poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 29 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Puławska (Feldhernallee) między Ursynowską a Odyńca
Dziś rosną tu dorodne drzewa. W 1944 roku nie były jeszcze tak wielki, park na terenach pofortecznych założono bowiem w latach międzywojennych. Tu, po nieudanych próbach zajęcia wielu obsadzonych przez Niemców budynków na Mokotowie, na rozkaz dowódcy Pułku "Baszta", podpułkownika Stanisława Kamińskiego "Daniela", skupiły się siły Powstańców. W kolejnych tygodniach park powoli zamienił się w cmentarz Powstańców i cywilów.
Śmierć dwóch Powstańców - Ewarysta Grześkowiaka "Kuby" i Edwarda Szuberta "Mariana" - w akcji przy ulicy Podchorążych oraz ich pogrzeb w parku Dreszera wspomina Hanna Sygietyńska:
- Koledzy nocą przenoszą ich ciała i 29 sierpnia odbywa się ich pogrzeb w parku Dreszera. Uczestniczymy w nim. Niemiecki samolot zbliża się i pruje w nas, raczej po nas, z broni pokładowej - czytamy w książce "Powrót do wspomnień".
Dziś pamiątką  tamtych czasów są, znikające z każdym rokiem, ślady po kulach na willach i "kieszonkowych" kamienicach wzdłuż ulicy Racławickiej, między Puławską a Kazimierzowską. 

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

niedziela, 28 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 28 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Plac Powstańców Warszawy (plac Napoleona/Postplatz)
Drapacz chmur Prudential stał się bohaterem najsłynniejszego zdjęcia z czasów Powstania. Fotografia ta jest dziś  rodzajem ikony, bezbłędnie kojarzonej ze zrywem warszawian w 1944 roku. Szesnastopiętrowy gmach już 1 sierpnia zajęli żołnierz z Batalionu "Kiliński". Nie było tu zbyt silnej załogi niemieckiej i walki trwały zaledwie kilka godzin. Na dachu budynku zawisła, widoczna z oddali, biało-czerwona flaga.
28 sierpnia Niemcy ostrzeliwali budynek z ciężkich moździerzy. Wtedy to powstała seria zdjęć Sylwestra Brauna "Krisa", ukazująca eksplozje pocisków i ogarniający wieżowiec pożar.
- Niemcy walili w okolice placu Napoleona. Byłem przekonany, ze celem ataku stanie się gmach Prudential, górujący nad miastem niczym wieża. Na jego górnych piętrach usadowił się punkt obserwacyjny AK - opowiadał fotograf podczas wystawy swych prac w 1979 roku.
Pisał później o tym wydarzeniu w książce:
- Usadowiłem się na dachu kamienicy przy Kopernika 28. Pogoda piękna, czyste poranne słońce, czas biegnie. Godzina minęła na oczekiwaniu, gdy oko uchwyciło żółtą smugę pocisku na tle błękitnego nieba. W celowniku aparatu zobaczyłem trafienie Prudentialu i rozkwitanie eksplozji. W ciągu trzech sekund zrobiłem sześć zdjęć. Mocno oparłem się o komin, gdyż podmuch silnie mną kołysał.
Pocisk mocno poharatał wieżowiec. Zaraz po wykonaniu serii zdjęć Braun przypuszczał, że budynek runie. Solidna, metalowa konstrukcja tylko się zatrzęsła, przetrwała wojnę i pozwoliła na odbudowę gmachu.

Polską flagę, zawieszoną przez Powstańców na dachu Prudentialu, wspomina harcerka z Powstania - Maria Zürn "Ryska". Uszyła ją, wraz z koleżanką, Hanną Pohaską, z białego prześcieradła i czerwonej poszewki na poduszkę.
- Mieszkałam w kamienicy przy Świętokrzyskiej 18, niedaleko Prudentialu. W moim mieszkaniu był wówczas punk zborny dla łączniczek. Podawałyśmy naszym żołnierzom kawę i peleryny - opowiada. Nie wie, kto wpadł na pomysł uszycia flagi i zawieszenia jej na opanowanym przez Batalion "Kiliński" wieżowcu Prudential. Pamięta za to, że z gotową już flagą pobiegła jej koleżanka i razem z żołnierzami wnosiła ją na dach drapacza chmur. Tam zatknął ją podchorąży Jerzy Frymus "Garbaty". Obie harcerki przeżyły wojnę. Podchorąży "Garbaty" zmarł w obozie jenieckim. 

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

sobota, 27 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 27 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Dziekania
Któż nie słyszał o "goliatach", bezzałogowych tankietkach, kierowanych zdalnie z ukrycia za pomocą długiego kabla. "Goliaty", a właściwie "Goliathy", były małe - miały sześćdziesiąt centymetrów wysokości. Ważyły ok. czterystu trzydziestu kilogramów. Każdy z nich nafaszerowany był pięćdziesięciokilogramowym ładunkiem wybuchowym. Eksplodując, burzyły mury i torowały drogę piechocie. Jak ustalił Tadeusz Sawicki, w sześćdziesiąt "goliatów" wyposażony był 500. Zmotoryzowany Batalion Saperów Szturmowych, niemiecka jednostka przystosowana do walk miejskich. Warszawską katedrę św. Jana Chrzciciela "goliaty" atakowały co najmniej dwa razy: 21 i 27 sierpnia. 
Po wojnie w zewnętrzną ścianę świątyni wmurowano fragment gąsienicy wraz z tabliczką informującą, że pochodzi ona z "goliata", który tu właśnie eksplodował. Nie jest to prawdą, bowiem gąsienica ta pochodzi z innego pojazdu gąsienicowego - Sprengstoffträgera, służącego do przewożenia ładunków wybuchowych, który eksplodował 13 sierpnia obok domu przy ulicy Kilińskiego 1, przechodząc do historii jako tzw. czołg-pułapka.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

piątek, 26 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 26 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Freta 16
Niewielka kamienica, mieszcząca dziś Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie, wygląda teraz inaczej niż w czasie Powstania. Jest niższa, nie ma bramy ani oficyn. W 1944 roku mieścił się tu Sztab Obwodu Warszawskiego Armii Ludowej. 26 sierpnia, podczas jego posiedzenia, budynek został zbombardowany. Zginął wówczas dowódca Obwodu Warszawskiego AL - major Bolesław Kowalski "Piasecki Ryszard" i czterech innych sztabowców: Anastazy Matywiecki "Nastek" i Stanisław Nowicki "Feliks" oraz kapitanowie Stanisław Kurland "Korab" i Edward Lanota "Edward". Pochowano ich na miejscu, a po wojnie ekshumowano i uroczyście przeniesiono na skwer Hoovera przy Krakowskim Przedmieściu. Leżały tam pod potężną kamienną płytą. Podczas remontu skweru w 2008 roku grób zlikwidowano. Wybuchł skandal, bo nie powiadomiono o tym rodzin poległych, a szczątki aelowców wywieziono do Zakładu Medycyny Sądowej jako anonimowe.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

czwartek, 25 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 25 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Rybaki 35
W domu tym mieszkali urzędnicy Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Budynek z 1931 roku był przykładem nowoczesnej, modernistycznej architektury. W sierpniu 1944 roku zmienił się w redutę powstańczą. Niektórzy z lokatorów ad hoc urządzili w swoich mieszkaniach pozycje obronne, więc ślady walk są tu widoczne. Wyraźne są zwłaszcza przestrzeliny w metalowym ogrodzeniu.
W latach okupacji wiele mieszkań kamienicy zajęli Niemcy. Był wśród nich komisaryczny zarządca PWPW, Eugen Reinhardt, a po jego odwołaniu - następny Treuhänder. Ponadto, w lokalu przedwojennego przedszkola, mieścił się posterunek niemieckiej żandarmerii. 
W chwili wybuchu  Powstania Niemcy zajmujący gmach wytwórni wpadli w panikę. Jak pisze Juliusz Kulesza w książce "W murach PWPW", w pierwszych godzinach polskiego zrywu niemieccy komisarze nerwowo wydzwaniali do Banku Emisyjnego i policji, chcąc dowiedzieć się czegokolwiek o przebiegu wypadków w mieście. Jeszcze przed zapadnięciem zmroku z budynku mieszkalnego uciekł następca Reinhardta, Rudolf Hanysch.
_ Wyjechał autem wraz z przyjaciółką, ubraną w strój siostry miłosierdzia - pisze Kulesza.
Budynek, wraz z sąsiednią Wytwórnią Papierów Wartościowych, został zdobyty przez Powstańców 2 sierpnia i stał się ich najbardziej wysuniętą w kierunku Wisły redutą.
Od 23 sierpnia budynek mieszkalny przy ulicy Rybaki 35 kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk. Powstańcy ostatecznie utracili go 25 sierpnia. Ostatnią, nieudaną próbę odbicia kamienicy podjęły drużyny z 2. kompanii podporucznika Stefana Kowalskiego "Jaronia" ze Zgrupowania "Leśnik".
-Mimo wprowadzenia do akcji miotaczy płomieni, natarcie załamało się w silnym ogniu cekaemu oraz pod gradem ręcznych granatów, rzucanych przez Niemców z okien domu mieszkalnego - pisze Juliusz Kulesza.
W powojennej odbudowie domu posłużono się formami Historyzującymi.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

środa, 24 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 24 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.


Nowy Zjazd (Neue Auffahrt) 1
Choć budynek przy Nowym Zjeździe 1, słynący przed wojną z wielkiej reklamy mydła "Jeleń" Schichta, przetrwał do dziś w stanie niemal nienaruszonym, jego otoczenie uległo poważnej zmianie. Teraz jest tu wiadukt mostu Śląsko-Dąbrowskiego, a poniżej jezdnia Wisłostrady. Do 1944 roku wokół budynku owijał się "ślimak" Nowego Zjazdu, skąd w sierpniu Niemcy ostrzeliwali Stare Miasto. Szczególnie dogodnym dla artylerzystów celem było otoczenie placu Zamkowego. 
Stanowisko niemieckiego działka było umocnione. Jego fotografia ukazała się w gadzinowej "Krakauer Zeitung" z 29 sierpnia 1944 roku. Brzeg Wisły na północ od Mostu Kierbedzia Niemcy opanowali 24 sierpnia.

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!

wtorek, 23 sierpnia 2016

Warszawskie ulice w ogniu walki - 23 sierpnia 1944 r.

Choć na co dzień sobie tego nie uwiadamiamy, to w drodze do pracy, szkoły, sklepu, a nawet na spacerze z psem, często ocieramy się o historię. Te opowieści o bohaterskich czynach i heroicznych postawach są zaklęte w murach kamienic, chodnikowych płytach, a nawet kocich łbach i starych szynach tramwajowych gdzieniegdzie wciąż wystających spod asfaltu ulic. Czasami wręcz się narzucają w postaci otworów po kulach bijących w oczy przechodniów, na cokołach pomników, fontann, a nawet elewacjach niektórych budynków. To przypomina o sobie Powstanie Warszawskie. Jak co roku w sposób możliwie najbardziej uroczysty staramy się upamiętnić te chwile. Brzmią syreny, zatrzymują się pojazd na ulicach, ludzie na chodnikach, na chwilę nawet czas zatrzymuje się w miejscu. Są znicze, wieńce, łzy wzruszenia i słowa modlitwy, a także wspomnienia o tych co życie oddali za Polskę.

My także mamy swój sposób na upamiętnienie tych wielkich czynów zwykłych Warszawiaków, z sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Jak co roku, chcemy pomóc Wam w lepszym poznaniu tej tragicznej i wielkiej historii. Jak zapewne trafnie się domyślacie, znów będzie to cykl wpisów w formie kalendarium Powstania Warszawskiego. Tym razem chcemy się skupić na tym by pokazać konkretne miejsca i wydarzenia, tak by można było każdego dnia odwiedzić tych niemych świadków o których wspomnieliśmy na początku postu. Jako źródło dla naszych tegorocznych wpisów w tym cyklu przyjęliśmy książę Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski Przewodnik po powstańczej Warszawie.



Piękna (Piusa XII/Strasse der SA) 19
Masywny, wyłożony piaskowcem budynek Telekomunikacji przy ulicy Pięknej to dawny gmach Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej. Zajęty przez Niemców, górował nad  znaczną częścią Śródmieścia Południowego, a jego zdobycie o świcie 23 sierpnia przeszło do powstańczej legendy. Atakiem tym dowodził kapitan Franciszek Malik "Piorun", a prowadziły go wydzielone oddziały Batalionu "Ruczaj", dowodzonego przez rotmistrza Czesława Grudzińskiego "Ruczaja". W trakcie walk zginęło blisko dwudziestu Powstańców.
Na elewacji gmachu znajdziemy wiele łat kryjących ślady po pociskach. 
Jednym ze świadków bitwy o "małą PAST-ę" był Czesław Mroczek "Rzut". 1 sierpnia Powstańcom nie udało się zdobyć budynku, a dzień później jego niemiecka załoga dostała wsparcie trzydziestu dwóch esesmanów pod dowództwem Oberleutmanta Junga.
- Przed 22 sierpnia nasza 1. kompania VII Zgrupowania rotmistrza Czesława Grudzińskiego "Ruczaja" organizowała cztery wypady rozpoznawcze na centralę. Poległo aż dziesięciu kolegów. Dowództwo wyznaczyło datę formalnego ataku na budynek 22 sierpnia o świcie - relacjonuje "Rzut".
Żołnierze AK wybili ładunkami wybuchowymi dwa otwory w ścianie szczytowej. Na pierwszym piętrze do wnętrza budynku wskoczyło trzech Powstańców wraz z dowódcą kompanii sztabowej Odcunka "Bogumił", porucznikiem Tadeuszem Kuliczkowskim "Stojewiczem". Otwór był za mały i zostali odcięci - "Stojewicza" w bestialski sposób zamordował Jung wspomina Czesław Mroczek.
Atak się nie powiódł. - Nasz pluton oczekiwał frontalnego szturmu w bramie vis-a-vis budynku. Podszedł do nas jakiś cywil i powiedział, że odwołuje atak. Byliśmy wściekli. Jakim prawem cywil wydaje nam rozkazy? Dopiero po latach dowiedziałem się, że był nim dowódca Powstania, pułkownik "Monter" -mówi Czesław Mroczek.
W kolejnym ataku użyto motopompy, która wyrzucała strumień płonącej benzyny w okna budynku. Żołnierze AK zrzucali też granaty przez otwory kominowe. Niemcy wywiesili na dachu żółtą flagę. Był to sygnał - wołanie o pomoc. Telefonicznie otrzymali rozkaz przebijania się na pozycje w rejonie Alej Ujazdowskich. Nocą z 22 na 23 sierpnia wyszli z budynku. Nogi mieli obwiązane szmatami. Docierali tylko do barykad. Większość z nich poddała się Niemcom.
- Z załogi, liczącej stu siedemnastu żołnierzy, udało się uciec tylko Oberleutmantowi Jungowi z szóstką żołnierzy - wspomina "Rzut".

Jak dobrze wiecie, jedną z naszych tradycji jest zachęcanie Was do spacerów, tak by miasto i jego historię poznawać przez nogi. Tym razem proponujemy, byście lekko zmodyfikowali swoją rutynę trasy z domu lub do niego, tak by przez te 63 zahaczyć przynajmniej o kilka z tych miejsc. Uważamy, że warto zabrać ze sobą świeczkę, kwiat lub jakiś inny przedmiot którym zechcecie wyrazić swoją pamięć o Powstańcach. Niech widzą, że Warszawiacy wciąż pamiętają ! A jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia, to kto wie może jeszcze uda wam się spotkać jednego lub jedną z nich, a wtedy może się stać coś co pozostanie z Wami na zawsze. Spotkanie z prawdziwym bohaterem z krwi i kości, człowiekiem który już za życia został legendą. I to jest coś niezwykłego czego Wam serdecznie życzymy, bo nam było to dane więcej niż raz, a ciągle nam mało, a w więc w drogę, idźmy i pamiętajmy, żywi i umarli czekają na nas !!