czwartek, 26 lipca 2012

Kościół, w którym produkowano noże


Nie każdy kto bywa na Rynku Nowego Miasta kojarzy zapewne ten kościół. Jest on nieco ukryty i trzeba chcieć go znaleźć by tam trafić. Ten tajemniczy nieco budynek to Kościół ojców redemptorystów pw. św. Benona przy ulicy Pieszej. 

Początkowo drewniany obiekt powstał w 1629 roku, sfinansowało go niemieckie Bractwo św. Benona dla konfraterni Niemców-Katolików. Niedługo później wzniesiony został kościół murowany, we wczesnobarokowym stylu. W roku 1649 został on konsekrowany. Wiadomo, że przed 1730 rokiem został on zrujnowany, a na lata 1730-1736 przypadła jego odbudowa. Pożar, który wybuchł w 1739 roku strawił nie tylko wnętrze kościoła, ale i znajdujące się obok zabudowania szpitala i przytułek prowadzony przez Bractwo. 

W 1787 roku przy kościele osiedlają się przybyli z Wiednia redemptoryści, na ich czele stał św. Klemens Maria Hofbauer. Po odnowieniu kościoła i klasztoru założyli oni sierociniec dla polskich, niemiecki i rosyjskich chłopców, a wkrótce również dla dziewcząt. Placówki te przekształcone zostały z czasem w pierwsze w tej części Europy szkoły zawodowe, rzemieślniczą dla chłopców i gospodarstwa domowego dla dziewcząt. W 1808 roku św. Klemens wraz ze swymi współbraćmi zostali oskarżeni o sprzyjanie Austrii i decyzją Napoleona wywiezieni, a kościół zamknięty. 

W 1825 roku budynki zostały zaadaptowane na potrzeby Fabryki Instrumentów Chirurgicznych i Narzędzi Ostrych S. Gerlacha. Ta założona w 1824 roku firma zajmowała się produkcją narzędzi chirurgicznych i weterynaryjnych oraz nakryć stołowych, jak również brzytew, nożyczek i igieł. Od 1839 roku firmę prowadziła wdowa po właścicielu Marianna, a w 1848 przejął ją jej zięć August Kobylański. W 1872 roku fabrykę na licytacji zakupił majster nożowniczy W. Bieńkowski, od tego momentu nosiła ona nazwę Bieńkowski W. i Synowie, Fabryka Wyrobów Stalowych  i Ostrych. Produkcję fabryki Gerlacha kontynuowała założona ok. 1875 roku przez S.H. Kobylańskiego fabryka na ul. Przyokopowej, nosiła ona nazwę Bracia Kobylańscy, Fabryka Wyrobów stalowych, d. Gerlach.

W 1938 roku kościół został wykupiony przez M. Biernacką i przekazany Warszawskiej Kurii Arcybiskupiej. Po przebudowie przejęty ponownie przez redemptorystów. W czasie Powstania Warszawskiego został zniszczony, a w jego gruzach zginęło ok. 40 osób. W 1958 roku odbudowano go wg proj. B. Iwańczyka. Dwa lata później powstała przykościelna kapelania i dom zakonny.

Wszystkich zainteresowanych dokładniejszą historia tego kościoła odsyłamy do lektury : 
  • Mączyński Ryszard Kościół św. Benona w Warszawie : nieznane karty z dziejów Bractwa Niemieckiego, zakonu redemptorystów i początków stołecznego przemysłu. Toruń : Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, 2008
  • Kosciół ojców redemptorystów pw. św. Benona 
Natomiast wszystkim zainteresowany historią kościołów w tej części Warszawy może zaproponować następujące pozycje :
  • Dunin Lech Przewodnik po kościołach Starego i Nowego Miasta Warszawy. Warszawa : Rada Prymasowska Budowy Kościołów Warszawy, 1979
  • Kościoły Warszawy : praca zbiorowa / kom. red. Jerzy Modzelewski, Adam Grabowski, Zdzisław Król. Warszawa : Rada Prymasowska Budowy Kościołów Warszawy, 1982
  • Bartoszewicz Julian Kościoły warszawskie rzymsko-katolickie opisane pod względem historycznym. Kraków ; Warszawa : Michalineum, 1989
  • Kalwarczyk Grzegorz Kościoły lewobrzeżnej Warszawy : nasze dziedzictwo. T. 1. Warszawa : Zarząd Główny Towarzystwa Przyjaciół Warszawy : Studio Plus. Oddział, 2004
  • Kalwarczyk Grzegorz Kościoły lewobrzeżnej Warszawy : nasze dziedzictwo. T. 2. Warszawa : Zarząd Główny Towarzystwa Przyjaciół Warszawy : Studio Plus. Oddział, 2005

poniedziałek, 16 lipca 2012

Atak na lotnisko, ktrórego już nie ma



Tuż przy jednej z głównych arterii Bielan, pomiędzy dwoma stacjami metra, przy ulicy Kasprowicza schowany jest pomnik. Codziennie mija go wielu okolicznych mieszkańców, ale niewielu spośród nich wie co on upamiętnia. Prawdopodobnie nie wie tego również większość z naszych czytelników. Dlatego dziś tematem będzie pomnik, który upamiętnia atak na miejsce, którego już nie ma. Mamy na myśli Lotnisko na Bielanach. 

W początkach II Rzeczpospolitej Warszawa dysponowała jednym lotniskiem na Polu Mokotowskim, był to zarówno cywilny, jak i wojskowy obiekt. Z racji położenia podjęto decyzję o jego likwidacji i utworzeniu w to miejsce trzech innych lotnisk. Wojskowego na Okęciu, pasażerskiego na Gocławiu i sportowego na Bielanach. Najszybciej postępowała budowana na Okęciu, to tu w 1931 roku zaczęło przenosić wojskowe eskadry, a w 1934 roku otwarto budynek portu lotniczego dla pasażerów. Lotnisko na Gocławiu pozostawało w tym czasie nadal jedynie w fazie projektów, a lotnisko na Polu Mokotowskim szybko likwidowano.

Nas jednak najbardziej interesuje lotnisko planowane jako sportowe. Budowa rozpoczęła się w 1938 roku, na początek wytyczone jeden pas startowy. Przed wybuchem wojny udało się jednak postawić jedynie cztery baraki. W czasie II wojny światowej lotnisko zostało zajęte i rozbudowane przez wojsko niemieckie.Znalazły się tu cztery eskadry rozpoznawcze, pola startowe wykorzystywano też do lotów tranzytowych. lotnisko zajmowało wówczas teren między Wawrzyszewem, Gacią, Placówką, Młocinami i Bielanami.

W tym czasie kilkakrotnie podejmowano próby ataku na lotnisko. Interesujący nas pomnik upamiętnia atak przeprowadzony przez Oddział Specjalny Kedywu Komendy Głównej AK "Osjan" dowodzony przez por. "Sawicza" (Juliana Barkasa). Miał on miejsce w nocy z 3 na 4 maja 1944 roku. Atak planowany był od dawna, a bezpośrednim impulsem do przeprowadzenia go w tym terminie stała się informacja że na lotnisku znajdują się, załadowane sprzętem przeznaczonym na front wschodni, samoloty transportowe Ju-52. Dowódcą akcji, która była zresztą jego zadaniem na stopień oficera został pchor. "Spad" ( Aleksander Wąsowicz), jego zastępcą został pchor. "Oliwa" (Jerzy Zaufall), a obserwatorem był kpt. "Jan" (Jan Andrzejewski).

Siedemnastoosobowy oddział założył ładunki wybuchowe przy kadłubach 5 samolotów. Ich eksplozja wywołała pożar, w wyniku którego całkowitemu zniszczeniu uległo 5 samolotów, 3 kolejne zostały poważnie uszkodzone. Po przeprowadzonej akcji oddział wycofał się bez strat własnych.

Ostatecznie lotnisko zostało zlikwidowane w latach 50-tych. Początkowo powstały tu użytki rolne, a z czasem osiedla mieszkaniowe. 

Wszystkich zainteresowanych akcjami zbrojnymi przeprowadzonymi w czasie II wojny światowej w Warszawie zapraszamy do lektury. Pozycji dotyczących tej tematyki ukazało się do tej pory wiele, my polecamy kilka z nich :
  • Strzembosz Tomasz Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939-1945. Warszawa : Państwowy Instytut Wydawniczy, 1983
  • Strzembosz Tomasz Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939-1945. Warszawa : Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1983
  • Bartoszewski Władysław 1859 dni Warszawy. Kraków : Wydawnictwo Znak, 2008 

piątek, 13 lipca 2012

Twarzą w twarz z Panem Lindleyem



Jeśli ktoś z Was odwiedził Park Fontann prawdopodobnie zauważył już ławeczkę którą ustawiono tam w maju ubiegłego roku. Jest to pomnik upamiętniający 125 rocznicę istnienia Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie. Jego autorem jest poznański rzeźbiarz Norbert Sarnecki, a przy realizacji projektu pomagała mu Anna Sarnecka.

Tabliczka będąca częścią ławeczki informuje nas, ze stojąca postać to William Heerlein Lindley. Część naszych czytelników pewnie wiem kim był ten Pan i czym dla Warszawy zasłużył się nie tylko on, ale i jego rodzina.

Ten angielski inżynier urodził się 30 stycznia 1853 roku w Hamburgu jako syn innego wybitnego inżyniera angielskiego Williama Lindleya. W 1869 roku podjął on studia na uniwersytecie w Londynie. Lata 1870-1873 spędził przy budowie wodociągów w Budapeszcie, zdobywając zawód pod okiem ojca. W kolejnych latach, aż do 1895 był naczelnym inżynierem budowy wodociągów, kanalizacji, portu, regulacji rzeki Men, ulic i mostu Wilhelma oraz elektrowni na prąd zmienny, a także autorem planu miasta Frankfurtu nad Menem. Z miastem tym związał się na dłużej, to tu przez 44 lata miał bowiem swą pracownię.

20 maja 1878 roku ojciec Williama Heerleina, William Lindley otrzymał od prezydenta Warszawy Sokratesa Starynkiewicza zlecenie na przygotowanie planów wodociągów i kanalizacji w stolicy. Zgodnie z umową 15 czerwca tego samego roku złożył projekt kanalizacji, a 18 czerwca wodociągów. 21 kwietnia 1881 roku w Petersburgu zapadła decyzja o akceptacji obu projektów. 23 lipca ojciec i syn podpisali z magistratem warszawskim umowę na wykonanie planów kanalizacyjnych i wodociągowych oraz na kierowanie ich budową. Nieco ponad miesiąc później, 26 sierpnia, ojciec zrzekł się na rzecz syna wszystkich praw i obowiązków wynikających z umowy. Zgodnie z nią William Heerlein miał przebywać w warszawie trzy razy w roku, za każdym razem po dwa tygodnie.  

Prace trwały od 1881 do 1915 roku. Po przygotowaniu wszystkich materiałów i sprzętu prace ruszyły w 1883 roku. W roku 1886 do sieci wodociągowej przyłączony 5 pierwszych budynków. Od 1888 roku Lindley do pomocy zatrudniał wyłącznie Polaków, a jego zastępcą stał się wówczas inż. Alfons Grotowski. Wraz z końcem budowy, w 1915 roku Warszawa była w 93 % zaopatrzona w wodę pitną, a w 82 % skanalizowana, nieco gorzej statystyki wyglądały na Pradze. W czasie nieobecności Williama Heerleina Lindleya w warszawie jego przedstawicielami na miejscu byli młodsi bracia Robert Searles w latach 1881-1887, a następnie od 1888 do 1905 Joseph. Drugi z nich nauczył się języka polskiego, finansował "Przegląd Techniczny", a co najważniejsze przygotował projekt kanalizacji Pragi.  

W 1879 roku ożenił się z Fanny Getz, z którą miał córkę i syna. Syn Liam Maximillian podobnie jak ojciec i dziadek został inżynierem. Nasz dzisiejszy bohater zmarł 30 grudnia 1917 roku w Londynie.

Wszystkich zainteresowanych dokładniejszym poznaniem rodziny Lindleyów zapraszamy do lektury :
  • Żelichowski Ryszard Lindleyowie : dzieje inżynierskiego rodu. Warszawa : Rytm, cop. 2002
  • Żelichowski Ryszard Lindleyowie - warszawskie boje o higienę. Warszawa : Evont : Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji m.st. Warszawy, 1996
  • Wodociągi i kanalizacja m.st. Warszawy 1886-1936 / pod red. Włodzimierza Robczewskiego oraz Stanisława Rutkowskiego. Warszawa : Wydawnictwo Wodociągów i Kanalizacji m.st. Warszawy, 1937

sobota, 7 lipca 2012

Tajemnicze głazy


Te niepozorne głazy znane są na pewno tym z Was, którzy jeżdżą na rowerach, znajdują się one bowiem przy Wybrzeżu Gdańskim, tuż obok ścieżki rowerowej. Mało kto jednak wie, że te niepozorne głazy tworzą Pomnik Nauczycieli.

Powstał on z inicjatywy prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego, a ufundował go Zarząd Miejski. Pomnik miał upamiętniać nauczycieli którzy w czasie zaborów bronili młodzieży przed wynarodowienie. Jego odsłonięcie nastąpiło 12 listopada 1938 roku, dwadzieścia lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Wszystkich którzy chcieliby zobaczyć jak wyglądała ta uroczystość, a także sam pomnik odsyłamy do zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Fotografie te są tym cenniejsze, że obecny pomnik znacznie różni się od oryginału. Pierwotna wersja została w 1944 roku wysadzona w powietrze niemieckich żołnierzy. Z ocalałych fragmentów został ponownie skomponowany pomnik, tym razem wzniesiony z inicjatywy Rady Narodowej m.st. Warszawy. Jego ponowne odsłonięcie nastąpiło 22 listopada 1958 roku. 

Historia pomnika znajdowała się na umieszczonej z boku brązowej tablicy. Niestety padła ona łupem złodziei.


Znajdujące się na na samym głazie napisy są niestety coraz mniej niewidoczne. Jeśli będziecie mieli chęć możecie spróbować jej przeczytać. Jeśli nie to na górze umieszczony jest cytat :
"Odrodzić dusze ludzkie
Zmienić człowieka
Zrobić o lepszym
Potężniejszym i silniejszym
Oto Wasze zadanie"
                         Józef Piłsudski
Poniżej "Ku uczczeniu pracy Nauczycielstwa Stolicy w 20-stą rocznicę odzyskania Niepodległości Zarząd Miejski. 1938 rok".  

 


czwartek, 5 lipca 2012

Pod ziemią

Tym razem chcemy pokazać Wam coś zupełnie innego. Coś do czego dostęp nie jest łatwy, ale wrażenia po wejściu niezapomniane.

Nie każdy z Was na pewno wie, że na Bielanach, pod Hutą znajduje się wspaniale zachowane Centrum Dowodzenia Obrony Cywilnej. Powstało ono na wypadek ataku atomowego, na szczęście jednak nigdy nie zostało wykorzystane. Bardzo długo było jednak utrzymywane w pełnej gotowości, dlatego też jest ono niemal nietknięte. Wchodząc tam ma się wrażenie, ze czas się zatrzymał. Na półkach w nienaruszonym stanie leży cały potrzebny na wypadek ataku sprzęt, z maskami gazowymi na czele. Wszędzie jest mnóstwo map, plakatów i tablic poglądowych.











Tym razem wszystkich zainteresowanych nie odsyłamy do lektury, bo taka na chwilę obecną niestety nie istnieje. Zachęcamy jednak do odwiedzenia tego miejsca. Wejść tak z ulicy co prawda niemożna, ale przy odrobinie chęci można zorganizować zwiedzanie tego miejsca. Mamy również nadzieję, że w niedalekiej przyszłości miejsce to będzie znacznie łatwiejsze do odwiedzania.