chcielibyśmy choć w kilku słowach przybliżyć Wam 10 postów, które na dzień dzisiejszy cieszą się największą wśród Was popularnością. 


Tego postu specjalnie chyba przedstawiać nie trzeba. tytuł mówi sam za siebie. Niewątpliwie film Jana Komasy o Powstaniu Warszawskim jest czymś wyjątkowym i odcisnął swoje mocne piętno, na tegorocznych obchodach rocznicy stołecznej insurekcji z sierpnia 1944 roku. Cieszy Nas to, że to akurat ta notka znalazła się na pierwszym miejscu pod względem liczby wyświetleń. Zarówno sam film jak i wydarzenie któremu jest on poświęcony mają dla nas znaczenie szczególne. Jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego tak jest zachęcamy do lektury powyższego postu.


Musimy przyznać, że drugą wielką miłością naszą prócz Warszawy i Mazowsza, są książki. Lubimy je czytać, kupować, rozmawiać o nich. Z każdym miesiącem przybywa ich w naszej blogowej biblioteczce. Jak to się dzieje, że ciągle się mieszczą jeszcze kolejne na półkach, nie wiemy. Jednak zawsze wyprawa do księgarni napawa nas lękiem, że miejsce to po tych zakupach ostatecznie ulegnie wyczerpaniu. Jakie książki lubimy najbardziej ? Oczywiście te poświęcone Warszawie, ale też i wszystkie inne historyczne, a przede wszystkim mądre i ciekawe. Takie zazwyczaj znajdujemy własnie na dorocznych Targach Książki Historycznej odbywających się co roku w Arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim. Ten akurat post dotyczy ubiegłorocznej edycji, ale jeśli chcielibyście porównać co przez rok uległo zmianie, to z pewnością z łatwością odnajdziecie także post z relacją z przed miesiąca, gdy byliśmy na XXIII odsłonie tego wydarzenia.


Niewątpliwie wiersze księdza Jana są równie wyjątkowe, jak i ich autor. Miejsce Jego upamiętnienia wydaje się niepozorne, choć przecież umieszczone w jednym z najbardziej ruchliwych i tętniących od pokoleń życiem punktów na mapie Warszawy. Bardzo je lubimy, tym bardziej, że w pobliżu często odbywają się ciekawe wystawy plenerowe dotyczące stolicy i jej historii. W czasie częstych odwiedzin, przekonaliśmy się, że cytat z ławeczki, jak najbardziej trafnie oddaje ducha tego miejsca. Jesteśmy przekonani, że ks. Jan choć przecież tak daleko to jednak nadal jest bardzo blisko.


Warszawa jest miastem o historii naznaczonej piętnem tragedii. I choć zazwyczaj wolimy opowiadać o jej pięknie i urodzie, to jednak czasem po prostu nie sposób nie wspomnieć o tych miejscach, które krwią są uświęcone. Do takich punktów na mapie stolicy, co więcej w niemalże samym centrum leżącym z pewnością zaliczają się pozostałości słynnego więzienia zwanego Pawiakiem, choć wcale nie biorącego wprost swej nazwy od jakże pięknego ptaka. Co więcej w stolicy zwierz ów kojarzyć się powinien z miejscem wprost zgoła przeciwnym. Zaś jeśli komuś słowo Serbia z kolei z Warszawą nie łączy się wcale, to jak najbardziej do postu z nią w tytule zajrzeć powinien.


Pozostając w klimacie skojarzeń, ciekawi jesteśmy jak naszym czytelnikom kojarzy się cyfra 56 z tytułu tego posta. Bo nie dziwi nas, że słowo Reduta może wywoływać skojarzenia z Wolą i z pewnym generałem, oraz z dwoma narodowymi wieszczami i poezją rzecz jasna. Jednak na tym związki miejsca tego z istotnymi dla stolicy wydarzeniami się nie kończą, a i lektura na jednym poście się zapewne nie skończy, bowiem część historii tego miejsca została także opisana w notce poświęconej Cmentarzowi Prawosławnemu.


Ten post darzymy szczególnym sentymentem. Jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze jest to jeden z naszych najstarszych wpisów - dokładni rzecz mówiąc drugi z opublikowanych na blogu. Inną kwestią jest, że mówi on o miejscu bardzo charakterystycznym dla Bielan, z którymi od tak wielu lat jesteśmy związani. To właśnie tu często kierujemy nasze kroki na spacerach, by odwiedzić Franciszka, który ani obecnym papieżem, ani nawet kamedułą nie jest, choć ma coś z nimi wspólnego. Pokorny i prosty, a zarazem życzliwy i całkiem przyjazny, jeśli zajrzycie do tego postu, będzie na Was czekał w nagrodę uśmiech przez niego przesłany.


Choć to na Bielanach była przez lata całe szkoła średnia lotnikom dedykowana i w jej obrębie stał uwielbiany przez wielu chłopców w różnym wieku, prawdziwy wojskowy odrzutowiec, to pomnik Pamięci Lotników Polskich znajduje się zupełnie gdzie indziej. Możliwe, że w jego pobliżu nie raz przejeżdżaliście bardzo ruchliwą trasą. Możliwe, że nieopodal umawialiście się ze znajomymi na spotkania w plenerze lub uczęszczaliście na studia, a może po prostu przesiadaliście się z metra. Tak czy inaczej to jedno z takich naszym zadaniem znanych-nieznanych miejsc w stolicy. Jeśli jeszcze nie wiesz gdzie to jest to po lekturze tej notki z pewnością już będziecie to wiedzieć.


W czasie licznych spacerów a także lektur związanych z przygotowywaniem kolejnych postów na bloga, nie raz mieliśmy okazję się przekonać, że Warszawa była miastem wielu kultur i wielu wyznań. Jej historię pisali nie tylko Polacy z urodzenia i nie tylko ochrzczeni jako katolicy. Staramy się o tym dawać świadectwo w naszych notkach i zarazem przybliżać w nich to co się może wydawać obce lub tajemnicze. Za takich może uchodzić wyznanie określane jako Mariawityzm i własnie jemu poświęcony jest jeden z postów znajdujących się w stawce 10 najpopularniejszych, co również nas cieszy. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś o innych wyznaniach w historii Warszawy, to polecamy także inne nasze posty dotyczące Warszawskich Nekropolii.


O tym jak ważne są dla nas Bielany, już pisaliśmy wcześniej. Zapewne dlatego z łatwością zrozumiecie jak cieszymy się, że aż dwa posty poświęcone temu fragmentowi stolicy, znalazły się wśród grupy najbardziej poczytnych na blogu. Jeśli szukacie miejsca na noworoczny spacer, to jak najbardziej zachęcamy do odwiedzin tego uroczego zakątka. Tym bardziej, że wychodzi się na niego prosto ze stacji metra Wawrzyszew. I choć co prawda nie powita Was ta pyszność zieleni ze zdjęć zamieszczonych w notce, ale zapewniamy, że w zimowej aranżacji zarówno samo Uroczysko jak i jego przedłużenie w postaci Lasku Bielańskiego nic ze swego uroku nie tracą.


Na koniec tej wyliczanki skłamalibyśmy, gdybyśmy napisali, że się nie spodziewaliśmy, że post o Warszawskim Gettcie nie trafi do niej. Tak jak też już to wcześniej wspomnieliśmy, nie sposób opowiadać o Warszawie, bez mówienia o tym co bolesne. A nie ma z pewnością nic boleśniejszego niż świadectwo wprowadzonej w czyn zagłady niemalże całego narodu. 

Naszym zdaniem trzeba ciągle przypominać, że żyjemy dziś w mieście zupełnie innym, niż to z przed 1939 roku. I to nie dlatego, że miasto się zmienia w naturalnym procesie dziejów, ale że dokonano na nim w bardzo krótkim czasie, II wojny i tuż po niej, aż 4 bardzo brutalnych operacji, gdzie konsekwentnie niszczono zarówno mieszkańców jak i samą tkankę stolicy.

Dlatego tak bliskie są nam słowa z piosenki Muńka Staszczyka Warszawa:

"Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje 
To kocham to miasto, zmęczone jak ja 
Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje 
Gdzie wiosna spaliną oddycha "


Cieszy nas także to, że ta krótka lista spina się jakby klamrą łączącą i wskazującą na dwa najbardziej znane wydarzenia z historii Warszawy. Choć jak też już to wspominaliśmy tu, chcemy i wolimy opowiadać o pięknie stolicy i także o tym co jest mniej znane z jej dziejów lub z czego ona sama znaną nie jest. Raz jeszcze bardzo dziękujemy za czas Nam poświęcony przy lekturze poszczególnych notek. Jednak nie bylibyśmy sobą gdybyśmy na koniec jak to mamy w zwyczaju nie zachęcili do spędzenia czasu w aktywny sposób podczas spaceru. Idźcie i oglądajcie miasto, a wierzymy, że jak Prezydent Starzyński i my także, zobaczycie Warszawę Wielką.


sobota, 27 grudnia 2014

Cadillac Marszałka


Tym razem będzie dość nietypowo, bo chcemy Wam opowiedzieć nie o jakimś miejscu czy pomniku, a o pewnym samochodzie. Ma on bardzo bogatą historię, a od niedawna stoi wystawiony na widok publiczny w szklanej gablocie, nieopodal Belwederu, w Łazienkach Królewskich. 

Samochód ten został wykonany w USA w 1934 roku na specjalne zamówienie. Został wykonany dla  Marszałka Józefa Piłsudskiego, który zarówno lubił szybką jazdę, jak i markę Cadillac. Egzemplarz ten opierał się na modelu Cadillac Fleetwood Special Seven Passenger Sedan/Limousine z serii 355D. Wprowadzone zostały w nim jednak pewne modyfikacje. Nadwozie zostało fabrycznie podwyższone tak, by Marszałek mógł wsiadać do auta bez schylania głowy. Samochód został również opancerzony poprzez umieszczenie w drzwiach i tylnej części karoserii stalowych płyt, a także w zestaw kuloodpornych szyb warstwowych. Grubość tych ostatnich sięgała 25 mm, a opancerzenia 1 cm.  W środku zainstalowano telefon, który umożliwiał komunikację z oddzielonym pancerną szybą kierowcą, a także zainstalowano ogrzewanie, rączki ułatwiające siadanie oraz popielniczki. Bezpieczeństwo pasażera zwiększał także zamontowany powiększony zbiornik paliwa oraz dodatkowo oleju silnikowego. Samochód posiadał także podwójne akumulatory i wzmocnione zawieszenie. Auto mogło rozwijać prędkość do 100 km/h, spalając przy tym 30 litrów benzyny na 100 km. Kosztowało 70 tys. zł., dla lepszego wyobrażenia jego wartości dość powiedzieć, że za tę sumę można było wówczas kupić prawie dwie w pełni wyposażone tankietki TKS lub ponad 12 osobowych polskich fiatów 508. 



Marszałek był miłośnikiem amerykańskiej motoryzacji. Pierwszy raz zetknął się z nią w 1919 roku gdy do Wojska Polskiego kilkaset kupionych z amerykańskiego demobilu cadillaców 57. Piłsudski jako pierwszy w Europie formował i wykorzystywał do walki zmotoryzowane oddziały piechoty. Po wojnie w motoryzacji upatrywał on możliwości zwiększenia wojskowego potencjału kraju. Sam najchętniej poruszał się cadillacami. Początkowo były to te pozostałe po wojnie, kolejne pochodziły już ze specjalnych zakupów. 

Auto o którym dziś opowiadamy przypłynęło do Europy statkiem pod koniec listopada 1934 roku i znalazło się w Polsce na dwa miesiące przed śmiercią Piłsudskiego. Podobno na jego widok Marszałek miał powiedzieć No, trumnę mi tu kupiliście! Niestety nie wiadomo jednak czy kiedykolwiek nim jechał. Pewne natomiast, jest to że w nim usiadł, miał wówczas powiedzieć Mój fotel lepszy. Po śmierci Marszałka, autem tym poruszała się wdowa po nim. Było tak, aż do zaoferowania jej nowego buicka, wtedy cadillac przeszedł na powrót w posiadanie Samodzielnej Kolumny Samochodowej Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych. Stąd wypożyczany był jednak przez Kolumnę Zamkową Prezydenta RP i obsługiwał uroczystości państwowe. Spośród wożonych nim gości i dygnitarzy warto wymienić m.in. króla Rumunii Karola II, marszałka Trzeciej Rzeczy Niemieckiej Hermana Goeringa, czy prezydenta RP Ignacego Mościckiego. 


We wrześniu 1939 roku służył on marszałkowi Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu i z nim został internowany w Rumunii gdzie przetrwał wojnę. W końcu 1946 roku znalazł się w grupie "samochodów reprezentacyjnych", których rewindykację zorganizował inż. Stefan Wengierow, który od kwietnia 1946 roku był charge d'affaires Polski w Bukareszcie. Przypuszcza się, że to właśnie tym Cadillaciem poruszał się inż. Wengierow w czasie swego pobytu w Rumunii. 

W drugiej połowie lat 40. przez pewien czas samochód użytkowało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Został on wówczas kompletnie zniszczony, wymontowano silnik, osprzęt i wyposażenie kabiny, nożem wycięto skórę z tapicerki i zniszczono kanapy, próbowano również przestrzelić szyby. W drugiej połowie lat 50. auto trafiło do składnicy muzealnej we Wrocławiu, a następnie do Muzeum Techniki Organizacji Technicznej w Warszawie. Tu odpowiednio zabezpieczony przez wiele lat czekał na drugie życie.


13 marca 2013 roku rozpoczął działalność Społeczny Zespół ds. Opracowania Inwentaryzacji i Wstępnej Dokumentacji Konserwatorskiej Samochodu Cadillac Fleetwood Special Józefa Piłsudskiego. Inicjatorem działań mających na celu przywrócenie mu dawnej świetności był Prezydent Rzeczpospolitej Bronisław Komorowski. 20 lutego 2014 roku auto wyruszyło z Muzeum Techniki do Poznania, gdzie w firmie Classic Cars przeszło kompleksową restaurację. W USA udało się znaleźć niemal identyczny samochód, z którego udało się pozyskać wiele brakujących części. 

7 listopada 2014 r. Cadillac został zaprezentowany w Belwederze, a 11 listopada jechał na czele prezydenckiego marszu "Razem dla Niepodległej". Prezentując odrestaurowany samochód Prezydent nie wykluczył, że przy okazji przyszłorocznego Święta Niepodległości odrestaurowany zostanie samochód prezydenta Ignacego Mościckiego. Nie wiemy jak Wy, ale My już się nie możemy tego doczekać. 



Na koniec nie pozostaje nam nic innego tylko zaprosić wszystkich na spacer. Świąteczno-noworoczny czas to idealny moment by wybrać się w Al. Ujazdowskie i obejrzeć tego pięknego Cadillaca. 

Wszystkich, który chcą poznać dokładniej historię tego samochodu zachęcamy do lektury :
  • Tarczyński Jan, Sokół-Potocki Maksymilian Cadillac 355D : ostatni samochód Józefa Piłsudskiego

niedziela, 30 listopada 2014

XXIII Targi Książki Historycznej


Już po raz dwudziesty trzeci Warszawa gości Targi Książki Historycznej, po raz kolejny już odbywają się one w Arkadach Kubickiego. Podobnie jak w latach ubiegłych, również tym razem nie mogło nas tam zabraknąć.



Tegoroczne targi to ponad 200 wydawców z całej Polski, prezentujących bardzo bogatą ofertę nie tylko książek historycznych, ale również prasy, gier, czy muzyki. To również V Salon Książki Muzealnej, w którym uczestniczy ponad 40 Muzeów z całej Polski i III Salon Książki Białoruskiej, z udziałem ponad 20 wydawców z Białorusi. Patrząc na ilość i różnorodność wystawionych tytułów, śmiało możemy rzec, że każdy, kto odwiedzi Targi znajdzie tu coś dla siebie. Tym bardziej, że wielu, jeśli nie większość z wystawców oferuje książki w niezwykle atrakcyjnych cenach. Warto więc przyjść i powoli, choć w wielkim tłoku przejść się od stoiska do stoiska. Tym bardziej, że przy niektórych oprócz atrakcyjnych rabatów, można trafić na ciekawe książki za symboliczne kwoty  z wyprzedaży. Musimy także, przyznać, że również my skusiliśmy się na kilka interesujących pozycji zarówno książek, albumów, a nawet reprintów map historycznych. 




W tych dniach odbywa się również wiele imprez towarzyszących, jak pokazy filmów, grup rekonstrukcyjnych, czy spacery historyczne, na które bardzo serdecznie jeszcze zapraszamy. Niewątpliwie, za najważniejsze z nich uchodzą jednak liczne spotkania z autorami, którzy nie tylko podpisują swoje książki, ale również chętnie rozmawiają z czytelnikami i odpowiadają na ich pytania. W tym roku gość honorowy to znany chyba wszystkim autor takich publikacji jak ekranizowane Akwarium czy Lodołamacz lub Żołnierze Wolności - chodzi oczywiście o Wiktora Suworowa. 





Jak co roku Targom towarzyszy Nagroda KLIO przyznawana w kategoriach: autorskiej, edytorskiej, monografii naukowej i varsavianów. Tak jak w roku ubiegłym, głównie ze względu na nasze dobrze znane zainteresowania, przedstawimy Wam jedynie laureatów w tej ostatniej kategorii. 

W tym roku przyznane zostały cztery równorzędne nagrody II stopnia ich laureatami zostali :
  • Robert Gawkowski Krybar. Uniwersytet w cieniu powstańczych walk
  • Jerzy Mirecki Dzieci’ 44
  • Katarzyna Wagner i Paweł E. Weszpiński 1768 Georges Louis Le Rouge. Plan Warszawy dedykowany Stanisławowi Augustowi, Królowi Polskiemu Wielkiemu Księciu Litewskiemu, przez jego pokornego i uniżonego sługę Le Rouge’a
  • Jarosław Zieliński, Jerzy S. Majewski Spacerownik po żydowskiej Warszawie
Jeśli chcecie dowiedzieć się kto został nagrodzony w pozostałych kategoriach, a tym samym, na które pozycje warto zwrócić szczególną uwagę, zapraszamy do zapoznania się z oficjalnymi wynikami





Na koniec nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić wszystkich do Arkad Kubickiego na ostatni dzień XXIII Targów Książki Historycznej. Jeśli jednak się to Wam nie uda to nie martwcie się zbytnio, wszak już za rok odbędą się kolejne XXIV już Targi, na których nas również nie zabraknie i będzie Nam może dane się z niektórymi z Was na nich spotkać.

wtorek, 11 listopada 2014

Grób Nieznanego Żołnierza


Dziś chcemy opowiedzieć Wam o jednym z najbardziej znanych i najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Warszawie. O fragmencie budowli, który jest jednocześnie jednym z miejsc pamięci narodowej. 

Grób Nieznanego Żołnierza, bo nim mowa, znajduje się na placu marszałka Józefa Piłsudskiego. Ideę tego rodzaju upamiętnienia tych, którzy poświecili życie w walce na Ojczyznę zrodził się we Francji po I wojnie światowej. Bezpośrednim jej inicjatorem był Fryderyk Simon, który w czasie wojny stracił 3 synów. W Francji prochy bezimiennego żołnierza spoczęły pod Łukiem Triumfalnym, w Londynie w katedrze westminsterskiej, w USA wzniesiono monument na cmentarzu Arlington, Włosi natomiast wystawili w Rzymie Ołtarz Ojczyzny. 


W czerwcu 1921 roku powstał w Warszawie Komitet Uczczenia Poległych 1914-1921, jego przewodniczącym był prezes Rady Miejskiej Ignacy Baliński. Postanowiono wówczas pomnik-kapliczkę w katedrze św. Jana według projektu Stefana Szyllera, który został zaakceptowany przez kardynała Aleksandra Kakowskiego. W ciągu kolejnych dwóch lat powstał szkielet docelowego pomnika, niewielkie jednak fundusze nie pozwoliły na jego wykończenie. Zarówno sam projekt, jak i prace Komitetu niebyły aprobowane przez opinię publiczną, która oczekiwała pomnika monumentalnego, a nie skromnej, niemal przydrożnej kapliczki. W tym samym czasie nad innym projektem pracowało stowarzyszenie Polski Żałobny Krzyż i grupa wysokich rangą oficerów. Inicjatywa ta spotkała się z zainteresowaniem ze strony ówczesnego Ministerstwa Oświecenia Publicznego, Polskiego Białego Krzyża i Kurii Biskupiej. Przejściowo proponowano wówczas usypanie olbrzymiego kopca na gruzach fortów Cytadeli. 


30 listopada 1923 roku na polecenie prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego kierownik Ministerstwa Spraw Wojskowych gen. broni Stanisław Szeptycki powołał Tymczasowy Komitet Organizacyjny Budowy Pomnika Nieznanego Żołnierza. Komitet ten miał przygotować zarys realizacji projektu, ostateczna zaś decyzja miała należeć do Prezydenta RP. W tym samym roku ruszyła akcja dobrowolnego opodatkowania się społeczeństwa w wysokości 1% pensji na budowę tegoż upamiętnienia. Z pomocą przyszła inicjatywie przyszła też hojność anonimowego fundatora. 2 grudnia 1924 roku pod pomnik ks. Józefa Poniatowskiego podjechała ciężarówka, z której zniesiono płytę z piaskowca i złożono przed cokołem pomnika. Płyta miała wymiary 1x2,5 m i grubość 15 cm. Na płycie wyryty został krzyż, a poniżej niego słowa Nieznanemu Żołnierzowi, poległemu za Ojczyznę. Cztery lata później anonimowym fundatorem okazało się Zjednoczenie Polskich Stowarzyszeń Rzeczypospolitej. W 1925 roku podobna inicjatywa złożenia płyty Nieznanemu Żołnierzowi miała miejsce w 22 miastach Polski. Już po wybudowaniu Grobu płyty te przeniesiono na cmentarze albo złożono w Muzeum Wojska Polskiego. Do dnia dzisiejszego znajdują się one w Bydgoszczy, Chełmnie, Krakowie, Lublinie i w Łodzi. 





Płyta została złożona na ówczesnym placu Saskim. 25 stycznia 1925 roku Rada Ministrów na wniosek ministra spraw wojskowych gen. broni Władysława Sikorskiego uchwaliła, że Grób Nieznanego Żołnierza zostanie zlokalizowany w kolumnadzie Pałacu Saskiego. Rząd zdecydował również o wyborze artysty rzeźbiarza Stanisława Ostrowskiego jako twórcy finalnej wersji upamiętnienia. 14 marca przeprowadził on pod arkadami Pałacu próby projektowe. Projekt przewidywał, że środkowa część mieścić będzie płytę nagrobną wykonaną z szarego polskiego kamienia, a miejsce obok niej było przeznaczone na wieńce i wiązanki. Ściany boczne kolumnady miały zostać pokryte freskami przedstawiającymi sztandary przedrozbiorowe i z okresu I wojny światowej. Otwory arkadowe od strony Ogrodu Saskiego miały zostać zamknięte ozdobnymi kratami. Przed pomnikiem, od strony placu Saskiego, stanąć miały brązowe urny oraz znicze w formie trójnogów. Ostatecznie projekt został zatwierdzony i przyjęty 14 maja. 


Trzonem Grobu Nieznanego Żołnierza stały się trzy środkowe arkady kolumnady Pałacu Saskiego. Środkowa była przeznaczona na głęboki na 1,5 m grobowiec, którego wnętrze zostało wyłożone stalowym pancerzem zamykanym stalową płytą. Otoczenie grobowca wyłożono czarnym, wypolerowanym granitem, z którym kontrastowała matowa płyta nagrobna. U wezgłowia został zamocowany klasycystyczny znicz w formie dwóch czarnych, smukłych aniołów, których złote skrzydła trzymały czaszę znicza. Na sklepieniu znajdował się fresk z wieńcem laurowym i dekorującymi go wstążkami. Pod sklepieniem arkad, po obu stronach płyty, zawieszono dwa metalowe lampiony. Środkową część przestrzeni oddzielały od reszty granitowe słupki zwieńczone kulami i połączone żeliwnymi prętami. Skrajne ściany ujmujące arkady zdobione były płaskorzeźbami przedstawiającymi sztandary otoczone husarskimi skrzydłami. Elewację przednią stanowiły trzy arkady, w których osadzono kamienne tablice z płaskorzeźbami mieczy ujętych w stylizowane skrzydła husarskie, takie same płaskorzeźby znajdowały się od strony Ogrodu Saskiego. Miejsce przed filarami przeznaczone było dla warty honorowej. Dwa kolejne filary były tłem dla monumentalnych, wykonanych z brązu, klasycystycznych urn ustawionych na marmurowych blokach. W święta państwowe urny płonęły wielkim gazowym płomieniem. Trzy tylne arkady były przesłonięte ozdobnymi kratami wkutymi w filary. Krata środkowa zwieńczona była orłem stylizowanym na noszonego przez żołnierzy na czapkach. Orzeł był srebrny, ze złotą koroną na głowie i szponami zaciśniętymi na tarczy. Krata po prawej stronie miała centralnie umieszczony Krzyż Walecznych, krata po lewej – Krzyż Virtuti Militari. Na czterech filarach, od strony grobowca zamieszczono cztery czarne, granitowe tablice z wyrytymi polami bitew. Treść tablic została ustalona przez Biuro Historyczne Ministerstwa Spraw Wojskowych. Początkowo uwzględniono cztery okresy: 972-1683, 1768-1863, 1914-1920 i 1918-1920, w ostatecznej jednak wersji postanowiono zamieścić tylko ostatnie dwa okresy, z przeznaczeniem dwóch tablic na każdy okres. Pod tablicami znajdowały się niewielkie znicze na kamiennych, kwadratowych płytach przypominające formą znicz główny. Znicze pod tablicami były zapalane w dniu rocznicy danej bitwy.




4 kwietnia 1925 roku w Ministerstwie Spraw Wojskowych w Warszawie przeprowadzono losowanie pobojowiska, z którego będą pochodziły zwłoki bezimiennego żołnierza. W niezwykle uroczystej ceremonio ogniomistrz Józef Buczkowski, najmłodszy na sali kawaler orderu Virtuti Militari, wylosował Lwów. Pod przewodnictwem Ministra Spraw Wojskowych ustalono, że bezimienny żołnierz zostanie ekshumowany z Cmentarza Orląt we Lwowie, gdzie przeniesiono ciała 275 bezimiennych bohaterów. 29 października o godzinie 14.30 rozkopano trzy mogiły żołnierskie, na których widniały tabliczki z napisem „Tu leży Nieznany Obrońca Lwowa”. Znajdujące się w trumnach kości nie pozwoliły na jednoznaczne ustalenie, że są to szczątki żołnierskie, z wyjątkiem jednych, które wskazywały na to, że są to zwłoki austriackiego kaprala. W takich okolicznościach podjęto decyzję o rozkopaniu kolejnych trzech grobów. W pierwszej trumnie znaleziono zwłoki sierżanta, w drugiej kaprala, w trzeciej nie było zachowanych żadnych stopni wojskowych, odkryto tam zaś maciejówkę z orzełkiem. Zamknięte trumny ustawiono następnie przed cmentarną kaplicą. Jadwiga Zarugiewiczowa – matka żołnierza poległego na polach Zadwórza i pochowanego w nieznanym miejscu dokonała wyboru jednej z trumien. Po otwarciu trumny okazało się, że wybór padł na żołnierza bez szarzy, z maciejówką. Był to znak, że wybrano ochotnika, żołnierze regularnego wojska nosili bowiem rogatywki. Na grób, z którego wydobyto nieznanego żołnierza, nałożono płytę jemu poświęconą i upamiętniającą jego przeniesienie do Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.


30 października w uroczystym kondukcie pogrzebowym z trumną na lawecie armatniej, w asyście orkiestry konnej Ułanów Jazłowieckich i oddziałów piechoty oraz kawalerii przeniesiono ciało do bazyliki katedralnej. Następnego dnia arcybiskup Bolesław Twardowski odprawił pożegnalne nabożeństwo, a po nim duchowieństwo ormiańskie, greckokatolickie i rzymskokatolickie odprawiło egzekwie. Po ceremonii w katedrze uformowano kondukt ulicami Lwowa. 1 listopada odjechał do Warszawy pociąg nadzwyczajny. Prowadzony był on przez parowóz udekorowany emblematami narodowymi i żałobnymi. Trumna spoczywała w ostatnim wagonie, w którym wcześniej do kraju przyjechały zwłoki Henryka Sienkiewicza. Drzwi wagonu pozostały otwarte, aby podczas przejazdu trumna była dla wszystkich widoczna. Na Dworzec w Warszawie pociąg dotarł po 22 godzinach. 2 listopada trumna została złożona na lawecie armatniej zaprzężonej w szóstkę koni. Kondukt z Dworca prowadził ksiądz prałat Niewiarowski. Na czele szła orkiestra oraz 30. Pułk Piechoty. Za trumną szli przedstawiciele rządu i wojska. Po nabożeństwie w katedrze trumna została zdjęta z katafalku przez ośmiu podoficerów – kawalerów Virtuti Militari, wyniesiona przed katedrę przez szpaler oddających honory sztandarów i złożona na armatniej lawecie. Kondukt udał się Krakowskim Przedmieściem na plac Saski. Po drodze towarzyszyły mu tysiące warszawiaków, a nad konduktem przelatywały eskadry samolotów. W kościołach biły dzwony. Ze względu na trwającą rozbiórkę Soboru św. Aleksandra Newskiego plac mógł pomieścić zaledwie 3 tys. osób. Laweta z trumną została zatrzymana przed stojącym tu wówczas pomnikiem księcia Józefa Poniatowskiego. Kawalerowie Virtuti Militari przenieśli trumnę przed salutującymi oddziałami i złożyli obok miejsca spoczynku. Do grobowca złożony został akt erekcyjny oraz 14 żalników z ziemią z pozostałych pobojowisk, a także srebrny wieniec od prezydenta Rzeczypospolitej i jedwabny całun w wizerunkiem orła białego. Minutę po złożeniu trumny do grobowca nastąpiła cisza, przestały bić dzwony i oddano 24 wystrzały honorowej salwy armatniej.


W czasie niemieckiej okupacji Polacy nie zaprzestali oddawania czci przed Grobem, z narażeniem życia na płycie składano kwiaty i palono znicze. Niemcy zaś wystawili w tym miejscu wielki znak V - Victoria. Od maja 1942 roku Ogród Saski był terenem „nur für Deutsche” - tylko dla Niemców. W czasie Powstania Warszawskiego plac Saski przez cały czas pozostawał w rękach niemieckich. 28 grudnia 1944 roku oddział „Sprengskommando” wysadził w powietrze Pałac Saski. Budynek został zniszczony, ale monumentalna kolumnada nad Grobem Nieznanego Żołnierza nie runęła w całości. Nad grobowcem stały dwie kolumny. Następnego dnia ponowiono wysadzanie, wtedy sklepienie arkad zapadło się i płyta nagrobna została przysypana gruzem. Dowództwo Ludowego Wojska Polskiego jeszcze przed zakończeniem wojny zadecydowało o odbudowie Grobu. 17 stycznia 1945 roku żołnierze zamiast znicza rozpalili przy gruzach ognisko. W maju 9. drużyna pierwszej kompanii 13. Samodzielnego Batalionu pod dowództwem plut. Michała Dubaniowskiego dokonała odgruzowania okolicy. Po oczyszczeniu zgliszcz Pałacu Saskiego wywieziono ponad 40 tys. m³ gruzu. Otoczenie Grobu wyłożono płytami chodnikowymi i przebudowano jezdnię przed grobem. Przy gruzach honorową wartę zaciągnęły kobiety - żołnierze z Batalionu Fizylierek im. Emilii Plater. W listopadzie naczelny dowódca Ludowego Wojska Polskiego, marszałek Polski Michał Rola-Żymierski, wydał rozkaz przygotowania projektu odbudowy Grobu Nieznanego Żołnierza.





Nad arkadami przywrócono kamienne bazy 8 kolumn oraz ich szczątki. Po odbudowie sklepienia nad arkadami przywrócone zostały kamienne tralki, których część ocalała. Otoczenie grobu zostało wyłożone kamienną posadzką. W otoczeniu grobu od strony Ogrodu Saskiego ustawiono dwie najmniej uszkodzone barokowe rzeźby – alegorię Muzyki i Poezji. Arkady od strony Ogrodu Saskiego zostały wypełnione zdobnymi kratami według projektu Henryka Grunwalda. Na kratach umieszczono najwyższe odznaczenia wojskowe: Krzyż Virtuti Militari - pominięto rok jego ustanowienia w 1792 r., na środkowej Krzyża Grunwaldu, nad którym góruje orzeł bez korony oraz Krzyż Walecznych z mylnym rokiem 1918 zamiast 1920. Uroczystość odsłonięcia Grobu nastąpiła 8 maja 1946 roku. W czasie uroczystości złożono do kotłów ziemię z 24 pobojowisk, a gen. dyw. Marian Spychalski zapalił znicz. W dniu następnym na pl. Zwycięstwa przybyli przedstawiciele rządu, wojska i zagraniczne delegacje. Poświęcenia Grobu dokonał dziekan Wojska Polskiego ks. płk. Stanisław Warchałowski. Marszałek Polski Michał Rola-Żymierski odczytał akt przekazania grobu pod opiekę społeczeństwu Warszawy. W imieniu miasta podziękował prezydent Tadeusz Tołwiński. Przy Grobie Nieznanego Żołnierza został wprowadzony całodobowy posterunek warty honorowej. Do dnia dzisiejszego zmiany warty odbywają się co godzinę, a w każdą niedzielę o godz. 12.00 mają charakter uroczysty.


W 1964 roku wokół Grobu Nieznanego Żołnierza wyłożono nową posadzkę o powierzchni 2.432 m², wymieniono płytę nagrobną, zamontowano reflektory oświetlające obiekt i położono nowy tynk. W 1965 roku zamontowano stojaki do wieńców oraz zamontowano instalację grzewczą dla żołnierzy warty honorowej. 1 lipca Grób został uznany za obiekt zabytkowy. Ponowną renowację przeprowadzono w 1973 roku. Elementy wykonane z piaskowca zastąpiono szarym, wypolerowanym granitem. 18 kwietnia 1989 roku w Grobie Nieznanego Żołnierza została złożona ziemia z mogił katyńskich. W kwietniu 1990 r. premier Tadeusz Mazowiecki polecił ministrowi obrony narodowej Bronisławowi Komorowskiemu przygotowanie raportu o stanie prac nad grobem. Minister Bronisław Komorowski powołał zespół pod kierunkiem Waldemara Strzałkowskiego, który otrzymał zadanie przywrócenia przedwojennych tablic i opracowanie kolejnych. Tablice przedwojenne na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie zostały uroczyście odsłonięte 11 listopada 1990 roku podczas obchodów Święta Niepodległości. 3 maja 1991 roku, podczas obchodów 200-lecia Konstytucji 3 Maja, odsłonięto 14 kolejnych, nowych tablic przedstawiających miejsca bitew z lat: 972-1683, 1768-1921 i 1939-1945. Dwie kolejne tablice zostały poświęcone lotnikom i marynarzom. W 2010 roku przeprowadzono remont Grobu w czasie, którego wykonano m.in. system iluminacji tego obiektu. 


Na koniec chcemy zaproponować wszystkim spacer do Ogrodu Saskiego i na plac marszałka Józefa Piłsudskiego, o których wkrótce opowiemy w osobnym poście. Warto zobaczyć uroczystą oprawę warty i oddać cześć upamiętnionym tu bohaterom. Jeśli będzie chcieli przypomnieć sobie historię tego miejsca, warto też zatrzymać się choć na chwilę przy tabliczkach umieszczonych obok Grobu, każda z nich jest w innym języku, więc mogą się z nimi zapoznać także zagraniczni goście odwiedzający Stolicę.

piątek, 31 października 2014

Świętokrzyska


W pewne pochmurne popołudnie postanowiliśmy wybrać się na spacer, jedną z właśnie wyremontowanych ulic - Ulicą Świętokrzyską. Dlatego właśnie dziś chcemy opowiedzieć Wam kilka słów o jej historii. 

Jest to jedna z najstarszych dróg narolnych, która rozgraniczała grunty książęce od włók Kałęczyna, a później grunty starostwa od roli Rembowskiego. Pierwotnie biegła ona od Nowego Światu do zbiegu ulic Wielkiej i Bagna. Podczas najazdu szwedzkiego w 1656 r. zniszczeniu uległa drewniana zabudowa ulicy. W 1659 r. znajdowały się tu 2 browary. Swą nazwę zawdzięcza ona księżom misjonarzom z kościoła Św. Krzyża, którzy w pobliżu obecnej ulicy Czackiego, na terenach nabytych w 1678 r. od paulinów, założyli folwark zwany Świętokrzyskim. Urzędowo nazwa została potwierdzona w 1770 r.



W pierwszej połowie XVIII w. ulica była zabudowana jedynie pomiędzy Nowym Światem, a Mazowiecką. Dalej biegła miedzy ogrodami Grzybowa, laskiem i polami. W połowie tego wieku przed ul. Mazowiecką stanął pałac wojewody Rudzińskiego, a także budynki folwarczne. Ok. 1757 r. część Świętokrzyskiej została zlikwidowana i zastąpiona ul. Pańską. Na ulicy stało wówczas ok. 20 domów. W połowie tego samego wieku ulica została wybrukowana, później zaś uregulowana i gęściej zabudowana. Pod koniec wieku stały tu już 2 pałace, 17 domów murowanych, 3 drewniane, 4 dworki i jatki. Znajdowało się tu również jedno ze skrzydeł szpitala Dzieciątka Jezus oraz 3 kamienice szpitalne. 



W 1828 r. przy nowo wybudowanym pl. Wareckim powstała duża fabryka metalurgiczna Mintera wraz z pałacykiem właściciela, który zaprojektował Józef Grzegorz Lessel. O samym placu już Wam zresztą opowiadaliśmy. W okresie Królestwa Polskiego przy ulicy powstały 1- i 2-piętrowe kamienice, w latach 1850-60 zaś kilka  2- i 3-piętrowych.  W 1852 r. stały tu 24 kamienice i 2 domy. W latach 1882-1936 r. na odcinku pomiędzy ulicami Bagno, a Marszałkowską kursował tramwaj, samo torowisko przetrwało do czasów powojennych. 



W późniejszych latach Świętokrzyska pomiędzy Nowym Światem, a Jasną stałą się ulicą antykwariatów, które w znacznej większości prowadzili żydowscy antykwariusze i księgarze. Dalszą zaś część ulicy zajęły sklepy z konfekcją i ubraniami męskimi. W latach 1921-22 przy rogu ul. Jasnej wg projektu Józefa Handzelewicza wybudowano gmach PKO, który rozbudowano w 1935 r. W 1937 r. stanął zaprojektowany przez Bolesława Szmidta narożny gmach o konstrukcji żelbetowej. 



We wrześniu 1939 r. większość zabudowań ulicy spłonęła lub została zburzona. W tym czasie w schronie pod gmachem PKO mieściło się dowództwo obrony stolicy. Kolejna ważną rolę budynek odegrał w Powstaniu Warszawskim gdy w kompleksie budynków znajdował się szpital polowy, a także siedziba płk. Antoniego Chruściela "Montera". W początkowym okresie również radiostacja "Błyskawica". O tym wszystkim jednak opowiemy innym razem. 

Po wojnie ulica została wydłużona i poszerzona, a po obu jej stronach wybudowano liczne budynki użyteczności publicznej i mieszkaniowej. Stała się ona wówczas ważną arterią komunikacyjną na mapie Warszawy. W latach 1955-70 kursował tędy trolejbus. 



W czerwcu 2011 r., na czas budowy II linii metra, ulica została zamknięta dla ruchu kołowego. Jej ponowne otwarcie po gruntownej modernizacji nastąpiło późnym wieczorem 30 września 2014 r. Znacznie poszerzone zostały chodniki, wytyczone ścieżki rowerowe, a także ustawione liczne ławki i donice. Wszystko to ma sprawić by ulica była bardziej dla ludzi niż dla samochodów. Nam, poza kilkoma mankamentami i niedociągnięciami, nowa Świętokrzyska podoba się. Jesteśmy jednak ciekawi Waszej opinii. Dlatego na koniec nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić wszystkich na spacer. Przejdźcie się, przysiądźcie na ławeczce i zastanówcie się czy taka realizacja koncepcji nowej Świętrzokrzyskiej przypadła Wam do gustu.  

piątek, 24 października 2014

Patrząc w różne strony


Patrząc w jedną stronę widzimy Warszawę i Mazowsze, ale czasem patrzymy też i w różne strony. Wtedy to widzimy dobrą książkę, ciekawy artykuł, fajny film czy miejsce godne polecenia na krótszy lub dłuższy wypoczynek. To spojrzenie na świat z naszej perspektywy, którym chcemy się z Wami podzielić. Dlatego dziś chcemy zaprosić wszystkich naszych czytelników na nasz drugi blog patrzacwroznestrony.blogspot.com, mamy nadzieję, że tak jak samo jak ten czytany do tej pory przypadnie Wam on do gustu :)

Pozdrawiamy, 

Weronika i Piotr

środa, 8 października 2014

Powstańcze symbole na Placu Wilsona


Prawdopodobnie większość naszych czytelników choć raz była na pl. Wilsona i dobrze kojarzy dosyć charakterystyczną tamtejszą stację metra. Nie każdy może jednak wie, że w lipcu tego roku na szklanych taflach okalających wejścia na peron pojawiły się symbole Polski Walczącej i "Żywiciela". O nich to właśnie chcemy Wam dziś opowiedzieć.


Projekt ten, zrealizowany przez Dzielnicę Żoliborz, jest spełnieniem życzenia kombatantów ze Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej "Żywiciel". Chcieli oni by w przestrzeni publicznej Żoliborza pojawił się trwały ślad przypominający o 70. rocznicy Powstania Warszawskiego.

Tu wypada choć kilka słów powiedzieć o samym Stowarzyszeniu, którego to symbol widnieje na wejściu do metra. Zrzesza ono w swych szeregach żołnierzy AK, którzy w czasie Powstania walczyli w II Obwodzie na Żoliborzu pod dowództwem ppłk. Mieczysława Niedzielskiego "Żywiciela". Powstało ono w 1980 r. przy Zarządzie Stołecznym ZBoWiD i do 1990 r. działało w zespole środowisk kombatanckich. W listopadzie 1990 r. zarejestrowane zostało Stowarzyszenie Środowiska Żołnierzy AK "Żywiciel" na Żoliborzu. W 2006 r. zarejestrowane zostało jako Stowarzyszenie Żołnierzy Armii Krajowej "Żywiciel".


II Obwód Żoliborz składał się z 4 rejonów: Żoliborz, Marymont, Bielany i Powązki. Na początku 1944 r. jednostki pod dowództwem ppłk. "Żywiciela" oceniano na 2 tys. żołnierzy. 1 sierpnia działania na Żoliborzu rozpoczęły się wcześniej niż w innych dzielnicach, o czym już opowiadaliśmy w jednym z wcześniejszych postów. Po nieudanych próbach opanowania strategicznych celów w nocy z 1 na 2 sierpnia oddziały Powstańcze zostały wycofane do Puszczy Kampinoskiej. 3 sierpnia otrzymały one rozkaz powrotu i ponownie obsadziły dzielnicę. W czasie walk jednostki kampinosko-żoliborskie podjęły m.in. dwie nieudane i okupione dużymi stratami próby opanowania Dworca Gdańskiego. Po ciężkich walkach 30 września w godzinach popołudniowych Żoliborz skapitulował.  

 

Drugim symbolem jest Znak Polski Walczącej. Jest to znana dobrze chyba wszystkim zarówno małym, jak i dużym, słynna Powstańcza "Kotwica". Jej górna część tworzy literę "P", jak Polska, dolna zaś "W" - walka. Sam ten symbol zasługuje na większą uwagę i dlatego już wkrótce poświęcimy mu więcej czasu. Warto przy tym z kronikarskiego obowiązku odnotować. iż właśnie z okazji 70. rocznicy, symbol ten na wniosek samych Powstańców został objęty ochroną prawną.


Na koniec nie pozostaje nam nic innego niż zaprosić wszystkich na pl. Wilsona. Wyjdźcie z metra, spójrzcie na szklane tafle i umieszczone na nich symbole. Niech to będzie chwila zadumy nad bohaterami, którzy 70 lat temu przelewali tu swoją krew.