wtorek, 6 sierpnia 2013

Jeden z największych malarzy


Opowiadając o Parku Morskie Oko wspomnieliśmy o znajdującym się na jego skraju Pomniku Jana Matejki. To właśnie jemu chcemy poświecić dzisiejszy post. 

Pomysł wystawienia tego pomnika zrodził się w stulecie urodzin malarza, które przypadło na rok 1938. Plany te pokrzyżował jednak wybuch II wojny światowej. Udało się je jednak zrealizować dopiero w latach 90-tych dzięki staraniom Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Choć i wtedy nie było to łatwe.


Początkowo rzeźba miała się znaleźć w Krakowie, ale podobno nie zainteresowała władz miasta. Z kolei wtedy to została podarowana Warszawie przez autora - krakowskiego rzeźbiarza Mariana Koniecznego. Rzeźbę wykonano w 1989 roku, w 1995 zaś została odlana w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych. Koszt odlania posągu sfinansował z własnych funduszy Ryszard Perschke - mieszkaniec Mokotowa. Pieniądze na jej ustawienie zaś pochodziły od wojewody warszawskiego, banków, generalnego konserwatora zabytków i Urzędu Miasta. 

Odsłonięcie pomnika, który miał stanąć w Alejach Ujazdowskich u zbiegu z ulicą Jana Matejki, planowano na 24 czerwca 1993 roku. Z planów wycofała się jednak Dzielnica Śródmieście. Wówczas to pomnikiem zainteresowały się władze Mokotowa. 28 grudnia 1993 roku, wraz z końcem Roku Matejkowskiego, dokonano wmurowania kamienia węgielnego. Ostatecznie pomnik został odsłonięty 3 maja 1994 roku. 


Pomnik ukazuje stojącego na cokole malarza. W prawym ręku trzyma on pędzel, w lewym zaś paletę. Prawdziwy obraz artysty przy pracy. Poniżej, na cokole, przysiadł jeden z najbardziej znanych bohaterów Matejki - Stańczyk. Całość cechuje bardzo prosta forma i realizm postaci. Obie rzeźby wykonane są z brązu, cokół zaś i płyta z piaskowca szydłowieckiego. We wnęce cokołu zamurowana została łuska artyleryjska, w której wnętrzu znajduje się akt erekcyjny pomnika. W 2001 roku całość pokryto woskiem chroniącym przed malunkami.

Jak zwykle już na koniec postu, wszystkich naszych czytelników chcemy poprosić by będąc na Mokotowie odwiedzili jednego z naszych największych malarzy. Warto przystanąć na chwilę i oddać się zadumie nad dziełami, które stworzył i przesłaniem w nich zawartym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz